Kto mówi, że nie jesteś idealna.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Witam!
Chciałam Was poinformować, że
zdecydowałam się pisać nowego
bloga i drugą część tego opowiadania.
Ponieważ mam pomysł na i to, i to,
postanowiłam pisać oba blogi. Pod tym
wpisem jest link do drugiego bloga, na
którym pojawili się już bohaterowie. Natomiast
tutaj zacznę pisać dopiero we wrześniu.
Oficjalnie na tym blogu bohaterów
dodam dokładnie 6 września. Mam nadzieję,
że zajrzycie na mojego drugiego bloga
i zostawicie po sobie komentarz.



http://one-thing.bloblo.pl
Tagi: Informacja.
19.07.2014 o godz. 02:42
Rozdział dedykowany jest MollyMorgan.


Gdy skończyła śpiewać, wszyscy klaskali. Jak widać każdemu się ta piosenka spodobała. Dziewczyna uśmiechnęła się, ale jak mnie zobaczyła od razu jej mina się zmieniła. Miałem wrażenie, że sam mój widok ją rani. Jakiś czas później poszedłem do jej garderoby.
- Co ty tu robisz ? - zapytała, gdy mnie zobaczyła.
- Chciałem z tobą pogadać.
- Nie mamy o czym rozmawiać. Nie dość już się przez ciebie nacierpiałam. Cały czas te twoje tajemnice i zdrady. Ufałam ci, ale ty miałeś to gdzieś. Gadałam z jakimiś dwoma dziewczynami. Śmiały się ze mnie, że jestem taka naiwna. Obie z tobą spały i to wtedy, kiedy byliśmy razem. Nie powiedziałam ci o tym, bo wierzyłam, że się zmieniłeś. Jak widać byłam w błędzie. - powiedziała, a po jej policzkach spływały łzy. - Naprawdę cię kochałam i miałam nadzieję, że ty mnie też. Byłam w błędzie. Tak bardzo się pomyliłam co do ciebie. - Coś mnie zakuło w sercu, gdy patrzyłem w jej oczy. Jej zapłakane oczy.
- Przepraszam. - to było jedyne co powiedziałem. Odwróciłem się i odszedłem. Z początku zamierzałem iść do domu, ale w ostatniej chwili skręciłem do 'naszego domu'. Wszedłem na dach i to co tam zobaczyłem zdziwiło mnie. Podszedłem do miejsca, gdzie niegdyś było serce z naszymi imionami. Widać tam było odcisk ręki Sel. Obok był nie do koca zamalowany napis 'Dupek'.



4 godziny później
- Załatwiłeś wszystko ? - zapytałem Liama. Jest on pracownikiem lotniska i moim przyjacielem.
- Tak, ale nadal uważam, że ucieczka nie jest dobrym rozwiązaniem.
- Już ci mówiłem, że zdania nie zmienię. - powiedziałem zapinając walizkę. Stanąłem prosto i spojrzałem na przyjaciela.
- Tu masz paszport i bilet. - wręczył mi dokumenty. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z domu, gdzie czekali moi znajomi. Ich też pożegnałem i już chciałem z Liamem wsiadać do samochodu, ale ktoś mnie zatrzymał.
- Louis ? - usłyszałem głos Abby.
- Co ty tu robisz ?
- Przyszłam się dowiedzieć co ty wyprawiasz.
- Wyjeżdżam.
- Domyśliłam się, ale gdzie ?
- Do USA, do pracy, ale nie mów Selenie. Nie chcę, żeby o tym wiedziała.
- Czemu mam...
- Obiecaj mi, że nie powiesz jej. - chwilę się wahała, ale potem się zgodziła. Przytuliłem ją i odjechałem w kierunku lotniska. Gdy tam dotarliśmy, jeszcze raz pożegnałem Liama i wysiadłem. Chłopak odjechał, a ja patrzyłem w ślad za nim. Gdy straciłem go z oczu, odwróciłem się w stronę budynku. Wszedłem do środka. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i napisałem do Seleny: 'Przepraszam za wszystko. Wybacz mi.'. Wysłałem go, a telefon wyrzuciłem do śmietnika obok i poszedłem na odprawę.


Oczami Seleny.
- Jak to wyjechał ? - zapytałam, gdy Abby po raz trzeci powtarzała mi, że Louis wyjechał. - Gdzie ?
- Nie wiem. - powiedziała to z lekkim wahaniem, albo może mi się zdawało. Jakoś to do mnie nie docierało. On wyjechał. - Czy ty płaczesz ?
- Co ? - zapytałam i dotknęłam swojego policzka. Faktycznie płakałam. Otarłam łzy i usiadłam obok Abby.
- Nie przejmuj się takim debilem. - powiedział Will, który stał i nam się przyglądał. - Nadal go kochasz ? Po tym jak cię zdradzał ?
- W miłości nie ma tak, że naciśniesz pstryczek i ci przechodzi. Kochasz i już. - Powiedziałam i wstałam. Wyszłam z domu zostawiając przyjaciół samych. Chciałam iść się przewietrzyć, uspokoić. Było już ciemno, ale mi było to obojętne. Tak jakby wszystko nagle straciło sens, ale życie biegnie dalej. Będę musiała się pogodzić z tym, że ta historia nie kończy się happy end'em.



Więc oto koniec tego opowiadania. Chyba jednak nie będę pisać drugiej części. Zacznę pisać nowe opowiadanie, oczywiście, jeśli ktoś będzie chciał czytać. Więc tym razem pytanie brzmi: Wolicie żebym pisała drugą część czy następne opowiadanie ?

Odpowiedź zgadła MollyMorgan i CarmenBlue, bo w sumie odpowiedź B, była lepsza, ale A też się zgadza.

Chciałabym, żebyście na koniec napisali jak wam się podobała ta część i co się podobało najbardziej.
Tagi: xdd
08.07.2014 o godz. 00:45
Przeczytaj notkę pod rozdziałem.


Rozdział dedykowany jest MollyMorgan



Następnego dnia.
Siedziałam z Abby w salonie i gadałyśmy o różnych rzeczach.
- Wierzysz w to, co Louis ci powiedział ? - zapytała naglę przerywając kilkuminutową ciszę.
- Nie wiem, czemu, ale mu wierzę.
- Ja bym tam mu nie wierzyła. On pewnie odkąd jesteście razem nie raz cię zdradził.
- Co ? Czemu tak uważasz ?
- Bo... A nie ważne. Zapomnij, że o tym powiedziałam. Wybacz, ale muszę już iść. Nie chcę się spóźnić pierwszego dnia pracy. - Abby zaczęła pracę w jakimś barze. Będzie tam chodzić w weekendy, a w tygodniu do szkoły. Pożegnałyśmy się i dziewczyna wyszła. Przez dłuższy czas siedziałam i zastanawiałam się, czy Louis faktycznie mnie zdradził. W końcu patrząc na to, jaki kiedyś był, to jest możliwe... Ale ja mu ufam. Nie chciałam siedzieć dłużej sama w domu, więc postanowiłam pójść do kawiarni, gdzie jak się niedawno dowiedziałam pracuje Will. Po około 20 minutach byłam na miejscu. Usiadłam przy jednym z wolnych stolików. Chwilę potem na przeciwko mnie usiadł Jones.
- Cześć. - powiedziałam z nieśmiałym uśmiechem.
- Hej, a co ty tu robisz ?
- Wpadłam na kawę.
- Sama ?
- Tak. A ty nie powinieneś pracować ?
- Mam teraz przerwę, więc może razem napijemy się kawy.
- Jasne. - chłopak zamówił dla nas dwie latte.
- Co jest ? - zapytał po chwili ciszy.
- Co ?
- Widzę, że coś cię martwi.
- To nic takiego.
- Mi możesz powiedzieć.
- Bo chodzi o to, że ktoś mi wysłał zdjęcie, na którym Louis obściskuje jakąś dziewczynę. - w tym momencie przyszła Mary, kelnerka, która jest po uszy zakochana w Will'u, a mnie nienawidzi. Przyniosła nasze zamówienie, posłała mi groźne spojrzenie i poszła.
- Próbowałaś z nim o tym rozmawiać ?
- Pokazałam mu to i on twierdzi, że ta dziewczyna zaczęła się do niego kleić. Twierdzi, że ją odepchnął.
- Więc, w czym problem.
- W tym, że na zdjęciu widać, że złapał ją za dupę.
- On taki jest.
- Co ?
- No ma w dupie uczucia innych. Nie chciałem ci tego mówić, ale wiele razy słyszałem, że on się nie zmienił. Nadal wykorzystuje dziewczyny i z wieloma spędza tylko noc.
- Nie, to niemożliwe.
- No tak, ale to tylko plotki. - chłopak spojrzał na zegarek, który znajdował się na jego ręce. - Muszę już wracać do pracy.
- Jasne, ja też już będę szła.
- Może wpadnę po pracy, obejrzymy jakiś film.
- Jasne, chętnie. - po tych słowach wyszłam i powolnym krokiem szłam do domu. Nagle zaczął padać deszcz. Jeszcze jakiś czas temu było bardzo ładnie, ale tak to już jest w Londynie. Przyśpieszyłam kroku, mimo, że już byłam przemoczona do suchej nitki. Gdy doszłam do domu, przed drzwiami siedział Louis. Również był mokry, ale chyba nie za bardzo się tym przejmował. Gdy mnie zobaczył, wstał i z uśmiechem podszedł.
- Może wejdziemy ? - zaproponowała.
- Może tym razem pójdziemy do mnie ?
- Ale, że pieszo ? - przytaknął. - W taki deszcz ? - pokiwał głową na tak, a jego uśmiech się poszerzył. - Nie odpuścisz.
- Nie.
- No to chodź. - ruszyliśmy i po jakiś 30 minutach byliśmy na miejscu. Na szczęście w połowie drogi pogoda się polepszyła. Chłopak otworzył mi drzwi i weszliśmy do środka. Ruszyliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie, która po chwili była lekko mokra.
- Jesteś zła o tą akcje z tą laską ? - zapytał po chwili ciszy.
- Nie. Mogę cię o coś zapytać ?
- O co tylko zechcesz ?
- To prawda, co wszyscy mówią ? Że ty się w ogóle nie zmieniłeś i nadal masz panienki na jedną noc.
- Co ? To nie prawda, wiesz o tym.
- Tak wiem, ale chciałam się upewnić.
- Chcesz może herbaty ?
- Tak. - chłopak poszedł do kuchni, a w tym momencie jego telefon zadzwonił informując, że dostał wiadomość. Wzięłam komórkę do ręki i niepewnie spojrzałam na wyświetlacz. Otworzyłam wiadomość, wiedząc, że robię źle, ale ciekawość wzięła górę.
Od: Lucy.
Treść: Hej kochanie, wpadnę dzisiaj. Świetnie się bawiłam ostatnim razem. Mam nadzieję, że to powtórzymy.

Usłyszałam chrząknięcie i spojrzałam w stronę drzwi. Chłopak stał oparty o framugę i przyglądał mi się.
- Ładnie to tak grzebać mi w telefonie ?
- Dostałeś wiadomość od swojej ukochanej.
- Ale ty jesteś tutaj.


Oczami Louisa.
- Nie żartuj. Kim jest Lucy ? - zdziwiła mnie tym pytaniem. No cóż Lucy to była laska, z którą spałem zanim zacząłem chodzić z Seleną, ale raczej jej tego nie powiem. Lepiej, żeby o tym nie wiedziała, tak jak o tamtej lasce ze zdjęcia. Tak, przyznaję, całowałem ją, ale byłem tak napity, że większości nie pamiętam.
- To kuzynka.
- I kuzynka pisałaby do ciebie kochanie i że świetnie się bawiła ostatnim razem ?
- Nasze relacje są dość dziwne i ona często tak do mnie piszę, a z tym świetnie się bawiła, to... zabrałem ją do zoo.
- Do zoo ?
- Ona ma 13 lat.
- Tak, oczywiście. - powiedziała sarkastycznie. Kurwa, mogłem wymyślić coś innego. - Po co dzisiaj wpadnie ?
- Musisz wszystko wiedzieć ?
- Nie, nie muszę. Pewnie i tak mi nie powiesz prawdy, tak jak nie mówisz mi o tym gdzie i z kim jesteś, kiedy załatwiasz te swoje 'sprawy'.
- Jeśli ci coś przeszkadza, to nie musisz się ze mną zadawać. - ona nic nie odpowiedziała, tylko wyszła. Kurwa, co ja zrobiłem ? W sumie to dobrze, bo ona nie powinna wtykać nosa w nie swoje sprawy.


Oczami Seleny.
Weszłam do domu i od razu ruszyłam do swojego pokoju, żeby się przebrać. Wzięłam piżamę, ponieważ chciałam obejrzeć jakiś film i iść spać. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się. Poszłam do salonu i włączyłam jakąś komedie. Niestety przerwał mi dzwonek informujący, że ktoś przyszedł. Poszłam otworzyć drzwi. W progu ujrzałam Abby i Will'a.
- Hej. - powiedzieli równocześnie.
- Cześć. Co wy tu robicie ?
- Mówiłem, że wpadnę po pracy. A i przyprowadziłem ci Abby.
- Ściągnął mnie siłą z kanapy. - rzekła przyjaciółka i walnęła Jones'a w ramię. Zaprosiłam ich do środka i zaczęliśmy razem oglądać w film.


Następnego dnia.
Siedziałam z Abby w moim pokoju. Opowiedziałam jej o tym, co zobaczyłam w telefonie Louisa i ogólnie o tym zdarzeniu.
- Może to faktycznie jego kuzynka...
- Nie wiem, dla mnie to wydawało się dziwne.
- Pogadaj z nim, może jakoś się ułoży.
- Okej, pójdę do niego.
- No to idź.
- Ale, że teraz ?
- Tak. Ja będę już szła, a ty nie zapomnij, że jutro będzie ten koncert. - nie wiem czy już wspominałam, ale Abby ma zespół i się uparła, żebym ja w nim śpiewała.
- A napisałaś słowa do tej nowej piosenki ?
- Jeszcze nie, ale coś wymyślę. - pożegnałyśmy się i obie poszłyśmy w dwie strony. Droga do domu Louisa zajęła mi jakoś mniej czasu, niż się spodziewałam. Gdy znalazłam się pod drzwiami, niepewnie zapukałam. Otworzyła mi jakaś szczupła blondynka, która na oko miała z 18 - 19 lat. Ubrana była bardzo skąpo, co mnie trochę zraziło.
- Czego ? - zapytała oschle.
- Jest może Louis ? - zmierzyła mnie wzrokiem z idiotyczną miną.
- On nie ma czasu dla takich małolat. Nie zawracaj mu głowy i spadaj stąd.
- Kto to ? - usłyszałam głos z wnętrza mieszkania i po chwili obok pojawił się Tomlinson. Nie miał na sobie koszulki, a na twarzy malował się głupawy uśmieszek. Jego mina zrzedła, gdy mnie zobaczył. - Selena, co ty tutaj robisz ?
- Wpadłam przeprosić za to, że wczoraj tak zareagowałam, ale jak widać miałam racje. Jak masz na imię ? - to pytanie skierowałam do dziewczyny.
- Lucy.
- Fajna ta twoja 'kuzynka'. Chociaż nie za bardzo wygląda na 13 lat... - powiedziałam przyglądając się dziewczynie, która nie miała pojęcia, o co chodzi.
- Selena, ja wszystko wytłumaczę, to jest...
- Nie obchodzi mnie to. Okłamałeś mnie ! - powiedziałam przerywając mu. - Życzę wam szczęścia. - po tych słowach odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Łzy spływały mi po policzkach, a ludzie, których mijałam patrzyli na mnie jak na wariatkę. Szybko doszłam do domu i od razu ruszyłam do swojego pokoju. Nie mogłam opanować płaczu. Siedziałam na łóżku trzymając nogi pod brodą. Po jakiejś godzinie cały smutek mi przeszedł. Byłam strasznie zła na niego. Wstałam, wzięłam kartkę papieru i zaczęłam pisać słowa, które przychodziły mi do głowy. Niby to pomaga, ale ja jakoś nie poczułam się lepiej. Odłożyłam kartkę na biurko i nie przebierając się poszłam spać.



Oczami Louisa.
- Wypierdalaj z tego domu ! Nie dotarło to do ciebie ?! - wydarłem się chyba setny raz tego wieczoru na Lucy.
- A co się stało z nami ? Teraz tamta ci daje dupy, co ?
- Tamta ma na imię Selena i chuj ci do tego ! Na chuj tu w ogóle przychodziłaś ?!
- Spotkać się z tobą.
- Idź się lecz kobieto. - złapałem ją za rękę i siłą wypchałem z mieszkania. Co za idiotka! Przyszła do mnie, wlazła do domu, chciała mi wejść pod prysznic i do tego przez nią Sel jest na mnie zła.
- Louis, uspokój się. Przecież wiem, że mnie chcesz. - usłyszałem jej piskliwy głosik zza drzwi. Przeszukałem dom i znalazłem jakąś wódkę. Zacząłem pić po kieliszku oglądając jakiś denny film. Nawet nie wiem, kiedy odpłynąłem...



Następnego dnia.
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Niechętnie wstałem z kanapy i poszedłem otworzyć. Zdziwiło mnie, że w drzwiach zobaczyłem Abby.
- Cześć ? - powiedziałem, gdy ona jak gdyby nigdy nic weszła do mojego mieszkania.
- Co ty jej zrobiłeś ?
- Co ?
- Co zrobiłeś Selenie ? - powiedziałem jej prawdę, bo nie miałem ochoty kłamać. Za bardzo mnie głowa bolała. - Może z nią pogadaj ?
- I co to da ?
- To, że może zrozumie i ci wybaczy.
- To nie ma sensu.
- Zamknij się i idź z nią pogadać ! - trochę mnie wkurzyło, że podniosła na mnie głos, ale starałem się to zignorować. - Idź się ogarnąć i przyjdź na koncert. Załatwię, że pogadasz z nią sam na sam w garderobie, bo wątpię, że cię do domu wpuści.
- Okej. - dziewczyna wyszła, a ja poszedłem wziąć prysznic.



Oczami Seleny.
Weszłam po schodach na dach. W rękach trzymałam farby i pędzel. Chciałabym tu posiedzieć, ale pewna rzecz mi przeszkadza. Postawiłam puszki na podłodze obok ściany i je otworzyłam. Zamoczyłam pędzel i zaczęłam zamalowywać ścianę, na której narysowane było serce, a w nim 'Selena + Louis'. Czułam się jakbym wpadła w jakiś trans i zaczęłam wręcz rozlewać wszędzie farbę. Gdy skończyłam, usiadłam na ziemi. Rozejrzałam się dookoła, wszędzie było kolorowo, a po napisie nie zostało ani śladu. Spojrzałam na zegarek i okazało się, że muszę już iść na koncert. Po jakiejś godzinie byłam na miejscu. Nie było tu za wiele ludzi, bo to była restauracja jakiś znajomych McClain.
- Gotowa ? - usłyszałam za plecami głos Abby. Pokiwałam głową i wyszłyśmy na scenę. Dziś miałyśmy śpiewać nową piosenkę, którą napisałam wczoraj. W prawdzie muzykę skomponowała przyjaciółka, a ja wczoraj napisałam słowa. Jak dla mnie nie jest zbyt fajna, ale zespołowi się spodobała. Jeśli się dziś spodobamy, możliwe, że będziemy grać tu częściej. Muzyka zaczęła grać, a ja zaczęłam śpiewać.


Oczami Louisa.
Wszedłem do pomieszczenia i oparłem się o jedną ze ścian. Na scenę weszła Selena, Abby i jacyś ludzie. Zaczęli grać, a Gomez śpiewała. Po słowach szło poznać, że to chodzi o mnie.



Więc jest kolejny rozdział. Napisałam go już wcześniej, ale nie mogłam dodać, bo bloblo mi nie działa za dobrze. Nadal mi nie działa i cokolwiek robię to się wylogowuje.

Mam do Was pytanie. Został jeszcze jeden, max dwa rozdziały do końca. Zastanawiałam się czy nie zrobić drugiej części. Dlatego chciałam zapytać kto będzie chciał czytać ?



Gratuluje MollyMorgan, która jako jedyna zgadła dwie odpowiedzi <3

Kolejne pytanie z odpowiedziami.

Co zrobi Louis ?
A. Pogada z Seleną.
B. Będzie się winił i ucieknie.
C. Wkurzy się na Sel i pokłócą się.
Tagi: xdd
23.04.2014 o godz. 19:38
Rozdział dedykowany jest AnotherGirl <3



Rozejrzałam się dookoła i aż oniemiałam. Znajdowaliśmy się na jachcie.
- Wow. - powiedziałam nieświadomie.
- Podoba się ? - szepnął mi do ucha, a ja przytaknęłam. Statek ruszył, a chłopak pociągnął mnie w stronę drzwi, za którymi jak się okazało znajdywało się coś w rodzaju restauracji. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zjedliśmy. Było naprawdę fajnie. Potem chłopak zaprowadził mnie dziób jachtu, gdzie patrzeliśmy na wodę. Słońce już zachodziło, więc widok był cudowny. W pewnym momencie Louis obrócił mnie przodem do siebie i słodko się uśmiechnął.
- Jeszcze cię oficjalnie o to nie zapytałem, więc zostaniesz moją dziewczyną ? - trochę mnie zdziwiło to pytanie, chociaż w sumie to bardziej ucieszyło.
- Tak. - odpowiedziałam bez wahania, a Tomlinson mnie pocałował. Pływaliśmy tak jeszcze przez jakiś czas, a potem wróciliśmy do samochodu. Ruszyliśmy w stronę mojego domu. Gdy auto się zatrzymało przy podjeździe, zobaczyłam postać idącą w tą stronę. Było ciemno, więc dopiero, gdy sylwetka została oświetlona latarnią poznałam, że to Will. Wysiadłam, a chłopak zrobił to samo. Podszedł do mnie i mnie pocałował. Wrócił z powrotem do pojazdu i odjechał. Chyba nie zauważył, że Jones tu idzie. Nie zwracając na nic uwagi chciałam wejść do domu, ale zatrzymał mnie głos Will'a.
- Selena, poczekaj. - zatrzymałam się i odwróciłam kładąc rękę na biodrze.
- Co ?
- Chciałem cię przeprosić za to, co się stało na imprezie. Byłem wtedy tak pijany, że nic nie pamiętam.
- To skąd wiesz, że w ogóle coś się stało ?
- Kolega mi powiedział. Strasznie przepraszam.
- Okej.
- Nie gniewasz się ?
- Nie. Teraz muszę iść. Pa. - powiedziałam obojętnym tonem i weszłam do mieszkania.


Następnego dnia.
Jechałam właśnie na imprezę z Louisem, Abby i Niallem. Nie wiem jak mnie do tego przekonali, ale w końcu się zgodziłam. Po drodze wygłupialiśmy się, więc minęła nam szybko. Bez problemu weszliśmy do klubu, podeszliśmy do baru i zamówiliśmy po drinku. Po dwóch kolejnych Abby i Niall gdzieś zniknęli. Zostałam sama z Tomlinsonem, który wstał i pociągnął mnie na parkiet.


Oczami Louisa.
Po wypiciu kolejnego drinka chciałem znów zatańczyć z Seleną, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Jakby wyparowała. Nagle podeszła do mnie Abby. Po jej policzkach spływały łzy. Dziewczyna bez słowa się do mnie przytuliła. Niepewnie odwzajemniłem gest.
- Co się stało ? - zapytałem, gdy mnie puściła.
- Nie ważne. Nie chcę o tym gadać. Możemy już wrócić do domu ?
- Jasne, ale nie wiem gdzie jest Selena. - Abby rozejrzała się dookoła.
- Tam jest. - powiedziała pokazując na dziewczynę tańczącą z jakimś kolesiem. Szybko wstałem z miejsca, podszedłem do Gomez i odciągnąłem go od tego gościa. Zaczął się do mnie sadzić, ale popchnąłem go i wylądował na krześle. Selena ledwo trzymała się na nogach. Wziąłem ją na ręce i razem z Abby wyszliśmy z budynku. Zostawiłem dziewczyny w samochodzie i poszedłem po blondyna, którego otaczała grupka dziewczyn.
- Idziemy kochasiu. - powiedziałem ciągnąc go za bluzę do samochodu. Chyba byłem jedynym w miarę trzeźwym, bo oni to ledwo stali. Odwiozłem ich do domu, zostawiając na koniec Sel. Postanowiłem zawieźć ją do siebie, bo wątpię, żeby jej mama była zadowolona widząc ją w takim stanie.


Następnego dnia.
Oczami Seleny.
Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Nie byłam w swoim pokoju. Wystraszona spojrzałam na swoje ubranie. Miałam na sobie męską koszulkę.
- Już wstałaś ? - usłyszałam głos Louisa. Mój wzrok powędrował do drzwi, w których stał brunet.
- Gdzie ja jestem ?
- U mnie w domu.
- Aha, a co ja tutaj robię ?
- To ty nic nie pamiętasz ? - pokręciłam przecząco głową. Naprawdę nie pamiętam połowy wczorajszego wieczoru. - Sama wskoczyłaś mi do łóżka i... No cóż, reszty powinnaś się domyślić.
- Co ? Nie, to niemożliwe. Robisz sobie ze mnie jaja.
- Chciałbym, ale no cóż... - przerwał i wybuchnął śmiechem. - Żałuj, że nie widziałaś swojej miny...
- To nie jest śmieszne !
- No ej, nie obrażaj się.


Oczami Louisa.
Selena wstała z łóżka i stanęła przede mną.
- Zawieź mnie do domu ! - powiedziała ze strasznie poważną miną.
- No proszę cię, nie bądź zła. - ona nic nie odpowiedziała, tylko skrzyżowała ręce pod biustem. Przybliżyła się do mnie i lekko popchnęła mnie do tyłu. Upadłem na łóżko i pociągnąłem ją za rękę tak, że wylądowała na mnie.
- Nienawidzę cię. - powiedziała próbując wstać, ale uniemożliwiłem jej to.
- Wiem, że mnie kochasz.
- Odwieziesz mnie do domu ?
- Ale nie jesteś zła ?
- Nie.
- No to chodź.


Następnego dnia.
Oczami Seleny.
Siedziałam na kanapie oglądając telewizję. Dzisiaj Louis ma coś do załatwienia, a to pewnie oznacza lewe interesy, więc pewnie się nie spotkamy. Postanowiłam spędzić czas z Abby, bo dawno nie zrobiłyśmy sobie babskiego wieczoru. McClain ma wpaść za parę minut. Do pomieszczenia weszła Vanessa, a za nią Zac, ubrani bardzo elegancko.
- Hej, my zaraz wychodzimy. Nie narozrabiajcie za bardzo i ma tu nie przychodzić Louis, jasne ? - powiedziała Van, zabierając ze stolika swój telefon.
- Tak. - oboje opuścili dom, a chwilę po tym przyszła Abby. Przygotowałyśmy wszystko i w piżamach, okryte kocami oglądałyśmy film. Przerwał nam dźwięk mojego telefon informując, że dostałam wiadomość.
Od: Louis.
Treść: Wpadnę do Ciebie za jakieś 20 minut.

Przeczytałam na głos i od razu odpisałam:
Do: Louis.
Treść: Wybacz, ale dziś robimy sobie z Abby babski wieczór, ale spotkamy się juto.

On już nic nie odpisał, pewnie się wkurzył. Postanowiłam się tym nie martwić. Znów oglądałyśmy film i po raz kolejny przerwał nam dźwięk mojego telefonu.
- Co znowu napisał ? - zapytała McClain wywracając oczami.
- Tym razem to od nieznajomego. - odpowiedziałam, a w moich oczach pojawiły się łzy. Wiadomość zawierała zdjęcie Louisa i jakiejś brunetki w jednoznacznej sytuacji. Abby zabrała mi komórkę i spojrzała wkurzona na wyświetlacz.
- Co za debil !
- Nie. Jest dobrze, niech sobie robi, co chcę. To w końcu jego życie, a ja jestem... No cóż, idiotką, która się w nim zakochała. - powiedziałam wycierając łzy spływające po moich policzkach i biorąc od niej telefon.
- Ej, tylko nie płacz. Miałyśmy się dobrze bawić, a nie płakać.
- Racja. Nie ma, po co... - nie dokończyłam zdania, ponieważ zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a moim oczom ukazał się Tomlinson.
- Czego chcesz ? - zapytałam zanim on zdążył coś powiedzieć.
- Wpadłem zobaczyć, co u ciebie.
- Zjebanie, zadowolony ? A teraz idź.
- Co się stało ? - zapytał zmartwionym tonem i wytarł łzę spływającą po moim policzku.
- To. - podałam mu telefon, który trzymałam w ręce. Louis spojrzał na wyświetlacz, a potem na mnie i się uśmiechnął.
- Ja jej nie całowałem, tylko ona mnie. Podeszła, zaczęła się kleić, a ja ją odepchnąłem. Po prostu ktoś zrobił zdjęcie akurat w tym momencie. Nie bądź zła, przecież wiesz, że cię kocham.
- Tak, przepraszam. - wytarłam łzy i przytuliłam się do niego. Chłopak oddał mi komórkę, a ja się lekko uśmiechnęłam.
- To ja już pójdę. Macie w końcu babski wieczór. Wpadnę jutro, dobranoc. - pocałował mnie w policzek na pożegnanie i wyszedł. Zamknęłam drzwi i wróciłam do Abby.
- Kto to ? - zapytała, gdy zajęłam miejsce obok niej.
- Louis. Wyjaśnił mi, że to zdjęcie było zrobione jak jakaś laska się do niego zaczęła kleić i on ją odepchnął. - powiedziałam, a dziewczyna wzięła do ręki telefon i zaczęła się uważnie wpatrywać w ekran.
- Wszystko spoko, ale czemu on trzyma rękę na jej tyłku ?
- Co ? Pokaż. - wzięłam od niej urządzenie i faktycznie jedna ręka chłopaka była oparta o maskę samochodu, a druga spoczywała na tyłku dziewczyny.



Witam !
Znów rozdział nie jest za długi i taki trochę głupi.

Przepraszam, że rozdział tak późno, ale nie mogłam wejść na kompa.

Tak więc gratuluję AnotherGirl, MollyMorgan i CarmenBlue za zgadnięcie odpowiedzi < 3

Kolejne pytanie, albo dwa pytania:
Louis mówi prawdę czy kłamię ? Czy Selena uwierzy w wersie Tomlinsona ?
Tagi: xdd
06.04.2014 o godz. 02:13
Rozdział dedykowany jest MollyMorgan


Wystraszyłam się, kiedy zobaczyłam Will'a leżącego na podłodze i Louisa okładającego go pięściami. Wszystkich dookoła chyba cieszył ten widok. Nie miałam zamiaru się wtrącać, niech sobie robią, co chcą. Mam już ich dosyć. Już chciałam iść w stronę wyjścia, ale czyjaś ręka mnie zatrzymała. Odwróciłam się i zobaczyłam Tomlinsona.
- Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, a oczy zaszły mi łzami. Wyszarpałam rękę z uścisku i opuściłam budynek. Zadzwoniłam po taksówkę, ale niestety musiałam na nią chwilę poczekać.
- Już wracasz ? - usłyszałam za sobą głos przyjaciółki.
- Tak, nie chcę już tu być. - powiedziałam odwracając się w jej stronę. Widziałam, że chce coś jeszcze powiedzieć, ale w tym momencie podjechała taksówka. - To ja już jadę, pa.
- Pa. - pożegnałam się z nią buziakiem w policzek i pojechałam do domu.


Następnego dnia.
Siedziałam w pokoju z Abby, która od 10 minut opowiadała o tym jak tańczyła z Niallem.
- A ty nadal jesteś zła na chłopaków ? - zapytała nagle zmieniając temat.
- Na jakich chłopaków ?
- Na Will'a i Louisa.
- Najbardziej na Louisa. Obiecał, że więcej nie ruszy Will'a.
- A wiesz, czemu to zrobił ?
- Nie.
- Bo Will nazwał cię łatwą dziwką.
- Co ?
- Tak. Napił się i pewnie teraz tego nawet nie pamięta. Podszedł do Tomlinsona na imprezie i zaczął go wyzywać. Potem coś gadał na ciebie i zaczęli się bić. - chciałam coś odpowiedzieć, ale przerwał mi dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Zdziwiłam się, gdy w drzwiach zobaczyłam Louisa.
- Selena, proszę nie bądź zła o to, co się wydarzyło na imprezie, bo wtedy ja... - przerwałam mu całując go w usta. Chłopak to odwzajemnił. - Czyli już nie jesteś zła ? - zapytał z głupkowatym uśmiechem, gdy się od siebie oderwaliśmy.
- Nie. - Tomlinson przytulił mnie i pocałował w czoło.
- Muszę szybko iść, bo mam ważne spotkanie. Wpadnę wieczorem.
- Dobrze, pa. - Lou pocałował mnie w policzek na pożegnanie i poszedł. Wróciłam do pokoju, gdzie czekała na mnie Abby. Chwilę jeszcze gadałyśmy, ale niestety potem dziewczyna musiała iść.



Wieczorem.
Siedziałam na łóżku już przebrana w piżamę i czytałam książkę. Byłam sama w domu, ponieważ Van nocuje u Zac'a, a mama pojechała na jakieś spotkanie i ma wrócić dopiero za tydzień, czyli dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. Nagle usłyszałam hałasy dobiegające zza okna. Powoli je otworzyłam i wyszłam na balkon. Trochę się wystraszyłam, gdy zobaczyłam tam jakąś postać, jednak po chwili rozpoznałam, że to Louis.
- Co ty tam robisz ? - zapytałam, kiedy wzrok chłopaka powędrował na mnie. Widziałam go w miarę dobrze, dzięki światłu, jakie padało z mojego pokoju.
- Przyszedłem do ciebie.
- Nie dało się drzwiami.
- A twoja mama i siostra ?
- Nie ma ich.
- Trzeba było tak od razu. - powiedział i zniknął mi z oczu. Minutę później usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć. Wpuściłam chłopaka do środka i razem ruszyliśmy do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku, a Lou zajął miejsce naprzeciwko mnie.
- To, co robimy ? - zapytał zbliżając się do mnie.
- Nie wiem, ale to, o czym myślisz odpada.
- Skąd wiesz, o czym myślałem ?
- Znam cię Louis. Może pogramy w pytania ?
- Dobra, ja zaczynam. Jesteś dziewicą ? - nie zdziwiło mnie zbytnio to pytanie.
- Tak. - chłopak uśmiechnął się zadziornie, na co ja wywróciłam oczami. - A ty jesteś prawiczkiem ?
- Nie. Ilu miałaś już chłopaków ?
- 2, a ty ile miałeś dziewczyn ?
- Yyyyy... nie zliczę. Podoba ci się Will ? - zdziwiłam się trochę, że mnie o niego zapytał. Nie odpowiadałam przez dłuższą chwilę. Zobaczyłam jak mięśnie chłopaka się napinają.
- Nie, to tylko przyjaciel. Czemu o to pytasz ?
- Z ciekawości.
- Nie chcę mi się już w to grać, chcę iść spać. - powiedziałam i ułożyłam się wygodnie na łóżku. Louis położył się obok i objął mnie w tali.


Następnego dnia.
Siedziałam na kanapie przed telewizorem i jadłam popcorn. Niestety tą czynność przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie odłożyłam miskę na stolik i poszłam otworzyć. W progu stał Tomlinson i słodko się uśmiechał.
- Mogę cię porwać na trochę ? - zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Zależy gdzie.
- To niespodzianka. - wyszłam z mieszkania, zamykając za sobą drzwi i poszłam z chłopakiem do jego samochodu. Zanim wsiedliśmy, Lou obrócił mnie tyłem do siebie i zakrył mi oczy chustką.
- Po co to ? - zapytałam.
- To ma być przecież niespodzianka. - ja już nic nie mówiłam. Tomlinson pomógł mi wsiąść do auta i ruszyliśmy. Po około 15 minutach samochód się zatrzymał. Louis wysiadł, a zrobiłam to samo, prawie się potykając. Przez kolejne 5 minut szliśmy gdzieś. Pod nogami czułam piasek, który wsypywał mi się do butów. Chłopak wziął mnie na ręce i zaczął nieść. Gdy znów moje nogi zetknęły się z ziemią, poczułam, że teraz stoimy na czymś twardym. Lou ściągnął mi chustkę, żebym w końcu mogła zobaczyć, gdzie się znajdujemy. Rozejrzałam się dookoła i aż oniemiałam.



Witam !

Wybaczcie, że taki krótki rozdział, następny postaram się napisać dłuższy. Nowy dodam pewnie w sobotę lub niedzielę, bo teraz mam już mniej nauki.

Więc, gratuluje MollyMorgan, zaakrecona za zgadniecie odpowiedzi.

Kolejne pytanie jest bardzo łatwe:
Gdzie Louis zabrał Selene ?
Tagi: xdd
27.03.2014 o godz. 19:18
Rozdział dedykowany jest Unrequited-Love-JB <3


Zdziwiło mnie, że przed drzwiami stał Will. Dziwnie na nas spojrzał, po czym bez słowa wyminął nas i poszedł. Nie za bardzo wiedziałam, o co chodzi, ale nie zamierzałam się tym przejmować. Chciałam już wejść do domu, ale Louis mnie zatrzymał, odwrócił przodem do siebie i pocałował w policzek. Nic nie mówiąc poszedł, zostawiając mnie samą przed drzwiami. Patrzyłam jak idzie, a gdy się ocknęłam, weszłam do środka. Serce waliło mi jak szalone. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś denny film i nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.


Oczami Louisa.
Wszedłem do mieszkania z uśmiechem na ustach. W głowie cały czas miałem obraz Seleny i ten jej piękny uśmiech. Zobaczyłem, że w salonie jest zapalone światło, więc ruszyłem w tamtym kierunku. W środku siedział Mike i coś oglądał. Dosiadłem się do niego, a on spojrzał na mnie i się zaśmiał.
- Co cię tak bawi ? - zapytałem zdezorientowany.
- Uśmiechasz się do ściany. Jak było z Seleną ?
- Nie przeleciałem, jeśli o to ci chodzi.
- Nie o to pytałem.
- Ale o tym myślałeś. Dobra, ja idę spać. - powiedziałem i poszedłem do swojego pokoju.


Miesiąc później.
Oczami Seleny.
Siedziałam na łóżku i czytałam jakąś denną książkę. Od miesiąca codziennie widuję się z Louisem. Poznałam już chyba wszystkich jego znajomych, natomiast Abby zaprzyjaźniła się z jednym z bliższych kolegów Tomlinsona - Niallem. Od dłuższego czasu nie widziałam się z przyjaciółką, bo ona była wiecznie zajęta. Dzisiaj idziemy razem do domu dziecka, a potem na domówkę u Kate, której osobiście nie znam. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Odłożyłam książkę i poszłam otworzyć. W drzwiach stała Abby.
- Hej, gotowa ? - zapytała, a ja spojrzałam na nią zdezorientowana.
- Tak. - wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę domu dziecka. Po paru minutach byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do budynku, gdzie w progu przywitała nas gromadka dzieci i pani Sanders - opiekunka.
- Witajcie dziewczynki. Dobrze, że jesteście. Dzieci są w salonie. - powiedziała i poszła. Ona zawszę się śpieszy i nie wiadomo, na co. Razem z przyjaciółką weszłyśmy do pomieszczenia, gdzie przywitały nas pozostałe dzieci.
- Abby, a zagrasz coś dla nas ? - zapytała jedna ze starszych dziewczynek.
- Tak, ale pod warunkiem, że Selena coś zaśpiewa.
- Co ? Ja nie śpiewam. - dzieci, które to słyszały, spojrzały na mnie z miną kotka ze Shrek'a. - Och, no dobra. - powiedziałam, na co wszyscy się ucieszyli. Wszyscy usiedli w kółku, a my z Abby na krzesłach. Śpiewałyśmy kilka utworów, a dzieci razem z nami. Nawet pani Sanders się do nas dołączyła. Niestety po jakimś czasie musiałyśmy iść, żeby zdążyć się przygotować na domówkę.

Wieczorem.
Piłam drugiego drinka, opierając się o ścianę. Domówka u Kate trwa już trochę czasu, ale oczywiście Abby się tak szybko szykowała, że spóźniłyśmy się ponad godzinę. Po chwili podeszła do mnie przyjaciółka, która odkąd tu przyszła tańczyła z jakimś chłopakiem.
- Czemu nie tańczysz ? - ledwo, co ją słyszałam.
- Nie chcę.
- No chodź.
- Zaraz, tylko... muszę do kibelka. - palnęłam pierwsze, co mi przyszło do głowy.
- Jest na piętrze. - nic nie odpowiedziałam, tylko udałam się schodami na górę. Były tam cztery drzwi. Zdziwił mnie trochę widok chłopaka całującego się z jakąś dziewczyną na korytarzu. W sumie to on ją wciągnął do jednego z pokoi. Wolałam nie patrzeć, co tam robią, dlatego zajęłam się szukaniem toalety. Otworzyłam brązowy prostokąt, który znajdował się naprzeciwko mnie i udało się. Znalazłam toaletę, ale w środku była jakaś dziewczyna. Przeprosiłam i opuściłam pomieszczenie. Postanowiłam wrócić do Abby. Już chciałam odchodzić, ale drzwi od jednego z pomieszczeń otworzyły się i wyszedł z nich... Louis ? Co on tu robi ? Nie miał być przypadkiem na jakiś wyścigach ? Nie będę wnikać. Chyba mnie nie zauważył, bo na nic nie patrząc zszedł na dół. Ja też uczyniłam to samo i po chwili tańczyłam razem z Abby, a potem z jakimś chłopakiem. Gdy byłam już zmęczona, poszłam usiąść. Patrzyłam jak inni tańczą i nie mogłam powstrzymać śmiechu, jak widziałam ruchy przyjaciółki. Nagle ktoś się do mnie dosiadł. Odwróciłam głowę w tę stronę i zobaczyłam Will'a.
- Cześć, co ty tu robisz ? - starałam się przekrzyczeć muzykę.
- Siedzę, chodź zatańczyć. - powiedział łapiąc mnie za rękę. Niechętnie poszłam z nim na parkiet i zaczęliśmy tańczyć do jakiejś wolnej piosenki. Gdy utwór się skończył, znów poszłam usiąść i straciłam chłopaka z oczu. Zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniu, ale nigdzie go nie widziałam. W jednej części sali (to pomieszczenie jest tak wielkie, że nie szło poznać, że to część mieszkania) zaczęło się robić zamieszanie. Muzyka ucichła, a ja ciekawa, co się dzieję poszłam w tamtym kierunku. Wystraszyłam się, kiedy zobaczyłam...



Witam !
Wybaczcie, że rozdział tak późno, ale mam za dużo nauki. Zastanawiam się, czy nie zawiesić bloga na jakiś czas...

Więc odpowiedź na pytanie zgadli wszyscy, więc gratuluje wszystkim <3

Kolejne pytanie, w którym liczę na waszą wyobraźnię:
Co zobaczyła Selena ?
Tagi: xdd
21.03.2014 o godz. 22:51

Cześć !
Dziękuje bardzo MistletoeJB za nominacje do Liebster Award <klik>

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Odpowiedzi:

1.Ulubiona piosenka?

Selena Gomez - I Don't Miss You At All

2.Co chciałbyś/chciałabyś robić w przyszłości?

Szczerze ? Nie mam pojęcia.

3.Ulubiony przedmiot w szkole?

Angielski i Matematyka.

4.Dlaczego piszesz opowiadanie?

Pomysł na opowiadanie wzięłam z mojego bardzo dziwnego snu. Potem jakoś tak wyszło, że postanowiłam założyć bloga. Wiem, że strasznie głupio to brzmi, ale chciałam opisać ten sen i szczerzę dziwię się, że ktoś to w ogóle czyta.

5.Kim chcesz być w przyszłości?

Piosenkarką, ale z moim 'talentem' to jest niemożliwe.

6.Jakie blogi czytasz?

1. http://anothergirl.bloblo.pl/
2. http://mollymorgan.bloblo.pl/
3. http://unrequited-love-jb.bloblo.pl/
4. http://fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl/
5. http://genius.bloblo.pl/

7.Ulubiony blog z bloblo?

http://anothergirl.bloblo.pl/

8.Gdybyś spotkała/spotkał swojego idola co byś mu powiedziała?

Pewnie nic, bo bym zemdlała. A jeżeli nie, to nie wiem. Na pewno powiedziałabym mu, że go kocham.

9.Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?

Słuchać muzyki.

10.Jesteś od czegoś uzależniona?

Od czekolady.

11.Imię najlepszej przyjaciółki?

Karolina i Paulina.


Nominuję 5 blogów, które wypisałam w odpowiedzi na pytanie 6.

Pytania:
1. Jakiej muzyki słuchasz ?
2. Ulubiony piosenkarz/piosenkarka lub zespół ?
3. Ulubione danie ?
4. Ulubiony sport ?
5. Ile masz lat ?
6. Czego się najbardziej boisz ?
7. Trzy ulubione blogi ?
8. Jakie jest twoje marzenie ?
9. Wymień wszystkich swoich przyjaciół ?
10. Co cię zainspirowało do napisania opowiadania ?
11. Co zabierasz ze sobą zawsze jak wychodzisz z domu ?
01.03.2014 o godz. 23:49
Rozdział dedykowany Foreverstar : d


Gdy weszłam za siostrą do salonu zobaczyłam Abby.
- Cześć. - powiedziałam przytulając dziewczynę na powitanie.
- Cześć. Jest sprawa, dzisiaj pójdziesz ze mną i Max'em na imprezę nad jeziorem.
- Nie chce. Mam już dość tych imprez.
- No proszę cię. Will też tam będzie.
- No dobra. - powiedziałam zrezygnowana. - To o której ?
- O ósmej się zaczyna. Wpadnę po ciebie chwilę wcześniej,
żebyś jak coś zdążyła się przebrać. Pa. - pocałowała mnie w policzek i wyszła.

Wieczorem.
Siedziałam już chyba z godzinę na kamieniu i patrzyłam jak wszyscy się bawią. Will przyszedł, ale potem musiał iść, a Abby cały czas gadała z Max'em. Chciałam wrócić do domu, ale nie miałam czym. Bałam się iść pieszo, bo znów by pewnie jakiś zboczeniec próbował się do mnie dobierać.
- Cześć Sel. - usłyszałam znajomy głos i po chwili dosiadł się do mnie Mike.
- Cześć.
- Czemu tutaj tak sama siedzisz ?
- Nie znam tu praktycznie nikogo.
- To z kim przyszłaś ?
- Z Abby. Louis tu jest ?
- Tak. - powiedział rozglądając się. - Pewnie gdzieś polazł, ale był tu.
- Mógłbyś mnie odwieźć do domu ?
- Czemu ? Impreza się dopiero rozkręca.
- Ale ja nie chce tu zostać.
- No dobra, chodź. - powiedział wstając. Ja zrobiłam to samo i poszłam z nim w stronę samochodu. Gdy byliśmy już prawie przy aucie, przed nami pojawił się Tomlinson.
- Gdzie idziecie ? - zapytał.
- Odwiozę ją do domu.
- Ona tu zostaje. - powiedział obejmując mnie ramieniem.
- Nie, ja jadę do domu. - strzepałam rękę chłopaka, co mu się za bardzo nie spodobało. Złapał mnie w tali i zarzucił sobie na plecy. Zaczęłam się szarpać, ale to na nic.
- Puść mnie ! - krzyknęłam chłopakowi do ucha. Poczułam, że mnie opuszcza i sadza na masce swojego samochodu.
- Czemu chcesz wracać do domu ?
- Nie podoba mi się tu i muszę być w domu przed północą. - powiedziałam zeskakując z auta i stając naprzeciwko chłopaka. Po chwili obok nas pojawiła się Emili i zaraz po niej jakiś chłopak. Skądś go kojarzyłam, ale nie wiem skąd.
- Hej, Tomlinson. To twoja nowa dziewczyna ? - zapytał mierząc mnie wzrokiem.
- Ona nie jest moją dziewczyną. - powiedział powoli.
- Louis to mój chłopak. - rzekła Emili przytulając się do Lou. Byłam trochę zła, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- Skoro ona nie jest twoja, to ja ją sobie zabiorę. - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek i ciągnąc w nieznanym kierunku. Był tak silny, że nawet nie miałam szans się wyrwać. Stanęliśmy obok jakiegoś samochodu i dopiero po chwili skojarzyłam, że to ten sam koleś co mi wmawiał, że wygra wyścig i go pocałuje. Chłopak złapał mnie w tali i przyciągnął bardzo blisko siebie. Próbował mnie pocałować, ale ja się odchyliłam do tyłu. Złapał mnie za tyłek i zaczął całować moją szyję. Próbowałam go odpychać, ale to na nic. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam patrzeć na jego twarz. Poczułam jak mnie puszcza, więc otworzyłam oczy, żeby zobaczyć co się dzieje. Tomlinson trzymał chłopaka za koszulkę i zabijał go wzrokiem.
- Jeszcze raz tkniesz ją choćby palcem to cię zabiję. - powiedział w miarę spokojnie.
- Przecież to nie twoja dziewczyna.
- Tak, ale tylko ja mam prawo ją dotykać. - chłopak dziwnie na niego spojrzał i poszedł sobie. - Znów ratuje ci dupę. - tym razem zwrócił się do mnie.
- Dziękuje. - powiedziałam, a chłopak uśmiechnął się zadziornie.
- Znam inne formy podziękowania. - po tych słowach zbliżył się do mnie, zmierzył wzrokiem i przygryzł wargę.
- Nawet o tym nie myśl.
- Za późno. - ja tylko wywróciłam oczami domyślając się o czym myślał.
- Gdzie jest Mike ?
- A po co ci on ?
- Chcę, żeby mnie odwiózł do domu.
- Jest tam. - powiedział wskazując mi chłopaka opierającego się o samochód. Szybkim krokiem podeszłam do niego.
- Odwieziesz mnie do domu ?
- Jasne, wskakuj. - wsiedliśmy do auta. Całą drogę rozmawialiśmy o głupotach. Mike pytał mnie o głupoty typu ulubiony kolor i data urodzin, które swoją drogą są jutro. Ciekawe czy ktoś będzie pamiętał. Ale wracając do tematu. Samochód się zatrzymał, a ja pożegnałam się z chłopakiem i wysiadłam. Spojrzałam na zegarek, 23:50, czyli jestem 10 minut za wcześnie. Weszłam do mieszkania i od razu poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się spać.


Następnego dnia.
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno. Leniwie zwlekłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej niebieskie dżinsy i biały T-shirt z flagą Anglii. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się w przygotowany strój. Wysuszyłam włosy i związałam je w luźnego koka. Usłyszałam dzwonek do drzwi, więc szybko poszłam otworzyć drzwi. W progu ujrzałam Abby.
- Cześć. - powiedziałam z uśmiechem.
- Hej, proszę. - podała mi pudełeczko. Spojrzałam na nią pytająco. - No otwórz. - wykonałam jej polecenie. W środku znajdywał się łańcuszek z połową serca. Wyjęłam go i obejrzałam.
- Dziękuje. A gdzie druga część ? - dziewczyna ściągnęła swój łańcuszek i podała mi go. Złączyłam oba razem i z przodu powstał napis ' BEST FRIENDS FOREVER ', a z tyłu były nasze imiona. Przytuliłam przyjaciółkę i oddałam jej naszyjnik.
- Jest tu ze mną jeszcze ktoś. - powiedziała, a zza jej pleców wyszła Kaitlyn. Podała mi laurkę i przytuliła mnie.
- Wszystkiego najlepszego. - szepnęła mi do ucha, a ja się uśmiechnęłam.
- Dziękuje.
- My już musimy iść. Pa. - powiedziała przyjaciółka i pocałowała mnie w policzek na pożegnanie. Wróciłam do pokoju, położyłam laurkę i łańcuszek na biurku. Poszłam do salonu, gdzie siedziała mama i oglądała jakiś film. Usiadłam na fotelu obok. Ona tylko na mnie spojrzała i wróciła do poprzedniego zajęcia. Przez ponad godzinę oglądałyśmy jakiś denny film romantyczny. Żadna się nie odzywała. Nagle do pokoju weszła Van, a za nią Zac.
- Mamo, idę do Zac'a. Zostanę u niego na noc. - powiedziała siadając obok rodzicielki.
- Ja dzisiaj też jadę na ważne spotkanie i wrócę jutro wieczorem. Myślałam, że ty zostaniesz z Seleną.
- Ona nie jest już dzieckiem, może zostać sama w domu. Co nie ? - spojrzała na mnie pytająco.
- Tak, jasne. - odpowiedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Nie miałam ochoty słuchać o czym gadają. Pewnie zapomnieli o moich urodzinach. Znając ich to bardzo prawdopodobne. Weszłam do swojego pokoju, puściłam głośno muzykę i położyłam się na łóżku. Przez około godzinę tak leżałam, gdy nagle drzwi od pokoju się otworzyły. Stanęła w nich uśmiechnięta Vanessa.
- My już idziemy. - powiedziała i chciała wyjść, ale się zatrzymała. - A i jutro zabieram cię na zakupy. Taki urodzinowy wypad.
- Ale ja mam urodziny dzisiaj.
- Tak, ale dzisiaj nie za bardzo mam czas.
- Okej. - powiedziałam, a dziewczyna opuściła pomieszczenie. Nadal leżałam na łóżku i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zadzwonił mój telefon informując, że dostałam wiadomość.
Od: Will.
Treść: Będę u Ciebie za 5 minut.

Odpisałam tylko krótkie 'Ok.' i od razu usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiło mnie, że przyszedł tak szybko, ale bez wahania poszłam otworzyć. W drzwiach stał Louis z głupkowatym uśmiechem.
- Cześć. - powiedziałam niepewnie.
- Chodź. - chciał mnie złapać za rękę, ale ją odsunęłam.
- Gdzie ?
- Zobaczysz, proszę chodź. - zamknęłam dom na klucz i poszłam z chłopakiem. Zatrzymaliśmy się przed opuszczonym domem, gdzie, jak już chyba wspominałam, często przychodziłam. Tomlinson zaprowadził mnie na dach, gdzie ustawiony był stół, na którym stało jedzenie, świeczki itd. i dwa krzesła. Na ścianie niebieską farbą napisane było ' Happy Birthday '.
- Podoba się ? - powiedział tym samym przykuwając moją uwagę.
- Tak. - chłopak podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i razem usiedliśmy do stołu. Nie przypominało to romantycznej kolacji, bo cały czas się wygłupialiśmy i śmieliśmy. Gdy skończyliśmy jeść, Lou znów złapał mnie za rękę i razem stanęliśmy blisko krawędzi dachu patrząc na miasto.
- Prawie zapomniałem. Mam coś dla ciebie. - powiedział sięgając do kieszeni bluzy, z której wyjął niewielkich rozmiarów pudełeczko. Niepewnie je wzięłam i otworzyłam. W środku znajdował się śliczny łańcuszek.
- Dziękuje. Zapniesz mi ? - powiedziałam wyciągając naszyjnik z pudełka i podając chłopakowi. Odgarnęłam włosy na bok, a Louis wykonał moją prośbę. Spojrzałam na napis na ścianie i podeszłam bliżej. Tomlinson zrobił to samo. Z boku zauważyłam puszkę z farbą, a obok pędzel. Wzięłam go do ręki i namalowałam obok duże serce. Chłopak stanął za mną, zabrał mi z ręki pędzel. W środku mojego 'dzieła' napisał ' Louis i Selena'. Odwróciłam się do niego przodem, a chłopak złożył na moich ustach gorący pocałunek, który oczywiście odwzajemniłam.
- Robi się już późno, może chodźmy do domu. - powiedział, gdy się od siebie odkleiliśmy. Ja tylko przytaknęłam, a Louis złapał mnie za rękę i wyszliśmy z budynku. Po kilku minutach doszliśmy do mojego domu. Zdziwiło mnie, że przed drzwiami stał/a...



Rozdział planowałam dodać wcześniej, bo go napisałam, ale po przeczytaniu postanowiłam napisać jeszcze raz. Swoją drogą ten jest chyba gorszy niż poprzedni, ale nie chcę go pisać trzeci raz, bo będzie jeszcze gorszy (o ile to w ogóle możliwe).
Więc gratuluję Foreverstar za zgadnięcie odpowiedzi.
Kolejne pytanie tym razem bez odpowiedzi:
Kto stał/a przed drzwiami ?
Tagi: xdd
28.02.2014 o godz. 23:18
Chłopak patrzył na mnie wyczekująco. Tak strasznie chciałam dać mu tą szansę, ale po co ?
- Nawet gdybym gała ci tą szansę, to co dalej ? Ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień, Louis.
- Ale ja się zmienię.
- Ja... ja ci nie wierzę Louis. - mięśnie chłopaka się napięły.
- Nie chcesz to nie wierz ! Mam już to wszystko w dupie. Jesteś tylko zwykłą gówniarą !
- Może i jestem młodsza, ale to ty się zachowujesz jak dziecko !
- No tak, ty się zachowujesz jak suka ! - po tych słowach w moich oczach pojawiły się łzy. Ja suką ? Otworzyłam drzwi i wysiadłam z samochodu. Na szczęście auto stało. Szłam przed siebie i nawet nie wiedziałam gdzie jestem. Słyszałam jak Tomlinson mnie woła, ale kompletnie to zignorowałam. Niestety nie dał mi spokoju. Dogonił mnie samochodem i cały czas jechał równo ze mną.
- Wsiadaj. - powiedział jak gdyby nigdy nic.
- Spadaj !
- Selena, nie wygłupiaj się.
- Nie słyszałeś kurwa, spierdalaj ! - wydarłam się. Nie wiem czemu to powiedziałam. Kiedyś nigdy bym nie krzyknęła, a co dopiero mówić o przeklinaniu. Louis widocznie wkurzony pojechał przed siebie. Na szczęście kilka kroków dalej znajdował się przystanek. Szybko sprawdziłam kiedy przyjedzie następny autobus. Serio ?! Za godzinę ?! Czemu jak muszę mieć zawszę pecha. No nic, zostało mi tylko czekać. Usiadłam na ławce. Było tak cicho, że słyszałam swój oddech. Przerwał to dźwięk mojego telefonu informujący, że dostałam wiadomość. Wyciągnęłam urządzenie z kieszeni i odczytałam.
Od: Abby
Treść: Jesteś już w domu ?

Co mam jej napisać ? Pokłóciłam się z Louisem i teraz jestem na jakimś odludziu i czekam na autobus.
Do: Abby
Treść: Jeszcze jestem w drodze. Napiszę jak dojadę.

Nie chcąc czekać tych w tym momencie 54 minut zadzwoniłam do Will'a.
- Hallo ? - usłyszałam jego głos w telefonie.
- Mógłbyś po mnie przyjechać.
- Jasne, ale gdzie ?
- Nie wiem, gdzie jestem. Jedź w stronę mojego domu i będę na jednym z przystanków autobusowych po drodze.
- Ale żeś wyjaśniła. Dobra już jadę.
- Ale nie mów nic Abby.
- Dobra. - po tych słowach się rozłączył. Podkuliłam nogi pod brodę, bo było mi trochę zimno. Nienawidzę Louisa ! Po około 5 minutach zobaczyłam nadjeżdżający samochód. Sorki, poprawka, dwa samochody z przeciwnych stron. Wszystko spoko, ale oba zatrzymały się obok przystanku. Niestety były mi one dobrze znane. Drzwi od auta Will'a się otworzyły i chłopak szybko do mnie podbiegł. Na szczęście Tomlinson odjechał. W ogóle po co on tu przyjeżdżał ?
- Chodź. - powiedział Jones łapiąc mnie za rękę. Wstałam i razem z nim wsiadłam do jego samochodu. Ruszyliśmy i po około 10 minutach byliśmy na miejscu.
- Dziękuje. Do zobaczenia. - powiedziałam całując Will'a w policzek. Wysiadłam z pojazdu i weszłam do mieszkania. Wszyscy już spali, co mi bardzo pasowało. Cichutko weszłam do swojego pokoju i od razu ubrałam na siebie jakąś koszulkę. Usiadłam na łóżku i postanowiłam zadzwonić do Abby. Odebrała za trzecim razem.
- Hallo ? - odezwał się głos w telefonie.
- A ty jeszcze nie w domu ? - zapytałam słysząc w tle krzyki.
- Nie, ale zaraz jadę. - ledwo co usłyszałam przez krzyki w oddali. Usłyszałam coś w rodzaju ' Zabiję cię ! ', ale wszystko było strasznie niewyraźne.
- Abby, co się tam dzieje ? - znów jakieś wrzaski i groźby.
- Nic, muszę kończyć. Pa. - powiedziała bardzo szybko i się rozłączyła. Znów próbowałam do niej dzwonić, ale na nic. Zrezygnowana przebrałam się w piżamę i położyłam spać.


Następnego dnia.
Siedziałam na kanapie w salonie oglądając jakiś denny film z Van i Zac'iem. Mama poszła na zakupy i pewnie wróci za jakieś dwie godziny. Zawsze to jej bardzo długo zajmuję. Ostatnio jak z nią byłam miałyśmy kupić tylko kilka rzeczy, ale ona przez prawie pół godziny zastanawiała się jaki ser kupić. Gouda czy gouda ? Oto jest pytanie. Ale wracając do tematu. W połowie filmu zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko wstałam i poszłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam Will'a z siniakami na twarzy. On się wczoraj bił, czy co ?
- Co ci się stało ? - zapytałam na wstępie.
- Ciebie też miło widzieć.
- No mów.
- Nic takiego.
- Gadaj, a nie.
- Pobiłem się wczoraj z Louisem.
- Co ? Czemu ?
- Nie wiem. Po tym jak cię odwiozłem, wróciłem do Abby. Potem podszedł do mnie Tomlinson i zaczął krzyczeć, że mnie zabiję. Specjalnie się tym nie przejąłem, ale potem rzucił się na mnie z pięściami. - myślałam, że nie wytrzymam. Co za idiota ! Mam go już dość.
- Ale co się stało. Tak bez powodu by cię chyba nie pobił.
- Ja mu nic nie zrobiłem. Dobra, ale nie po to tutaj przyszedłem. Może pójdziesz ze mną i Abby do domu dziecka. Będziemy tam zabawiać dzieciaki.
- Jasne, ale teraz ?
- Tak, Abby już czeka. W sumie to ja zaproponowałem, żebyśmy pojechali z nią. - szybko uprałam buty, krzyknęłam krótkie ' Wychodzę. ' i opuściłam mieszkanie. Przed domem czekał samochód, a w nim moja przyjaciółka. Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w drogę. Po około 15 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy i weszliśmy do dość sporego budynku z czerwonej cegły. W środku wyglądał trochę jak taki duży dom. Miał dwa piętra.
- Dzień dobry. - przed nami pojawiła się kobieta po 50. Ubrana była bardzo elegancko, a na jej twarzy malował się uśmiech. - Abby, widzę, że dzisiaj przyprowadziłaś przyjaciół. Dzieci są teraz w salonie. Mam trochę roboty, więc muszę iść.
- Dobrze. Do widzenia. - powiedziała, gdy kobieta odeszła. Weszliśmy do jednego z pomieszczeń na parterze. Znajdowało się tam mnóstwo zabawek i kilka kanap. Na podłodze bawiły się cztery dziewczynki, które na oko miały po 4-5 lat. Trochę dalej siedziała grupka chłopców w podobnym wieku. Na jednej kanapie siedziały dwie dziewczyny po około 13 lat, a na drugiej chłopacy patrzący się na nie. W rogu pomieszczenia siedziała mała brunetka. Wyglądała jakby płakała, ale nikt zbytnio się nią nie przejmował.
- Ej, co to za dziewczynka ? - szturchnęłam Abby wskazując na dziewczynkę.
- To jest Kaitlyn.
- Ona płacze ?
- Nie. Zawszę tam siedzi. Jest tu odkąd skończyła 4 lata. Rzadko kiedy się odzywa do opiekunek, a do innych dzieci w ogóle. Jedyną osobą, z którą rozmawiała był jakiś chłopak, który czasami tu przychodzi.
- Jaki chłopak ?
- Tego nie wiem. - po tych słowach razem z Will'em poszła do dzieci. Nie wiem czemu, ale chciałam porozmawiać z Kaitlyn. Powolnym krokiem podeszłam do brunetki i uklęknęłam obok niej.
- Cześć. - dziewczynka przez dłuższą chwilę mi się przygląda.
- Cześć. - powiedziała cicho, wręcz niesłyszalnie.
- Jestem Selena, a ty ? - zapytałam mimo tego, że wiedziałam jakie jest jej imię.
- Kaitlyn. - odpowiedziała trochę śmielej.
- Pobawimy się ?
- Nie chcę. - powiedziała, a jej oczy się zaszkliły.
- Ej, nie płacz. Co się stało ?
- Wszyscy się tutaj ze mnie śmieją i mówią, że jestem brzydka i nikt mnie stąd nie weźmie. - po jej policzku spłynęła łza. Szybko ją wytarłam, a dziewczynka lekko się uśmiechnęła.
- Nie słuchaj ich. Jesteś śliczna i na pewno znajdziesz rodzinę. - brunetka rzuciła mi się na szyję. Wzięłam ją na ręce i razem usiadłyśmy na kanapie. Kaitlyn opowiadała mi o sobie, o tym co lubi. Nawet nie wiem kiedy minęły dwie godziny i musieliśmy iść. Pożegnałam się z dziewczynką i obiecałam, że jutro przyjdę. Razem z Abby i Will'em opuściliśmy budynek. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę. Samochód zatrzymał się przed moim domem. Pożegnałam się z przyjaciółmi i weszłam do środka. Usłyszałam śmiechy dochodzące z salonu, więc postanowiłam zobaczyć co się tam dzieję. Przekroczyłam próg i zobaczyłam... Louisa ? Co on tu do cholery robi ? Czemu łaskocze moją siostrę ? I czemu on wręcz na niej leży ?
- O Selena, wróciłaś. - powiedziała Van, a spojrzenie chłopaka powędrowało na mnie.
- Tak, ale nie przeszkadzajcie sobie. Ja idę do siebie. - powiedziałam i jak najszybciej poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i gapiłam się w ścianę. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam, a drzwi się otworzyły. - Czego ty tu chcesz ? - zapytałam widząc Louisa.
- Chcę pogadać.
- Ale ja nie chcę, a teraz wyjdź. - powiedziałam wstając.
- Nie wyjdę stąd, dopóki ze mną nie pogadasz.
- Jak sobie chcesz, ale śpisz na stojąco. - chłopak przewrócił przewrócił oczami i usiadł na krześle przy biurku. Ja znów usiadłam na łóżku i wyciągnęłam z kieszeni telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, nieodebrane połączenie od Will'a. Boże, przecież przed chwilą się widzieliśmy.
- Louis, ja chcę iść spać, więc wyjdź stąd. Jeśli chcesz pogadać, to przyjdź jutro. - chłopak tylko przytaknął i wyszedł.


Następnego dnia.
Obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Selena, wstawaj. Masz gościa. - usłyszałam głos Van. Leniwie wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, nie zwracając uwagi na to, że jestem w samej koszulce na ramiączka. Gdy weszłam za siostrą do salonu zobaczyłam...



Przepraszam, że rozdział tak późno, ale jakoś tak czasu nie miałam. Teraz mam ferie i jestem chora, więc pewnie będę dodawać często.

Przykro mi, ale nikt nie zgadł odpowiedzi na pytanie.
Kolejne pytanie, żeby ułatwić będzie z odpowiedziami.
Kogo zobaczyła Selena ?
a. Louis.
b. Will.
c. Austin.
d. Emili.
e. Abby.
f. Kaitlyn.
g. Kogoś innego.
Nie wiem po co te odpowiedzi, ale jakoś tak fajniej.
Oto i moje genialne rozumowanie.
Tagi: xdd
18.02.2014 o godz. 12:01
Rozdział dedykowany jest Foreverstar.


Byli już bardzo blisko mety. Louis na szczęście był drugi.
- Louis chyba przegra. - powiedział ' prowadzący '. Widać było, że bardzo się zawiódł. Rozejrzałam się po zebranym tłumie i wzrokiem szukałam Abby. Stała tam, gdzie wcześniej i patrzyła na samochody. Ciekawe co by zrobiła, gdyby ten cały Max wygrał. Pewnie byłaby na mnie zła. Z zamyślenia wyrwał mnie pisk dziewczyn. Spojrzałam na metę, gdzie stały dwa samochody - Louisa i tego typa, co wcześniej gadał, że wygra. Nawet nie wiem jak ma na imię.
- A więc zwycięzcą jest... - przerwał na chwilę. - Louis Tomlinson ! - Boże, błagam. Czemu on musiał wygrać ? Jakiś chłopak dał mi pieniądze i kazał iść dać wygranemu. Niechętnie podeszłam do chłopaka. Obok niego stali wszyscy, którzy się ścigali.
- No śmiało. - powiedział mi na ucho Carl. Z tego co słyszałam to tak miał na imię ten prowadzący. Stanęłam na przeciwko Tomlinsona i podałam mu wygraną.
- Gratuluję. - on spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Liczyłem na trochę inne gratulacje. - powiedział wskazując palcem swoje usta.
- A muszę ? - spojrzałam na Carl'a, który pokiwał głową. Przybliżyłam się do Louisa, nasze usta dzieliły milimetry. Nagle rozległ się głośny dźwięk syren policyjnych. Wszyscy szybko zaczęli uciekać. Chłopak zniknął mi z oczu i nigdzie nie widziałam Abby. Poczułam jak ktoś mnie łapie za nadgarstek. Wystraszona pisnęłam, ale przez hałas dookoła nie było tego słychać. Odwróciłam się i ujrzałam Tomlinsona. Ręką kazał mi wsiąść do samochodu, sam też to zrobił. Ruszyliśmy z piskiem opon, prawie potrącając jednego z policjantów. Zobaczyłam jak Abby wsiada do samochodu Max'a. Parę minut później nie było już słychać syren policyjnych, ani tych wszystkich samochodów. Jechaliśmy pustą drogą.
- Dziękuje. - powiedziałam po dłuższej chwili ciszy.
- Spoko, ale wiesz... jeszcze mi nie pogratulowałaś.
- I nie zamierzam tego robić. Czemu mi nie powiedziałeś, że bierzesz udział w nielegalnych wyścigach ?
- Kiedyś brałem udział, ale zrezygnowałem. Dziś postanowiłem znów wystartować.
- A nie boisz się, że będziesz miał przez to kłopoty ? Może i uciekłeś, ale mogli przecież zobaczyć rejestracje.
- Spokojnie, mam na to patent. Nigdy mnie nie złapią. - spojrzałam na niego pytająco, ale on nic już nie powiedział. Resztę drogi jechaliśmy w ciszy. Po około 20 minutach dojechaliśmy pod mój dom. Wysiadłam z samochodu. Już chciałam wejść do środka, ale chłopak podszedł do mnie, objął w tali i przyciągnął blisko siebie. Złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Rozum mówił ' Odepchnij go ! ', a serce ' Przecież wiem, że tego nie zrobisz. '. Lekko go odepchnęłam, a on spojrzał na mnie dziwnie.
- Co ? - serio ? Masz dziewczynę debilu !
- Czemu to zrobiłeś ? Przecież masz dziewczynę. - powiedziałam, a on spojrzał na mnie jakby go olśniło. Dopiero teraz sobie przypomniał o istnieniu kogoś takiego jak Emili ? Otworzył usta chcąc coś powiedzieć, ale po chwili je zamknął. Odwróciłam się do niego tyłem i weszłam do domu. Ściągnęłam buty i chciałam iść do pokoju. Minęłam salon, w którym paliło się światło. Zajrzałam do środka, gdzie siedziała mama i oglądała telewizję.
- Mamo, czemu nie śpisz ? - zapytałam. Spojrzała na mnie ze złością.
- Kto to był ?
- Znajomy.
- Miałaś być u Abby.
- No byłam, ale kolega mnie odwiózł.
- O drugiej w nocy ? - była coraz bardziej zła. - Dzwonił pan Cameron i powiedział, że jego syn widział cię na nielegalnych wyścigach samochodowych. Selena, nie życzę sobie, żebyś zadawała się z kimś takim.
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- Że więcej masz się nie spotykać z tym chłopakiem. - ja nic nie odpowiedziałam, tylko poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam na łóżku. Zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, numer nieznany. Niepewnie odebrałam.
- Selena ? - zapytał damski głos.
- Tak, a kto mówi ?
- Emili. Chciałam ci powiedzieć, że jak jeszcze raz będziesz się lizać z MOIM CHŁOPAKIEM to gorzko tego pożałujesz.
- To on mnie...
- Nie tłumacz się. - mówiąc to rozłączyła się. Chciałam już iść spać, ale znów zadzwonił telefon. Tym razem była to wiadomość.
Od: Nieznany.
Treść: Może miałabyś ochotę pójść ze mną jutro na imprezę ? L.

Bez wahania odpisałam.
Do: Nieznany.
Treść: Sory, ale nie. Proszę cię, nie pisz, nie dzwoń i nie przychodź więcej do mnie. Najlepiej będzie jak po prostu zapomnimy o sobie. S.

Chłopak nic nie odpisał, ale zaczął dzwonić. Wyciszyłam telefon i po chwili zasnęłam.


Tydzień później.
Od tygodnia nie widziałam się z Louisem. Przez pierwsze dwa dni przychodził do mnie i dzwonił ze 100 razy. Chciałam o nim całkowicie zapomnieć i na szczęście powoli mi się to udawało. Siedziałam właśnie i oglądałam jakąś głupią komedie z Will'em. Mnie za bardzo nie bawiła, ale mu się podobała. Z Abby widuje się rzadziej, bo ona jest zajęta Max'em. Dziś wieczorem chce, żebym razem z Jones'em poszła z nimi na jak to nazwała ' zlot '. Jakoś specjalnie nie miałam ochoty, bo bałam się, że znów przyjedzie policja. Dziewczyna zapewniała, że nie będą się tam ścigać. To będzie coś w rodzaju imprezy, ale więcej samochodów. Za namową Will'a się zgodziłam. Zależało mu, żeby tam pójść. Jedyne czego się bałam, to spotkanie z Louisem. Nie mam pojęcia, czy on tam będzie. Gdy dochodziła ósma wieczorem, chłopak poszedł do siebie, a ja zaczęłam się szykować. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i związałam w luźnego koka. Nałożyłam na siebie ten zestaw. Abby wybrała mi go wcześniej, bo powiedziała, że sama ubiorę się nieodpowiednio. Gdy skończyłam, usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i ujrzałam przyjaciółkę ubraną w to, a włosy zostawiła rozpuszczone.
- Chodź, Will czeka na dole. - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę samochodu.
- A gdzie Max ?
- On już chyba tam jest. Pojechał sam motorem. - ja nic nie odpowiedziałam. Wsiadłyśmy do auta i po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu. Było tam masę samochodów i motorów. Trochę to przypominało wyścigi, ale tam po prostu wszyscy siedzieli i pili. Wysiedliśmy i poszliśmy za Abby. Dziewczyna podeszła do Max'a i przywitała się z nim buziakiem w policzek.
- Cześć Selena, to twój nowy chłopak ? - zapytał i dziwnie spojrzał na Will'a.
- Nie, to tylko przyjaciel.
- Jest tu Louis ? - zapytała Abby.
- Tomlinson ? Nie. Ostatnio go nie spotkałem. Niektórzy gadają, że go policja złapała i poszedł siedzieć. - trochę się zmartwiłam na wieść, że Louis może pójść do więzienia. Na szczęście na tym temat chłopaka się skończył i Max podał nam piwa. Jones uparł się, że nie będzie pił, bo prowadzi. Ja też nie za bardzo miałam ochotę, więc odmówiłam. Gadaliśmy o różnych rzeczach. Chłopak wyjaśnił co zazwyczaj się dzieje na takich zlotach. Właśnie opowiadał coś o jakiś wyścigach, ale przerwał mu odgłos silnika samochodu, który zatrzymał się niedaleko nas. Wiedziałam kto to, ale modliłam się, żeby to nie była prawda. Niestety. Z auta wysiadł Tomlinson i ruszył w kierunku znajomych.
- Zaraz wrócę. - powiedziałam chcąc iść stąd jak najdalej.
- Gdzie idziesz ? - zapytał z troską Will.
- Trochę mi słabo, pójdę gdzieś gdzie mniej ludzi.
- Pójść z tobą ?
- Nie, dam radę. - po tych słowach szłam jak najdalej od tego miejsca. Jak najdalej od NIEGO. Po jakiś pięciu minutach zatrzymałam się i usiadłam na trawię. Obok mnie przejeżdżało sporo samochodów, ale żaden się nie zatrzymał. Podciągnęłam nogi pod brodę i schowałam w nich twarz.
- Siema mała, co ty tu robisz ? - usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny. Spojrzałam w górę i ujrzałam jednego z napitych kolegów Louisa. Był umięśniony i wyższy ode mnie. Miał ciemne włosy i brązowe oczy. - Może chcesz się zabawić ? - zapytał łapiąc mnie za nadgarstek i zmuszając do wstania. Boże, czemu ja zawsze mam takiego pecha ?
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam, a on się głupkowato zaśmiał.
- Agresywna, lubię takie. - powiedział siłą ściągając ze mnie skórzaną kurtkę. Cały czas próbowałam go odepchnąć, ale to na nic. Był za silny. Zaczął mnie obmacywać, a ja pisnęłam, za co dostałam kopniaka w brzuch. Próbował ściągnąć mi koszulkę, ale utrudniałam mu to. Wkurzył się i po prostu ją porwał. Byłam tak wystraszona, że nie mogłam się ruszyć.
- Zostaw ją, kurwa ! - usłyszałam znajomy głos. Mężczyzna popchnął mnie tak, że upadłam na ziemię. Patrzyłam na chłopaków, którzy się bili. Widziałam, że coś mówią, ale żadne dźwięki do mnie nie dochodziły. Ocknęłam się, gdy Tomlinson wręcz dosłownie rzucił tym kolesiem o ulicę. Chyba stracił przytomność.
- Wszystko ok ? - zapytał Louis podchodząc do mnie. Ja nic nie odpowiedziałam, tylko patrzyłam się na niego. Lou pomógł mi wstać. Bez słowa zdjął ze mnie porwaną koszulkę, ściągnął swoją kurtkę i dał mi. Bez wahania ubrałam ją, bo mało mi się podobało stanie przed nim w samym staniku. Widziałam, że cały czas patrzy mi się na cycki i przygryza dolną wargę. Niestety jego kurtka nie chciała się zapiąć, a ja chyba zepsułam w niej zamek. On się tylko głupkowato zaśmiał. - Chodź, odwiozę cię do domu.
- Ja nie chcę tam wracać. - mało mi się podobało przebywanie z bandą napitych kolesi w takim stroju.
- Czemu ? - ja się trochę zaczerwieniłam. Głupio mi było się przyznać, że nie che, żeby każdy koleś jakiego minę będzie mi się patrzał na piersi, tak jak to robi Tomlinson w tej chwili.
- Nie chce, żeby ci wszyscy kolesie gapili mi się na cycki.
- Nikt się nawet nie odważy. A jeśli tak, to zabije. - zaśmiałam się, chociaż to chyba nie był żart.
- Ty też mógłbyś przestać.
- Wybacz piękna, ale nie mogę. Wyglądasz zbyt pociągająco. - powiedział zbliżając się do mnie. Przygryzłam dolną wargę, a chłopak zadziornie się uśmiechnął.
- Dobra, chodź już idziemy. - powiedziałam i ruszyliśmy w drogę. Gdy dotarliśmy na miejsce, podszedł do nas Will.
- Selena, wszystko ok ? Czemu nie masz na sobie koszulki ? - zapytał dziwnie na mnie patrząc.
- Nie ważne. - odpowiedziałam idąc w kierunku Abby.
- Ja jadę do domu. - powiedziałam stając naprzeciwko dziewczyny.
- Czemu ?
- Nie mam ochoty już tu siedzieć. Ty zostań, Will mnie odwiezie.
- Dobra, ale jest taka sprawa. Czemu ty do cholery nie masz na sobie koszulki ?! - krzyknęła tym samym przykuwając uwagę kilku osób.
- Ciszej ! Później ci opowiem.
- Okej, pa. - pożegnałyśmy się, a ja wróciłam do chłopaków. Stała koło nich jakaś skąpo ubrana dziewczyna. Miała tak obcisłą koszulkę, że cycki wychodziły jej na wierzch. Zdziwiło mnie, że Louis nawet nie zwrócił na to uwagi. Zaraz, przecież ta dziewczyna to Emili. Trochę wystraszona podeszłam do nich.
- Will, odwieziesz mnie do domu ? - zapytałam. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem i zatrzymał się na moich cyckach. No kurwa, co oni z tym mają.
- Nie gap się, bo pożałujesz. - usłyszałam ciche słowa Tomlinsona, ale to zignorowałam. Jones od razu odwrócił wzrok.
- Okej, chodź. - powiedział uśmiechając się. Już chciałam iść z nim, ale Louis złapał mnie za nadgarstek i zatrzymał.
- Ja cię odwiozę. - po tych słowach spojrzał na Will'a wzrokiem mówiącym ' Spierdalaj stąd ! '. Chłopak odszedł, zostawiając mnie samą z tym zboczeńcem.
- Dobra. - powiedziałam zrezygnowana.
- Mnie mógłbyś też odwieźć. - usłyszałam piskliwy głosik Emili.
- Sory, ale nie. - po tych słowach złapał mnie za rękę i podeszliśmy do jego auta. Wsiedliśmy i ruszyliśmy w drogę.
- Czemu mi napisałaś, żebyśmy zapomnieli o sobie ? - powiedział tym samym przerywając ciszę.
- Bo tak będzie najlepiej.
- Ale ty nie rozumiesz, że ja nie chcę ! Nie chcę o tobie zapominać ! - krzyknął, a ja się wystraszyłam.
- Ja też nie chcę, ale tak będzie najlepiej. Louis, ty jesteś niebezpieczny. Wszyscy się ciebie boją, nawet ja zaczynam. Ja nie chcę się zadawać z takimi osobami. - chłopak gwałtownie się zatrzymał. Spojrzał na mnie tymi swoimi ślicznymi tęczówkami.
- Proszę, daj mi szansę. Zmienię się, tylko nie każ mi o tobie zapomnieć. - byłam w szoku, że to powiedział. Czy to mi się śni ? Uszczypnęłam się... Dobra, to nie sen.


Gratuluję Foreverstar, AnotherGirl, zaakrecona i ZmiXowaNyKisielleK za zgadnięcie odpowiedzi.
Dzisiaj zwykłe pytanie.
Czy Selena da szansę Louisowi ?
Tagi: xdd
05.02.2014 o godz. 18:34
Rozdział dedykowany jest youandmetogetherforever.


Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i już chciałam to zrobić, ale się zawahałam.
- Czy cię pojebało ?! - usłyszałam krzyk chłopaka. Szybko obejrzałam się za siebie tym samym robiąc kreskę wzdłuż nadgarstka. Sama nie wiem jakim cudem to zrobiłam. Louis podszedł do mnie i spojrzał na moją rękę. Na szczęście nie krwawiła mocno, bo to było tylko małe nadcięcie.
- Zostaw mnie w spokoju ! Idź sobie ! - krzyknęłam chyba za głośno, bo po chwili w łazience pojawiła się Vanessa.
- Selena, wszystko ok ? - zapytała patrząc na mnie zmartwionym i zaspanym wzrokiem.
- Tak, nie przejmuj się. Ja tylko rozmawiam z Louisem. Idź spać. - powiedziałam, żeby poszła. Gdyby tego nie zrobiła, pewnie za raz wpadła by mama i sprawa by się jeszcze pogorszyła. Gdy dziewczyna wróciła do swojego pokoju, ja złapałam Louisa za rękę i zaczęłam ciągnąć w stronę drzwi.
- Idź stąd. - powiedziałam również wychodząc i zamykając za sobą drzwi. On tylko spojrzał na mnie dziwnie, ale nic nie mówił. Szybko szłam w stronę starego, opuszczonego domu. Tylko ja wiem jak tam można wejść. Jak byłyśmy małe, to z Van często chodziłyśmy się tam bawić. Potem ktoś się tam wprowadził i nie mogłyśmy tam chodzić. Po jakiś 4 latach się wyprowadzili, ale niestety ona stała się modelką i nasza przyjaźń się skończyła. Gdy byłam już na miejscu, poszłam na tył budynku, gdzie znajdywało się okno, przez które dało się wejść. Otworzyłam je, weszłam do środka i schodami poszłam na dach. Nie byłam tu odkąd Van wyjechała do Los Angeles. Sporo się zmieniło. Ci co tu kiedyś mieszkali, musieli to odremontować. Usiadłam opierając się o ścianę i patrzyłam na Londyn. Było już po wschodzie słońca, co mnie bardzo zdziwiło, ale nie przejmowałam się tym, która godzina.



Tydzień później.
Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Obok łóżka stała Abby z głupkowatym uśmiechem. Ubrana była w to, a włosy rozpuszczone.
- Co jest ? - zapytałam wpół przytomna.
- Wstawaj kochana i się szykuj.
- Co ? Gdzie idziemy tak wcześnie ? Jest jeszcze rano.
- Po pierwsze idziemy na te wyścigi, a po drugie jest czwarta. - Abby spotkała chłopaka, który ściga się samochodami i bardzo jej zależy, żebym poszła tam z nią. Ona się zakochała, ale on twierdzi, że szuka bardziej odważnej dziewczyny.
- No właśnie mówię, że jest rano. - ona tylko wywróciła oczami i się zaśmiała. Niechętnie wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej dresy i jakąś koszulkę.
- Chyba cię pogrzało, że w tym pójdziesz. Odsuń się, ja ci coś wybiorę. - chwilę grzebała w mojej szafce i wyciągnęła z niej to.
- Muszę ? - ona w odpowiedzi pokiwała głową. Wzięłam od niej strój i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w przygotowane ciuchy. Włosy zostawiłam rozpuszczone, ale Abby się uparła, żebym chociaż loki zrobiła, więc miałam lekko pofalowane.
- Wyglądasz cudnie. - powiedziała, gdy stanęłam przed nią. - Pokaż rękę. - dodała po chwili, a mnie zamurowało. Przypomniało mi się, że mam tam ślady po cięciu się. Podałam jej dłoń, a ona spojrzała na mnie dziwnie. - Zajedziemy do mnie, to dam ci skórzaną kurtkę, żeby to zakryć.
- Dzięki. - byłam strasznie zdziwiona, że nic złego nie mówiła. Wyszłyśmy z domu i pojechałyśmy do jej mieszkania. Dziewczyna dała mi jedną ze swoich kurtek, która sięgała mi do połowy brzucha. Nie kumam po co jej ich aż tyle. Wróciłyśmy do auta i pojechałyśmy na obrzeża miasta. Nie znam tych okolic, ale Abby zna chyba calutki Londyn. Podjechałyśmy do miejsca, gdzie stało masę ludzi i samochodów. Zaparkowałyśmy i wysiadłyśmy. Szczerze ? Bałam się trochę tego, że coś się stanie. Nie wiedziałam nawet czy te wyścigi są legalne, chociaż obstawiam, że nie. Stanęłyśmy trochę z boku, ale i tak widziałyśmy start, który przy okazji był metą.
- Jednak wpadłaś. - powiedział jakiś chłopak podchodząc do Abby. Był blondynem z zielonymi oczami. Jako jeden z niewielu tutaj nie miał widocznych żadnych tatuaży. Spojrzał na mnie i dziwnie się uśmiechnął. - Cześć jestem Max.
- Selena. - chłopak uśmiechnął się do nas i poszedł.
- Patrz, zaraz się zacznie.
- A jaka jest nagroda ?
- Dużo kasy. Widzisz tego kolesia, co stoi tam na środku ? - zapytała pokazując na około 25-letniego chłopaka, a ja przytaknęłam. - On wybiera jedną dziewczynę z tłumu, która na koniec wyścigu wręczy wygranemu nagrodę i go pocałuje.
- Ale jak ona nie chce ?
- To wybiera inną. - nawet fajnie by tak było. Rozejrzałam się dookoła, a mój wzrok zatrzymał się na stojącym niedaleko Louise i jego kolegach. Stali na tyle blisko, że mogłam usłyszeć o czym gadają.
- Czemu się nie ścigasz ? - zapytał Mike.
- Bo mnie to już nie jara.
- A jak dziewczyna będzie ładna ?
- Nie obchodzi mnie to.
- Czas wybrać dziewczynę, która wręczy nagrodę. - krzyknął chłopak i rozejrzał się dookoła. Wszyscy patrzyli na niego i czekali aż coś powie. Mierzył wzrokiem każdą dziewczynę, która tu była, a jego wzrok zatrzymał się na mnie i Abby. Podszedł do nas z dziwnym uśmiechem. - Ty jak się nazywasz ? - zapytał podchodząc do mnie.
- Selena. - odpowiedziałam cicho i nieśmiało.
- Więc Selena, zgadzasz się ?
- Tak. - powiedziałam trochę odważniej. On wziął mnie za rękę i zaprowadził do kilku krzeseł, które tam stały. Ręką nakazał usiąść na jednym. Po chwili na start podjechały samochody. ' Prowadzący ' zaczął mówić kto bierze udział. Okazało się, że Max też się ściga. Patrzałam na samochody. Był tam czerwony, zielony, granatowy i biały (Max'a).


Oczami Louisa.
Że co kurwa ? Selena ma całować jakiegoś chłopaka ? Chyba ich pojebało, ja na to nie pozwolę. Nikt nie ma prawa się do niej zbliżać oprócz mnie. Nic nie mówiąc chłopakom, podszedłem do Carl'a.
- Chce wziąć udział. - powiedziałem, a on się głupkowato uśmiechnął. Wczoraj mnie chyba z dwie godziny namawiał, żebym się ścigał.
- Miałem nadzieję, że jednak się zdecydujesz. - ja nic nie odpowiedziałem, tylko poszedłem po samochód i pojechałem na start. Zobaczyłem jak Selena gada z jakimś przygłupem, który chyba też bierze udział w wyścigu. Podszedłem do nich, bo byłem ciekawy o czym rozmawiają.
- Szykuj się, bo to mnie pocałujesz. - powiedział. Chyba go pojebało !
- Nie wydaje mi się. - wtrąciłem się, a chłopak spojrzał na mnie z głupim uśmiechem.
- Ty się nie ścigasz, więc mam zapewnioną wygraną.
- Tak się składa, że się ścigam.
- Że co kurwa ?
- To co słyszałeś. - po tych słowach poszedł wkurwiony do auta. - Nie życzysz mi szczęścia ?
- Skoro jesteś takim ' mistrzem ' to nie będzie ci potrzebne. A w ogóle, to chyba ktoś inny chce to zrobić. - mówiąc to spojrzała na coś za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem Emili. Była ubrana w bardzo wysokie szpilki, strasznie krótkie spodenki i koszulkę nie zakrywającą pępka. Boże, czy jej nie jest w tym zimno ?!
- Hej kochanie. A co ona tu robi ? - powiedziała podchodząc do nas.
- Będzie wręczać nagrodę.
- Ale ty się nie ścigasz, co nie ? - zapytała jakby lekko zmartwiona.
- Ścigam się. - po tych słowach pociągnęła mnie daleko od Seleny.
- Jeżeli wygrasz i ona cię pocałuję to z nami koniec. - powiedziała, a mi się chciało śmiać z jej ' złej ' miny.
- Czyli mam celowo przegrać, bo jak wygram to ze mną zerwiesz ?
- Tak. Masz wybór. Albo ona, albo ja. - że co kurwa ? Mam wybierać między pocałowaniem Sel i straceniem dziewczyny, a patrzeniem jak ktoś inny ją całuje i nadal mieć dziewczynę. Usłyszałem jak Carl informuję, że za chwile startujemy. Bez słowa poszedłem do auta i przygotowałem się do startu.



Oczami Seleny.
Auta ruszyły, a ja zaczęłam żałować, że się zgodziłam. Nie chcę całować Louisa na oczach wszystkich. Przecież on miał nie brać udziału. Cały czas patrzałam na czarne auto chłopaka, które było pierwsze. Boże, czemu on nie może przegrać ?
- Louis jest drugi ! - krzyknął jakiś nieznany mi chłopak. Dziękuje ci Boże, wiedziałam, że nie zawiedziesz. Byli już bardzo blisko mety.


Chyba pierwszy rozdział, który mi się jako tako podoba.

Gratuluje wszystkim, bo każdy zgadł, że to odpowiedź C.

Kolejne pytanie znów z odpowiedziami.

Co zrobi Louis ?
A. Przegra wyścig, bo nie chce stracić Emili.
B. Wygra wyścig, bo woli pocałować Selene.
C. Wygra wyścig, ale weźmie tylko kasę, bo nie chce pocałować Seleny.
D. Wygra, ale coś lub ktoś przeszkodzi im w wręczaniu ' nagrody '.
Tagi: xdd
03.02.2014 o godz. 16:00
Rozdział dedykowany jest Foreverstar : d


- Louis, jak tak w ogóle mogłeś ? - powiedział z drwiącym uśmieszkiem podchodząc do mnie. - Porwałeś ją, a ona nawet cię nie widziała.
- No i co z tego ?
- Myślę, że Emili wolałaby wiedzieć, że to jej BYŁY CHŁOPAK ją porwał. - spojrzałem na dziewczynę, która wyglądała jeszcze ładniej niż jak ją ostatnio widziałem. Było to jakieś 3 lata temu. Patrzyła na mnie i delikatnie się uśmiechnęła. - Widzę, że w tym momencie wolisz moją siostrę od Seleny. Wiem, że jest śliczna, dlatego daje ci wybór. Możesz znów mieć kontakt z moją siostrą, a więcej nie widzieć Seleny, albo oddam ci Selene, a więcej nie zobaczysz Emili. - Szczerze ? Nie wiedziałem kogo wybrać.
- Jeśli wybiorę Emili, co zrobisz z Seleną ?
- Podejrzewam, że zamieszka ze mną na stałe. - powiedział z debilnym uśmieszkiem. - Więc kogo wybierasz ?
- Louis, możemy chwilę porozmawiać ? - usłyszałem śliczny głos dziewczyny. Przytaknąłem i odszedłem z nią kawałek dalej. - Chciałam ci powiedzieć, że strasznie za tobą tęskniłam. - powiedziała, a we mnie coś jakby pękło. Nadal mam do niej słabość. Po prostu nie potrafię jej odmówić, zostawić. Te wszystkie chwile razem. Pamiętam jak się całowaliśmy, jak uciekała z domu przez okno, żeby razem ze mną pójść na spacer.
- Ja też strasznie tęskniłem. - już chciałem powiedzieć, że wybiorę ją, ale wtedy zobaczyłem jak z samochodu wysiada Selena. Spojrzałem w oczy Emili i już wiedziałem kogo ' wybiorę '.


Oczami Seleny.
Stałam przed Mike'iem i Marcus'em, którzy patrzyli na mnie zdziwieni. Wiem, że nigdy nie widzieli tak grubej osoby, ale bez przesady.
- Idą już. - powiedział cicho Mike, ale i tak go usłyszałam.
- I co, wybrałeś już ? - zapytał z głupkowatym uśmiechem David.
- Ale co miał wybrać ? - spojrzałam na niego nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Ach, no tak. Ty nie wiesz. Tak w ogóle to jest moja siostra Emili, Emili to jest Selena. - powiedział, a mnie zatkało. To jest ta była dziewczyna Louisa ? - Tomlinson ma prawo wybrać ciebie, albo ją. - dodał po chwili. Przecież to pewne, że Lou wybierze Emili. Ona jest śliczna, chuda... po prostu idealna, a ja jestem... ohydną sobą. - Więc Louis, wybrałeś już ? - spojrzał na chłopaka.
- Tak. - mówiąc to uśmiechnął się do dziewczyny, a ona to odwzajemniła. - Wybieram Selene. - powiedział. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
- Jak chcesz, więc siostra, idziemy.
- Ja nigdzie nie idę ! - krzyknęła w jego stronę.
- Że co ?
- Zostaje z Louisem.
- On wybrał ją.
- Ale ja i tak nie idę z tobą.
- A to niby czemu ?
- Bo idę z Louisem, moim chłopakiem. - dała duży nacisk na słowo ' chłopak '. Poczułam jak coś we mnie pęka. Miałam ochotę się tam popłakać i ledwo co się powstrzymywałam.
- Twoim chłopakiem ?
- Tak, tego mi nie możesz zabronić. - powiedziała z chamskim uśmieszkiem i przytuliła się do Louisa.
- Jak sobie chcesz, ale ona jeszcze będzie moja. - powiedział wskazując na mnie. Wsiadł do samochodu i odjechał. Louis razem z Emili wsiedli do jego auta i po chwili już straciłam ich z pola widzenia.
- Odwieźć cię do domu ? - zapytał Marcus.
- Jeśli to nie problem.
- Wsiadaj. - usiadłam na miejscu pasażera, Mike prowadził, a Marcus siedział z tyłu. Całą drogę się wygłupiali i bardzo poprawili mi humor. Gdy dojechaliśmy pod mój dom, dałam im swój numer telefonu (strasznie nalegali), pożegnaliśmy się i wysiadłam. Powolnym krokiem weszłam do domu, gdzie była tylko moja siostra. Siedziała w salonie i coś oglądała. Niezauważona weszłam do swojego pokoju i wzięłam telefon, który leżał na łóżku. Spojrzałam na wyświetlacz, gdzie było ' 15 nieodebranych połączeń od Abby ', ' 10 nieodebranych połączeń od Will ' i ' 45 nieodebranych połączeń od nieznany '. Postanowiłam oddzwonić do przyjaciółki i już po dwóch sygnałach usłyszałam jej głos w komórce.
- Cześć Selena, czemu się przez tydzień nie odzywałaś ? - zapytała ze smutkiem w głosie.
- Przyjdź do mnie, to wszystko ci opowiem.
- Ok. - po tych słowach się rozłączyłam. Szybko ściągnęłam z siebie te obleśnie ciuchy i ubrałam krótkie dżinsowe spodenki i białą koszulkę z czerwonym sercem przekreślonym czarnym ' X '. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej strój, który kiedyś kupił mi Louis. Nie wiem czemu jeszcze go mam. Razem z chuchami które wcześniej miałam na sobie, wyrzuciłam go do śmieci. Spojrzałam na swoje nadgarstki, na których były jeszcze świeże rany po cięciach. Wzięłam zwykłą czarną zasuwaną bluzę i ubrałam ją. Nagle drzwi od mojego pokoju otworzyły się i stanęła w nich Vanessa. Podeszła do mnie i przytuliła mnie.
- Gdzie ty byłaś przez ten tydzień ? - zapytała i spojrzała na mnie dziwnie.
- Nie ważne, nie chcę teraz o tym gadać.
- Dobra, ale mama się o ciebie martwiła. Abby mówiła mi, że chyba jesteś z Louisem, więc powiedziałyśmy jej, że chciałaś chwilę odpocząć i dlatego śpisz u Abby. - powiedziała trochę się w tym gubiąc.
- Okej, dziękuje. - powiedziałam i ją przytuliłam. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Była to oczywiście Abby, która od razu mnie przytuliła. Odwzajemniłam gest.
- Więc dobra, mów gdzie byłaś. - powiedziała puszczając mnie. Poszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku. Opowiedziałam jej z grubsza co i jak.
- Więc Louis wybrał ciebie ? - zapytała podniecona tym, że on mnie ' wybrał '.
- Tak, ale ona jest teraz jego dziewczyną. - powiedziałam z łzami w oczach.
- Nie przejmuj się. Taki dupek nie jest warty nawet jednej łzy. - zaśmiałam się krótko.
- To samo kiedyś powiedziałam o nim takiej dziewczynie.
- No to czemu teraz przez niego płaczesz ?
- Sama nie wiem. - dziewczyna spojrzała na zegarek, który wskazywał trochę po ósmej.
- Wybacz, ale muszę już iść. Pa. - powiedziała, przytuliła mnie i wyszła. Wzięłam z szafki piżamę, bieliznę i poszłam do łazienki. Rozebrałam się tak, że zostałam w staniku i majtkach. Spojrzałam w swoje odbicie w lustrze. Cały brzuch miałam w siniakach, a bandaż spadał z ręki. Miałam iść do lekarza, żeby zobaczył jak mi się to goi, ale po tym co się zdarzyło nie mogę. Sama ściągnęłam opatrunek i obejrzałam ranę, która wyglądała całkiem nieźle. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Delikatnie myłam brzuch i ręce. Po jakiś 15 minutach wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Ubrałam się i zaczęłam suszyć włosy, bo nie lubię spać z mokrymi. Gdy skończyłam, poszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Nie gasiłam światła, bo nie chciało mi się spać. Było bardzo cicho, bo wszyscy już spali. Niestety przerwał to dzwoniący telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, numer nieznany. Niepewnie odebrałam.
- Czemu jeszcze nie śpisz ? - usłyszałam męski głos. Poznałam, że to Louis. Skąd on może wiedzieć, że nie śpię ? Wstałam i podeszłam do okna, chcąc wyjść na balkon. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam samochód Tomlinsona. On był oparty o niego i szczerzył się jak głupi. - Co masz taką minę, jakbyś ducha zobaczyła ? - zaśmiał się w słuchawkę. Ja nic nie odpowiedziałam, tylko się rozłączyłam, wróciłam do pokoju zamykając drzwi i gasząc światło. Położyłam się na łóżku i już prawię spałam, ale znów zadzwonił mój telefon. Tym razem była to wiadomość.
Od: Nieznany
Treść: Zła jesteś na mnie ? Jeśli tak, to mogę chociaż wiedzieć czemu ? L.

Ja nic nie odpisując, usunęłam wiadomość. Znów próbowałam zasnąć, ale po chwili przyszła kolejna.
Od: Nieznany
Treść: Ja pierdole, mogłabyś powiedzieć czemu jesteś zła ? L.

Znów to zignorowałam. Usłyszałam hałasy zza okna i po chwili kolejna wiadomość.
Od: Nieznany
Treść: Kurwa, otwórz to okno ! L.

Wtedy się skapnęłam, że on stoi na balkonie. Wiedziałam, że nie odpuści, więc odpisałam mu krótkie ' Spierdalaj. S. '. Miałam go dość i chciałam, żeby sobie poszedł. Niech zostawi mnie w spokoju. Niestety efekt był przeciwny, zaczął walić w szybę, dlatego szybko do niej podbiegłam i otworzyłam.
- Chcesz mi okno rozwalić ?! - zapytałam z wyrzutem.
- O co ci chodzi ? Czemu jesteś na mnie zła ?
- Mam ci serio powiedzieć ? - zapytałam, a on przytaknął. - Najpierw mówisz mi, że mnie kochasz, robisz mi nadzieję. Potem odwalasz jakieś cyrki, uderzasz mnie. Porywają mnie, chcesz mnie ratować i w ten sposób znów robisz mi nadzieję. Potem od tak mówisz, że masz dziewczynę. Mam dość, serdecznie dosyć tego, że robisz mi tą jebaną nadzieję. - mówiłam, a wręcz krzyczałam prawie płacząc.
- Aż tak ci to przeszkadza, że mam dziewczynę ?!
- Nie, nie przeszkadza, ale mógłbyś mi chociaż nie robić nadziei.
- Ja ci nie robię żadnej nadziei. Miałem fajne życie, ale pojawiłaś się ty i wszystko spierdoliłaś !
- To może ja się zabiję, co ?!
- Dać ci pistolet ? - spojrzałam na niego nie mogąc uwierzyć, że to powiedział. Po moich policzkach spłynęły łzy. Wybiegłam z pokoju i pokierowałam się prosto do łazienki. Wyjęłam z szafki żyletkę i spojrzałam na swoje nadgarstki. Chciałam się serio zabić. Może jak podetnę sobie żyłę to umrę. Nikt mnie nie uratuję, bo wszyscy śpią, a dla Louisa to będzie obojętne. Co ja gadam ? Dla niego to będzie dobrze, jak nie przeżyję. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i ...



Rozdział trochę krótki, ale jakoś tak z nudów zaczęłam pisać. Ogólnie taki dziwaczny i jakby tak nie pasował. Według mnie coś jest z nim nie tak.

Dobra więc dodaję rozdział w urodziny Hazzy, więc WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO dla naszego kochanego Styles'a. < 3

Gratuluję Foreverstar, ZmiXowaNyKisielleK i AnotherGirl za zgadnięcie odpowiedzi.

Kolejne pytanie dla was, ale tym razem odpowiedzi są do wybrania.
Co się dalej wydarzy ?
a. Selena się potnie i umrze.
b. Selena się potnie, ale Louis jej pomoże i tylko wyląduje w szpitalu.
c. Selena się nie potnie, bo coś lub ktoś jej przeszkodzi.
Tagi: xdd
01.02.2014 o godz. 21:31
Rozdział dedykowany jest Foreverstar : d



Wtedy zobaczyłam Davida ? Boże, co on tu robi ?
- Siema mała, podwieźć cię ? - powiedział z głupim uśmiechem.
- Spadaj. - odpowiedziałam i zaczęłam iść dalej, ale on cały czas jechał równo ze mną. Po jakiś 5 minutach się zatrzymał i wysiadł. Podbiegł do mnie i silnym szarpnięciem odwrócił przodem do siebie.
- Louis cię ostatnio uratował, ale tym razem mu się nie uda. Jesteś moja. - po tych słowach złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę samochodu. Posadził mnie na miejscu pasażera i zamknął drzwi. Próbowałam się wyrwać i krzyczałam, ale to wszystko na nic. Chłopak już chciał ruszać, gdy nagle przed nami zatrzymały się trzy motory. Mimo, że było ciemno, poznałam, że to Louis, Marcus i Mike. Dawid nie zareagował, tylko ominął ich i zaczął jechać ponad 150km/h, a chłopacy jechali za nami. Niestety po około 15 minutach zgubiliśmy ich.
- On cię już nie uratuję.
- Po co tym razem mnie porwałeś ? - zapytałam chamsko, nie przejmując się tym, że może mi coś zrobić. Pomyśleć, że kiedyś był on dla mnie najważniejszą osobą na świecie.
- To taka mała zemsta na twoim kochasiu.
- Czyli kim ?
- Louise.
- On ma mnie w dupie, nie będzie się przejmował.
- Nie byłbym tego taki pewien. - spojrzałam na niego pytająco, ale on to zignorował. Po około 20 minutach zatrzymaliśmy się przed jakimś mieszkaniem. Nie mam pojęcia co to za miejsce, ale wiem, że to drugi koniec Londynu. Przecież to chyba oczywiste, że najpierw mnie będą szukać w mieście. Ten koleś jest chyba idiotą, że o tym nie wie. Wysiedliśmy z auta i trzymana przez chłopaka za nadgarstek weszłam do domu. Ciągnął mnie schodami na górę, otworzył jedne z drzwi i wepchał mnie do środka. Upadłam na podłogę. Usłyszałam tylko przekręcanie klucza i kroki. Wstałam i próbowałam je otworzyć, ale to na nic. Zrezygnowana osunęłam się po ścianie i usiadłam na podłodze. Nogi miałam pod brodą, a po moich policzkach spływały łzy. W tym momencie chciałam umrzeć. Wiedziałam, że zostanę tu, bo nikt mi nie pomoże, a już na pewno nie Louis.


Następnego dnia.
Otworzyłam oczy i ujrzałam nieznany mi pokój. Leżałam na podłodze i spałam. Wszystko dookoła było różowe. Każdy mebel, wszystkie ozdoby. Aż mi się rzygać zachciało. Usłyszałam kroki i przekręcanie klucza. Drzwi się otworzyły i ujrzałam Dawida w samych spodniach. Kucnął obok mnie, złapał mój nadgarstek i zmusił mnie, żebym wstała.
- Masz, idź się w to przebierz. - mówiąc to podał mi jakiś strój. Był to jaskraworóżowy koronkowy stanik i majtki, skórzana kurtka, bardzo krótkie, dżinsowe spodenki. Do tego był różowe szpilki z czarnym kwiatkiem z boku.
- W życiu tego nie założę.
- Równię dobrze ja cię mogę ubrać. - mówiąc to przybliżył się do mnie. Mogłam poczuć jego nie powiem, że brzydkie perfumy i śmierdzący oddech.
- Ty lepiej umyj zęby. - nie wiem czemu to powiedziałam.
- Ubieraj to, albo pożałujesz ! - wydarł się, a ja nadal stałam jak słup. David był nieźle wkurzony. Czekał aż wezmę od niego te ciuchy, ale ja nie miałam zamiaru tego robić. On nie wytrzymał i walnął mnie z otwartej ręki w twarz i kopnął w brzuch. Położył strój na łóżku i wyszedł, zamykając drzwi na klucz. Teraz to serio zaczęłam się go bać. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Nie chcąc znów oberwać, wzięłam ciuchy i ubrałam się w nie. Niestety nie było mi dane pójść do łazienki, żeby to zrobić. Czułam się jak dziwka. Usiadłam na łóżku i gapiłam się w ścianę, gdy naglę drzwi się otworzyły, a w nich stanął Henrie.
- Super, że się ubrałaś, a teraz chodź. - mówiąc to z za jego pleców wyszli dwaj napakowani kolesie. Podeszli do mnie, złapali mnie za ręce i zaczęli prowadzić na dół. Co chwilę się potykałam i gdyby mnie nie trzymali, pewnie bym upadła. Weszliśmy do salonu, w którym nie było zbyt wiele rzeczy. David razem w niższym mężczyzną stali w progu, a wyższy (ładniejszy) podszedł do mnie. Przywarł mnie do ściany i zaczął całować po szyi. Chciałam go odepchnąć, ale był za silny. Złapał mnie za tyłek, zaczął obmacywać, a ja szarpałam się ile miałam siły.
- Dobra, starczy. - powiedział z głupim uśmiechem Henrie, a ten obleśny typ mnie zostawił. - Louis chyba z chęcią to zobaczy. - dodał grzebiąc coś w telefonie. Dopiero teraz do mnie dotarło, że on to nagrał.


Oczami Louisa.
Siedziałem z chłopakami w salonie i zastanawiałem się z kim pojechała Selena. Na pewno to nie był nikt z jej znajomych, bo oni nie jeżdżą tak szybko. A może to ten cały Will... Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk wiadomości. Wyciągnąłem telefon. Wiadomość była od nieznanego. Było to nagranie, na którym... jakiś typ obmacuje Selene ?! Ja go chyba zajebie. Znajdę gnoja i zamorduje. Patrzyłem w ekran i byłem coraz bardziej wkurwiony. Do filmiku dołączona była wiadomość ' Fajne nagranie ? Sam zrobiłem. Mam nadzieję, że ci się spodobało. Pamiętaj, że to dopiero początek. D.H. ' Henrie ? Tylko on z osób, które znam ma takie inicjały. Kurwa, zajebie go. Spojrzałem na chłopaków, którzy jak się okazało, oglądali to ze mną.
- Co z tym zrobimy ? - zapytał Marcus.
- Olać. - odpowiedział mu Taylor, który swoją drogą zaczyna mnie wkurwiać.
- Chyba cię pojebało. Ja zajebie tego skurwysyna i mam w dupie, czy zrobię to sam czy z wami ! - byłem mega wkurwiony.
- Uspokój się Louis. On chcę właśnie, żebyś do niego teraz przyjechał. Nie pojedziemy tam, ani nie olejemy tego. - zaczął Mike, patrząc na mnie bardzo poważnie. Trochę się uspokoiłem. - Musimy być sprytniejsi od niego. Długo mu pomagałeś, znasz go. Trzeba znaleźć jakiś jego słaby punkt.
- On ma siostrę. - powiedziałem.
- No i świetnie. Weźmiemy ją i jeżeli wypuści Selene, my też to zrobimy. - nawet pasował mi ten plan, ale nie chciałem widzieć jego siostry. Za dużo wspomnień. On chyba nawet nie zdaje sobie sprawy, że ja o niej wiem, a tym bardziej, że ją znam.
- A na chuj ty się tą laską tak przejmujesz ? Zakochałeś się czy co ? - odezwał się Taylor, a wszyscy spojrzeli na mnie dziwnie.
- A chuj cię to obchodzi ?!
- Louis, uspokój się. Ja ci pomogę. - powiedział Marcus, a Mike przytaknął. Taylor wstał i wyszedł. O chuj mu chodzi ?



Tydzień później.
Oczami Seleny.
Już tydzień siedzę w tym różowym pokoiku, ubrana jak dziwka. Dzisiaj miałam na sobie różową miniówkę, czarną obcisłą koszulkę, dżinsową kurtkę i czarne szpilki. On ubiera mnie tylko na takie kolory, co jest bardzo dziwne, nawet jak na niego. Siedziałam właśnie na łóżku i czekałam, sama nie wiem na co. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi. Do pokoju wszedł David, ale był sam. Chyba pierwszy raz.
- Louis porwał moją siostrę. - powiedział siadając obok mnie. - Chcę wymienić ją na ciebie. Jednak nie jest taki głupi jak myślałem. Oddam mu cię... - powiedział, a ja chciałam skakać z radości. - ale najpierw się zabawię. - dodał pchając mnie do tyłu. Upadłam na łóżko, a on położył się na mnie. Zaczął ściągać moją koszulkę, ale kopnęłam go w kroczę. Spadł z łóżka wijąc się z bólu. Szybko wstałam i zaczęłam biec w stronę wyjścia. Zdjęłam szpilki i wybiegłam z mieszkania, które o dziwo było otwarte. Gdy znajdowałam się wystarczająco daleko od jego domu, szłam normalnie. Nie wiedziałam gdzie jestem, ani w którą stronę jest dom. Nagle jakieś nieznane auto zatrzymało się. Okno zaczęło się otwierać, a ja zobaczyłam jakiegoś mężczyznę. Nie znałam go, ale miałam wrażenie, że chce mi coś zrobić.
- Może cię podwieźć, mała ? - zapytał z głupkowatym uśmiechem mierząc mnie wzrokiem. O co mu... A no tak, jestem ubrana jak dziwka i to bez butów.
- Spierdalaj stąd. - usłyszałam za sobą spokojny głos Davida. Samochód szybko odjechał, a ja odwróciłam się do niego przodem czekając na jakąś reakcję. - Chodź. - powiedział bez emocji ciągnąc mnie do swojego samochodu. Posadził mnie na miejscu pasażera i ruszył prosto. Nie kierowaliśmy się do jego domu. Podał mi te okropne szpilki, a ja niechętnie je założyłam.
- Gdzie jedziemy ? - zapytałam.
- Moja siostra chciała się zabić. - powiedział, a ja z początku nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero po czasie przypomniało mi się, że Louis ma jego siostrę. To brzmi jakbym grała w jakimś filmie kryminalnym. Boże, czemu mnie to spotyka ? Jechaliśmy jakieś 30 minut, aż dotarliśmy do starego, zawalającego się bloku. Ja się dziwię, że jeszcze go nie zburzyli. Siedzieliśmy w samochodzie i chyba na coś czekaliśmy. Spojrzałam na swoje nadgarstki, były całe w kreskach. Przez cały ten tydzień, co dziennie to robiłam. Chciałam umrzeć, nie czuć tego bólu, kiedy on mnie bił. Robił to co dziennie. Bałam się go bardzo, ale nie okazywałam tego. Obok nas, na parking przed blokiem wjechały dwa samochody. Jeden znałam dobrze, należał on do NIEGO.


Oczami Louisa.
David w końcu się zgodził, żeby oddać nam Selene. Chłopacy mu powiedzieli, że jego siostra chciała się zabić, a on jako ' kochany ' braciszek od razu zareagował. Tak na prawdę to była ściema. Ona cały czas siedziała w domu Marcus'a i Mike'a, a ja nie widziałem jej ani razu. Nie miałem na to ochoty, bo wiedziałem jakby się to skończyło. Niestety musiałem z nimi jechać na to spotkanie, ale obiecali, że nie będę musiał JEJ oglądać. Jechaliśmy dwoma samochodami. Gdy dotarliśmy na miejsce, on już tam był. Szybko wysiadłem z auta, tak samo jak pozostali. Tylko dziewczyny zostały w środku.
- Gdzie moja siostra ?! - krzyknął z niepokojem David.
- Spokojnie, jest w samochodzie. Mike, idź po nią. - powiedziałem, a chłopak wykonał moje polecenie. Po chwili obok nas stanęła ONA. Spojrzała na mnie zdziwiona. Nie wiedziała, że ja w tym biorę udział.
- Louis ? - zapytała wystraszona, a jednocześnie ucieszona. Henrie spojrzał na mnie zdziwiony.
- To ty nie wiedziałaś, że on cię porwał ? - zapytał David i zaśmiał się głupkowato. Dziewczyna przecząco pokiwała głową.



Rozdział dodaję w miarę szybko, bo jakoś tak miałam wenę. Wyszedł taki średni, ale przynajmniej coś się dzieję.
Dokładnej odpowiedzi nikt nie zgadł, ale uznałam odpowiedź Foreverstar, bo w sumie David ją porwał, czyli teoretycznie jest porywaczem. Więc gratuluję < 3 A kolejne pytanie to: Kim jest siostra Davida ?
Podpowiedź: Jej imię padło już w jednym z rozdziałów. : d
Tagi: xdd
31.01.2014 o godz. 17:10
Rozdział dedykowany jest zaakrecona : d


Zdziwiłam się, że to Will.
- Cze... Co on tu robi ? - zapytał bardziej wkurzony niż zdziwiony.
- Leże, nie widać ?
- Ale czemu razem z nią w jednym łóżku ?
- A co ci to przeszkadza ?
- Selena, on nie jest dobrym towarzystwem dla ciebie. - tym razem zwrócił się do mnie. Wstałam, a Louis zrobił to samo.
- Nie będziesz mi wybierał znajomych.
- Ja cię tylko ostrzegam, nie zadawaj się z nim. To nie jest towarzystwo dla ciebie. - poczułam jak mięśnie Louisa się napinają.
- Pozwól, że sama o tym zdecyduje. A po co przyszedłeś ?
- Zaprosić cię na kolację.
- Sorki, ale dzisiaj nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
- A no tak, jesteś zajęta z tym przydupasem.
- Nie.
- A co, może powiesz, że tata nie pozwala ci chodzić na randki ? - słysząc o moim ojcu popłakałam się. On spojrzał na mnie dziwnie i z lekką kpiną. Tomlinson objął mnie.
- Nie płacz. - powiedział całując mnie w czubek głowy. - Wypierdalaj stąd ! - wydarł się do Willa.
- Selena, co się stało ? - zapytał ignorując słowa Louisa.
- Nie ważne, może lepiej już idź.
- Przepraszam. - powiedział i wyszedł.
- Co za dupek. - rzekł Louis, który był wręcz wkurwiony.
- Przecież nie wiedział. Uspokój się. - powiedziałam już nie płacząc. On lekko się uspokoił.
- Przepraszam, ale ja już muszę iść.
- Okej, pa. - chłopak pocałował mnie w policzek i wyszedł. Byłam trochę zmęczona, więc postanowiłam położyć się spać. W sumie to przespałam resztę dnia.



Dwa dni później.
Stałam na cmentarzu ubrana na czarno. Było dość sporo osób, większości nie znałam. Stałam blisko miejsca, gdzie za chwile miał być pochowany mój tata. Van stała obok wtulona w Zaca, a mama tępo gapiła się w trumnę, a po jej policzkach spływały łzy. Kilka kroków za mną stała Abby, a obok niej Will. Louisa nie było. Nie zdziwiło mnie to, ponieważ nie widziałam go od dwóch dni. Nie odzywał się, tak jakby zniknął. Kilu mężczyzn zaczęło już zakopywać trumnę, a po moich oczach spływało coraz więcej łez. Poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu. Odwróciłam się i ujrzałam Willa. Nic nie mówiąc wtuliłam się w niego.
- Wszytko będzie dobrze, nie płacz. - te słowa nie za bardzo mi pomogły. Po jakiś 10 minutach ludzie zaczęli wracać do domów. Podeszła do mnie Abby.
- Selena, chodź do domu.
- Nie, wy idźcie, ja chcę zostać chwilę sama z tatą. - powiedziałam, a oni pokiwali głową ze zrozumieniem i poszli. Po chwili zostałam całkiem sama. Usiadłam na trawie i płakałam. Siedziałam tak aż zrobiło się całkiem ciemno. Nie chciałam stąd iść, chciałam zostać z tatą. Niechętnie wstałam, spojrzałam na krzyż i kwiaty. Kilka łez spłynęło po moim policzku. Poczułam, że ktoś mnie obejmuję.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam patrząc w oczy Tomlinsona.
- Twoja siostra powiedziała, że tu jesteś.
- Gdzie byłeś przez te dwa dni ?
- Musiałem załatwić pewne sprawy. - nie za bardzo mu wierzyłam. Zdjęłam ręce chłopaka z moich bioder i ruszyłam w stronę wyjścia z cmentarza. Louis mnie dogonił, złapał za nadgarstek i przyciągnął do siebie. - O co jesteś zła ? - zapytał lekko wkurzony.
- Nie jestem zła, chce iść do domu.
- Przecież widzę, że jesteś zła.
- Nie jestem.
- Przepraszam, że nie byłem na pogrzebie. Musiałem załatwić coś bardzo ważnego.
- Przecież nie musiałeś na nim być.
- Nie gniewaj się, musiałem załatwić coś bardzo ważnego.
- Czyli co ?
- Nie mogę ci powiedzieć.
- Czemu ?
- Bo nie mogę. - ja nic nie odpowiedziałam, tylko wyszarpałam się z jego uścisku i chciałam iść, ale on znów mnie zatrzymał. - Nie bądź zła, ja po prostu nie mogę ci powiedzieć. Dowiesz się później.
- Czemu nie teraz ?
- Bo później. A teraz chodź, odprowadzę cię do domu.
- Dam sobie radę.
- Tak, na pewno. - ja nic nie odpowiadając ruszyłam przed siebie. Chłopak szedł obok mnie, próbując dotrzymać mi kroku, bo prawie biegłam. Po jakiś 5 minutach byliśmy przed moim domem. Już chciałam wejść do domu, ale chłopak złapał mnie za nadgarstek i odwrócił przodem do siebie.
- Co ? - on nic nie odpowiedział, tylko mnie pocałował. Na początku delikatnie, a potem łapczywie i namiętnie. Ja to odwzajemniłam, chociaż sama nie wiem czemu. Byłam na niego trochę zła, ale nie chciałam, żeby to się skończyło. Gdy odkleiliśmy się od siebie, ja bez słowa weszłam do domu. Wbiegłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Tępo gapiłam się w sufit i myślałam o wszystkim. Nie wiem czemu czułam się winna, że mój tata nie żyje. Wiem, że to był wypadek. Moje myśli przerwało pukanie do drzwi. Nie zareagowałam, nie chciałam z nikim gadać.
- Selena, otwórz. Masz gościa. - usłyszałam za ścianą głos Vanessy. - Wiem, że tam jesteś, otwórz. - niechętnie wstałam i przekręciłam kluczyk. Usiadłam z powrotem na łóżku, a po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałam w nich Abby.
- Hej, jak się trzymasz ? - zapytała przyjaciółka siadając obok.
- Dobrze. - odpowiedziałam bez przekonania.
- Więc jak tam z Louisem ?
- Nie chce o tym gadać.
- Czemu ? Coś ci zrobił ? Mam go zamordować nożem czy może udusić ? - zaśmiałam się z ' złej ' miny Abby.
- Nie, wszystko ok. Po prostu... on jest tylko kolegą, którego raczej więcej nie spotkam. - ona nic na to nie odpowiedziała, tylko spojrzała na mnie dziwnie.
- Dobra, to może, żeby ci poprawić humor, pójdziemy na kawę ?
- Okej. - powiedziałam i obie ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Abby się uparła, żeby pojechać do kawiarni na drugim końcu miasta, więc droga zajęła nam 25 minut. Nie znałam tych okolic, ale przyjaciółka zapewniała, że była tu setki razy. Gdy auto się zatrzymało, wysiadłyśmy i weszłyśmy do pomieszczenia. Nie było tu dużo ludzi. Jedna para właśnie się zbierała, a w drugim końcu siedział chłopak, który cały czas zerkał na zegarek. Chyba na kogoś czekał. Razem z Abby zajęłyśmy miejsce przy oknie i zamówiłyśmy latte, a dziewczyna jeszcze jakieś ciasto. Siedziałyśmy i gadałyśmy w sumie o wszystkim, gdy nagle na parking z piskiem opon wjechał samochód, a za nim trzy motory. Nie mieli na sobie kasków, ale i tak nie wiedziałam kto to. Po chwili drzwi od samochodu otworzyły się i wysiadł z niego Louis. Chwile po tym ze strony pasażera wysiadła jakaś laska ubrana jak dziwka. Podeszła do Tomlinsona i chyba chciała się do niego przytulić, ale on na to nie pozwolił. Ruszyli w stronę wejścia do kawiarni, a po chwili dołączyli do nich ci kolesie z motorów. Wszyscy ludzie wyszli, nawet kelner się gdzieś schował. My nic sobie z tego nie zrobiłyśmy, tylko dalej siedziałyśmy.
- Wypierdalać stąd. - powiedział do nas jakiś gruby i łysy koleś. Był to jeden z tych, którzy byli na motorach.
- Taylor, może trochę milej. - powiedział brunet z niebieskimi oczami. Był umięśniony i strasznie wysoki.
- Spierdalaj Mike.
- Chłopacy nie kłóćcie się, idźcie stąd. - zwrócił się do dwóch kolesi, którzy chyba chcieli się bić. - Wy też lepiej idźcie. Louisa lepiej nie denerwować. - spojrzał się na nas trochę śmiesznie, ale po części też strasznie. Miał on blond włosy i ciemne oczy. Na karku miał dobrze widoczny tatuaż skorpiona.
- Marcus, chodź tu. - usłyszałam znajomy głos. Abby wstała, a ja po chwili też to zrobiłam. Przyjaciółka była już na zewnątrz i czekała na mnie. Gdy byłam już koło drzwi, ktoś mi zagrodził drogę, a tak dokładniej to Taylor. Złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć w stronę miejsca niedaleko całej reszty. Louis na mnie nie spojrzał, bo był zbyt zajęty gadaniem z Marcusem. Abby nie widziałam, może czeka na mnie w samochodzie.
- Możesz mnie puścić ? - zapytałam głośno, a wszystkie pary oczu zwróciły się w moją stronę. Wszystkie, oprócz jednej.
- O nie, ja chce się zabawić. - mówiąc to spojrzał na mój biust. Boże, co za obleśny typ.
- Puść mnie ! - tym razem wręcz się wydarłam, ale on nie zareagował.
- Nie słyszałeś kurwa, puść ją. - usłyszałam za sobą wkurwiony głos Tomlinsona. Taylor z wystraszoną miną zostawił mnie i wyszedł z kawiarni. - Co ty tu robisz ? - zapytał już spokojniej.
- Nie przejmuj się, już wychodzę. Nie będę ci przeszkadzać. - mówiąc to spojrzałam na stolik, przy którym siedzieli jego znajomi i ta blondynka.
- Nie przeszkadzasz, może zostaniesz ?
- Wolałabym nie.
- To nie była prośba, masz zostać.
- Nie będziesz mi rozkazywać.
- A żebyś się nie zdziwiła.
- Myślałam, że już nie jesteś taki. - po tych słowach odwróciłam się i chciałam wyjść, ale zostałam zatrzymana. Mike i Marcus złapali mnie za ręce, odwracając w stronę Tomlinsona. Chciałam im się wyrwać, ale byli za silni.
- Czyli jaki ? - zapytał wkurwiony Lou.
- Wkurwił się, współczuje ci. - usłyszałam szept Marcusa.
- Czyli debilem i dupkiem. - odpowiedziałam pewna siebie, chociaż troszkę się go bałam. On nic nie odpowiedział, tylko uderzył mnie otwartą ręką w twarz. Co za chory człowiek ! Jego koledzy mnie puścili i odeszli. - Nienawidzę cię ! - wydarłam się i wybiegłam trzymając się za bolące miejsce. Czemu on to zrobił ? Wbiegłam na parking, ale nigdzie nie było samochodu mojej przyjaciółki.
- Pojechała. - powiedział Taylor, który stanął niedaleko mnie.
- Co ? Czemu ?
- Powiedziałem jej, że wrócisz z Louisem.
- Czemu ?
- On mi kazał. - mówiąc to spojrzał na coś za mną. Ja też się obejrzałam i ujrzałam Tomlinsona. Nie był wkurzony. W sumie to nie mogłam poznać jaki ma nastrój. Podszedł do mnie i staliśmy bardzo blisko siebie.
- Taylor, wypierdalaj stąd. - powiedział bez emocji. Chłopak wykonał polecenie i już po chwili zniknął mi z oczu. - Selena...
- Nic nie mów, nie chce z tobą gadać. - przerwałam mu i poszłam w... W sumie nie wiedziałam gdzie idę, ale pamiętam, że gdzieś w tamtą stronę jest dom. Usłyszałam jak chłopak mnie woła, ale nie zareagowałam. Zamiast tego zaczęłam biec. Gdy byłam już wystarczająco daleko, znów szłam normalnie. Mijało mnie wiele samochodów, ale jeden zaczął zwalniać. Rozejrzałam się dookoła, nikogo nie było. Po obu stronach był las i jakieś łąki. Wystraszyłam się, bo było ciemno, ale postanowiłam to zignorować. Auto zatrzymało się, a okno zaczęło otwierać. Wtedy zobaczyłam...



Rozdział trochę dziwny, głupi i taki jakiś nie okej. Zresztą tak jak każdy. Ja się dziwie, że w ogóle ktoś to czyta. Nie podoba mi się i nie zdziwię się jeśli Wam też.
Więc gratuluje zaakrecona i CarmenBlue za zgadnięcie odpowiedzi na pytanie. A następne pytanie to: Kogo zobaczyła Selena ? Podpowiem, że nikogo ze swoich przyjaciół, ani bliskich.
Tagi: xdd
29.01.2014 o godz. 18:45
Otworzyłam oczy i ujrzałam Abby.
- Wszystko ok ? - zapytała, a ja przytaknęłam. Wstałam z ziemi i rozejrzałam się dookoła. Wokół nas zebrała się grupka osób i patrzyli na mnie wystraszeni.
- Co się stało ? - zapytałam.
- Wpadłaś do wody i jak nie wypływałaś, to wskoczyłam ci pomóc, bo ci dwaj się kłócili, który to zrobi. - powiedziała wskazując na Louisa i Willa. Ludzie się rozeszli, a ja z Abby ruszyłyśmy w stronę jej samochodu. Chłopacy nadal się kłócili, ale mnie to za bardzo nie obchodziło.
- Odwieziesz mnie do domu ? - zapytałam.
- Spoko, a może obejrzymy jakiś film.
- Dobra, ale ty wybierasz.
- Czemu ja ?
- Bo tak.
- Argument nie do odparcia. - zaśmiałam się. Resztę drogi jechałyśmy w ciszy, tylko radio grało. Jakoś specjalnie nie chciało mi się gadać. Po jakiś 15 minutach dojechałyśmy na miejsce. Wysiadłyśmy i weszłyśmy do mieszkania, kierując się do mojego pokoju. Abby zaczęła wybierać film, a ja poszłam do łazienki zdjąć bikini. Założyłam krótkie spodenki i luźną bluzkę z sercem. Wróciłam do przyjaciółki, która patrzała coś na laptopie.
- Znalazłam kilka filmów, wybierz jakiś, a ja skocze się przebrać.
- Weź sobie jakieś moje ciuchy. - dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko zaczęła grzebać w mojej szafie. Poszła do łazienki i po 10 minutach wróciła ubrana w sukienkę w kwiatki. Nawet nie wiedziałam, że mam taką. Przygotowałyśmy wszystko i zaczęłyśmy oglądać film ' Szkoła uczuć '.


Cztery godziny później.
Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Mama już spała, siostra siedziała w kuchni ze swoim chłopakiem. Tata wyszedł po południu i jeszcze nie wrócił. Martwiłam się o niego, ale chyba byłam jedyna. Nie odbierał telefonów. Nagle do pokoju weszła mama i bez słowa usiadła obok mnie. Wyglądała tragicznie.
- Zawołaj siostrę. - powiedziała ledwie słyszalnie. Ruszyłam do kuchni i po chwili wróciłam z Van. Zac miał przyjść za chwilę. Usiadłyśmy na kanapie i czekałyśmy aż mama coś powie.
- Dziewczynki, dzwonili z policji... - przerwała, a po jej policzkach zaczęły spływać łzy. - Tata... On... nie żyje. - poczułam jak coś we mnie pęka. Rozpłakałam się, tak samo jak Vanessa. Siostra mnie przytuliła, chyba pierwszy raz w moim życiu. - Miał wypadek, zginął na miejscu. - płakałam coraz bardziej. Wręcz dławiłam się łzami. Siedzieliśmy w ciszy, a po chwili wszedł Zac. Podszedł do Van i przytulił ją o nic nie pytając. Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Selena, proszę, pójdź otwórz. - powiedziała mama, a ja wyszłam z pomieszczenia. Otworzyłam i ujrzałam Louisa. Bez słowa rzuciłam się mu na szyję. On odwzajemnił gest. Staliśmy tak chyba z dziesięć minut.
- Przepraszam. - powiedziałam szeptem.
- Za co ?
- Przeze mnie masz całą mokrą koszulkę.
- To nic. Powiesz mi co się stało.
- Mój tata... on... nie żyje. - powiedziałam i znów się popłakałam. Lou mnie przytulił.
- Selena, śpimy dzisiaj razem ? - zapytała Vanessa podchodząc do mnie. Jej oczy były podpuchnięte od łez.
- Jasne, a Zac ?
- On dzisiaj musi jechać. - powiedziała, a po jej policzku spłynęła łza. Podeszłam do niej i wtuliłam się w nią. - Chodź do salonu. - wzięłam Tomlinsona za rękę i poszłam za siostrą. Mamy już tam nie było, pewnie poszła spać.
- Wybaczcie, ale ja już muszę iść. Kochanie, dasz sobie radę ? - zapytał Zac, przytulając Van. Ona pokiwała głową. - A ty mała jak się trzymasz ? - zapytał podchodząc do mnie.
- Dobrze.
- Przykro mi. - powiedział i mnie przytulił. Odwzajemniłam gest, ale byłam strasznie zaskoczona. Chłopak wyszedł wcześniej żegnając się z moją siostrą buziakiem.
- Idziemy już spać ? - zapytała Vanessa, a ja przytaknęłam.
- To ja już pójdę. Wpadnę jutro z samego rana. - powiedział Louis i przytulił mnie na pożegnanie. Wyszedł zostawiając nas same.
- Chodźmy do mnie do pokoju. - powiedziałam, a dziewczyna ruszyła za mną. W ciuchach położyłyśmy się spać.
- Jak myślisz, jak to będzie bez taty ? - zapytała już prawie nie płacząc.
- Nie wiem i nie chce o tym myśleć. Pogadajmy o czymś innym, to może nie będziemy aż tak się tym przejmować. - odpowiedziałam odwracając się w jej stronę.
- Dobra, więc może o chłopakach. Masz kogoś ?
- Nie.
- A Louis ?
- To tylko kolega.
- Kolega, który śpi z tobą w jednym łóżku ?
- Co ? Ale skąd ty wiesz ?
- Kochana, ja wiem wszystko.
- Czemu nic nie powiedziałaś ?
- Ty też mnie wiele razy kryłaś.
- Dziękuje.
- Za co ?
- Za wszytko.
- Ja też dziękuje. - po tych słowach zasnęłyśmy.



Następnego dnia.
Otworzyłam oczy i ujrzałam mój pokój. Miałam nadzieję, że to wszytko było tylko jakimś głupim snem. Obok mnie leżała Van. Więc to nie sen, to głupia rzeczywistość. Dziewczyna też otworzyła oczy.
- Która godzina ? - zapytała patrząc na mnie.
- 8:40
- Tata nie żyje ?
- Nie.
- Więc to nie był sen. - powiedziała a w jej oczach zaczęły się zbierać łzy.
- Nie płacz, proszę.
- Nie potrafię. Tata był jedyną osobą w tym domu, która się o mnie martwiła. Mama zawszę broniła ciebie i cokolwiek ja bym nie zrobiła to było źle.
- Nie prawda. Mama zawsze mi mówiła jaka to jesteś wspaniała, a ja byłam nawet trochę zazdrosna.
- Mama zawsze mi mówiła, że robię wszystko źle. Jak tata umarł, to zostałam sama.
- Nie jesteś sama, masz mnie i Zaca. - ona nic nie odpowiedziała, tylko mnie przytuliła.
- Dobra, ja lecę się ubrać i ty też to zrób. - powiedziała i wyszła. Wzięłam z szafy luźną, czarną koszulkę, dżinsowe spodenki i bieliznę. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w przygotowany strój. Ubrałam do tego trampki i usiadłam na podłodze. Zaczęłam płakać. Złapałam się za włosy i pociągnęłam je. To tak strasznie bolało. Wzięłam z szafki żyletkę i chciałam zrobić kilka kresek. Usłyszałam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają i wystraszona schowałam z powrotem w to samo miejsce. Spojrzałam na swoje nadgarstki, rany się już goiły. Wyszłam z toalety i ujrzałam Louisa siedzącego na moim łóżku.
- Cześć. - powiedział, gdy mnie zobaczył. Wstał i pocałował mnie w policzek. - Co chcesz dzisiaj robić ?
- Może obejrzymy z moją siostrą jakiś film ?
- Spoko. - odpowiedział, a ja wyszłam z pomieszczenia. Zapukałam i gdy usłyszałam ' proszę ', weszłam do pokoju Van.
- Oglądasz ze mną i Lou film ?
- Zaraz przyjedzie Zac. Odwołał wszystko, bo nie che mnie zostawiać samej.
- Okej, to ja wam nie będę przeszkadzać. - po tych słowach wyszłam i wróciłam do pokoju. Louis leżał na łóżku i szczerzył się jak głupi. Nawet nie zauważył, że weszłam.
- O czym tak myślisz ? - zapytałam, a on się ocknął.
- Nie ważne.
- Ważne, mów. - mówiąc to wstał, a ja usiadłam obok niego.
- Wyobrażałem sobie ciebie nago. - powiedział, a ja walnęłam go poduszką, śmiejąc się przy tym.
- Jaki ty jesteś głupi.
- A ty niegrzeczna.
- Nie prawda !
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Tak.
- Nie.
- Ha, mam cię ! - krzyknęłam, a on dopiero po chwili się skapnął o co chodzi.
- Obrażam się ! - powiedział odwracając się do mnie tyłem.
- Jak chcesz.
- Dobra, wybaczam. - normalnie jak dziecko. Położyłam się na łóżku, a on obok mnie.
- O czym teraz myślisz ? - zapytałam widząc, że chłopak gapi się w jedno miejsce przez jakieś 5 minut.
- Nie ważne.
- Ważne.
- Nie musisz wszystkiego wiedzieć.
- Nie chcesz to nie mów.
- Jesteś na mnie zła ?
- Nie.
- To daj mi buzi.
- Nie.
- Czyli jesteś.
- Nie jestem.
- Dobra, myślałem o tym co mi ten dupek powiedział.
- Czyli kto ?
- Ten koleś co był na plaży. ?
- Will. Co ci powiedział ?
- Że mam się od ciebie odczepić, bo jestem dla ciebie złym towarzystwem. - ja nic nie opowiedziałam, bo zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie za bardzo się tym przejęłam. Louis objął mnie i przytulił mocno do siebie. Nagle ktoś zapukał do drzwi i bez wahania je otworzył. Spodziewałam się, że to mama lub Van. Zdziwiłam, się, że to ...




Wybaczcie, że rozdział taki głupi i krótki. Trochę się w nim dzieję, ale mi się strasznie nie podoba. Jakiś taki dziwny wyszedł.
Nikt nie zgadł odpowiedzi na pytanie. Teraz będzie łatwiejsze: Kto wszedł do pokoju ?
Tagi: xdd
25.01.2014 o godz. 22:57
Rozdział dedykowany jest Teletubisqqqqa.


Moim oczom ukazał się... Louis ?
- Co ty tu robisz ? - zapytałam, a on spojrzał się na mnie wystraszony. Nic nie odpowiedział. - Po co tu przyszedłeś ?
- Do ciebie.
- A niedawno sam mówiłeś, że wchodzenie po balkonie jest żałosne.
- Nie, jeśli robi się do dla osoby, którą się kocha. - powiedział przybliżając się do mnie.
- Czemu nie odzywałeś się przez ten tydzień ? - zapytałam, a on dziwnie na mnie spojrzał.
- Przychodziłem tu codziennie, ale twoja siostra mówiła, że ciebie nie ma, a dzisiaj powiedziała, że mam tu więcej nie przychodzić.
- Że co ? Mi nawet nie mówiła, że tu byłeś. - nie spodziewałabym się czegoś takiego po mojej siostrze. - Ja idę spać.
- Ja też. - nic nie odpowiedziałam, tylko położyłam się na łóżku. Nagle poczułam, że chłopak kładzie się obok mnie.
- Co ty robisz ? - zapytałam śmiejąc się.
- Mówiłem przecież, że idę spać. Nie powiedziałem, że w swoim łóżku.
- Dobra, ale rano ma cię tu nie być, bo mama mnie zamorduje. - powiedziałam. Nie chciałam się z nim kłócić, bo i tak bym nie wygrała. Chłopak nic nie odpowiedział, tylko objął mnie ramieniem. Po chwili odpłynęłam.


Następnego dnia.
Otworzyłam oczy i ujrzałam przed twarzą śpiącego Louisa. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 7:52. Moi rodzice wstają o ósmej, a siostra z chłopakiem chwile po nich. Obudziłam chłopaka, który niechętnie się podniósł.
- Co jest ?
- Za pięć minut wstaną moi rodzice. Musisz stąd iść.
- Nie pójdę. Nie mam zamiaru ukrywać przed twoimi rodzicami naszej znajomości.
- Dobra, nie musisz, ale wyjdź stąd i przyjdź drzwiami. - on spojrzał na mnie dziwacznie. Wstał i wyszedł przez balkon. Ja przez ten czas zeszłam do kuchni, gdzie była już cała rodzinka.
- Co ty tak wcześnie wstałaś ? - zapytał zdziwiony tata.
- A jakoś tak spać nie mogłam. - po tych słowach zadzwonił dzwonek do drzwi. - Ja otworzę. - powiedziałam i już chciałam iść to zrobić, ale wyprzedziła mnie moja siostra.
- Ja to zrobię. - szybko wstała i wyszła z pomieszczenia. Usłyszałam głos Louisa, który pyta się o mnie i dziewczynę mówiącą, że jeszcze śpię. W tym momencie postanowiłam wkroczyć.
- Kto to ? - zapytałam wchodząc do korytarza.
- Tak, faktycznie śpi. - powiedział z głupim uśmiechem Lou. Wyminął dziewczynę i podszedł do mnie. Pocałował mnie w policzek i przytulił.
- Po co przyszedłeś tak wcześnie ?
- Stęskniłem się. - Vanessa zrobiła taką minę, jakby zaraz miała zwymiotować.
- Ja też.
- Chodźmy, zjesz śniadanie.
- Ja już jadłam.
- Nie kłam. - powiedział, a ja spojrzałam na niego troszkę zdenerwowana. Tak na prawdę nic nie jadłam i nie miałam zamiaru tego zrobić. - Chodź, zjesz coś.
- Nie jestem głodna.
- Selena, proszę zrób to dla mnie. - powiedział z miną kota ze Shreka.
- No dobra. - ostatecznie uległam. On się tylko uśmiechnął i objął mnie w pasie. Weszliśmy do kuchni, gdzie była już tylko moja siostra. Podeszłam do kuchenki i wstawiłam wodę na herbatę. Widziałam, że moja siostra patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić. Wyjęłam z szafki dwa kubki i postawiłam je na blacie. Van wyszła z pomieszczenia, a ja zajęłam się zasypywaniem herbaty. Louis podszedł do mnie od tyłu i oparł ręce o blat tak, że stałam pomiędzy nimi. Chłopak zaczął mnie całować w szyję, ale ja nie przerywałam zajęcia. Gdy skończyłam, Tomlinson obrócił mnie w swoją stronę i pocałował. Usłyszałam chrząknięcie i oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam na drzwi, w których stała moja mama i Vanessa.
- Dzień dobry. - przywitał się chłopak.
- Witam. - odpowiedziała mama z miłym, ale wymuszonym uśmiechem. W tym momencie do pomieszczenia wszedł Zac.
- Mamo, to jest Louis. - powiedziałam, a Efron zrobił wielkie oczy.
- Louis Tomlinson ? - zapytał chłopak siostry, a wszyscy na niego spojrzeli.
- We własnej osobie, a ty jesteś ?
- Zac Efron. Ty jesteś najlepszym kierowcą w historii, ale za to zwykłym palantem. Lepiej się z nim nie zadawaj, bo na pewno coś ci zrobi. Tak jak Emili.
- Jakiej Emili ? - nie za bardzo wiedziałam o co chodzi.
- To on ci nic nie powiedział ? - przecząco pokiwałam głową. - Cztery lata temu miał dziewczynę, którą pobił po tym jak z nim zerwała.
- Nie było cię tam, nie wiesz jak to było ! - wręcz krzyknął zdenerwowany Louis.
- Wszyscy o tym mówią. Była cała poobijana, jak to inaczej wytłumaczysz ? - Louis nic nie powiedział, tylko spuścił głowę.
- Nie wierzę w to, żeby Louis pobił dziewczynę. - mówiąc to podeszłam do kuchenki i wyłączyłam gotującą się wodę. Zalałam herbatę i spojrzałam na wszystkich. Tomlinson podszedł do mnie i z uśmiechem mnie przytulił. Mama wyszła z pomieszczenia, a ja z Lou zaczęliśmy robić sobie kanapki. Gdy wszystko było gotowe, zjedliśmy nie siadając do stołu. Zapijaliśmy herbatą, która była jeszcze bardzo gorąca. Zac przeszedł obok mnie i szturchnął niechcący mój łokieć, a część zawartości kubka, znalazła się na mojej ręce. Pisnęłam z bólu i szybko odstawiłam kubek. W jeszcze szybszym tępię odkręciłam zimną wodę i zmoczyłam oparzone miejsce.
- Pójdę po apteczkę. - powiedziała od niechcenia moja siostra.
- Kurwa, mógłbyś uważać jak chodzisz. - powiedział jeszcze w miarę spokojny Louis. Spojrzałam na nich. Stali naprzeciw siebie.
- To ta zdzira powinna uważać. - Zac głupkowato się uśmiechnął, a Tomlinson nie wytrzymał. Walnął go z pięści w twarz. Efron zachwiał się i o mało nie upadł. Podbiegłam do nich ignorując ból.
- Uspokójcie... - nie zdążyłam dokończyć, bo poczułam straszy ból wywołany uderzeniem w policzek. Złapałam się za czerwone miejsce i spojrzałam na winowajcę. Był to Zac, który z triumfalnym uśmiechem patrzył się na mnie. Do pokoju weszła Van z rodzicami. Spojrzeli na nas i aż zesztywnieli. Po chwili moja mam się ocknęła.
- Co tu się stało ?! - zapytała.
- On mnie uderzył, a na dodatek ją też. Mówiłem, że jest niebezpieczny. - powiedział Efron, a ja nie zważając na obecność wszystkich walnęłam go otwartą ręką w twarz.
- Selena, czy ty oszalałaś ?! - wydarła się Vanessa.
- Oddałam mu tylko.
- To chyba nie temu co trzeba.
- Nie. To on mnie uderzył.
- To kto go uderzył ?
- Louis.
- A to niby czemu ?
- Bo nazwał ją zdzirą. - powiedział Tomlinson. Moja mama spojrzała na mnie dziwnie. - Celowo...
- Daj spokój Louis, oni i tak w to nie uwierzą. Zac jest dla nich święty. Chodźmy. - powiedziałam ciągnąc chłopaka za rękę do mojego pokoju. On usiadł na łóżku, a ja wzięłam opatrunek, który wcześniej dała mi moja siostra. Zaczęłam sobie owijać ranę, ale kiepsko mi to szło.
- Daj pomogę ci. - usłyszałam miły głos Lou, który sprawnie owinął mój nadgarstek. Gdy skończył, spojrzał na mnie z tym swoim słodkim uśmiechem. - Dobra, to ja już idę. Wpadnę później. - powiedział i wyszedł z mojego pokoju. Ja położyłam się na łóżku i gapiłam w sufit. Nagle zadzwonił mój telefon. Nie patrząc kto to odebrałam.
- Cześć Selena, wpadnę po ciebie za jakieś pięć minut. - powiedziała radośnie dziewczyna. Po głosie poznałam, że to Abby.
- Mi się chce spać.
- Przykro mi, ale mogłaś spać w nocy. Dobra, za chwilę będę. - nie musiałam długo czekać, ponieważ po dwóch minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i zobaczyłam Van gadającą z Abby.
- A jednak jest w domu. - powiedziała chamsko brunetka. - Cześć. - przywitałyśmy się buziakiem w policzek.
- Chodź, ja pójdę się ubrać. - powiedziałam do dziewczyny, która swoją drogą wyglądała ślicznie. Ubrana była w to, a loki opadały jej na ramiona. Gdybym była chłopakiem, zakochałabym się w niej.
- Mogę ci coś wybrać ? - zapytała przyjaciółka, wyrywając mnie tym z zamyślenia.
- Jasne. - odpowiedziałam z uśmiechem. Usiadłam przed biurkiem i puściłam muzykę, a ona grzebała w mojej szafie.
- Znalazłam. - powiedziała po jakiś 10 minutach. Podała mi strój i szczerząc się jak głupia usiadła na łóżku. Byłam zdziwiona, że w ogóle coś takiego znalazła u mnie w szafie. Niechętnie poszłam do łazienki i przebrałam się. Wyglądałam w tym strasznie. Przez tą bluzkę było widać mój gruby brzuch.
- Wyglądasz ślicznie. - powiedziała, gdy wróciłam do pokoju i usiadłam obok niej.
- Nie prawda, bo grubo.
- Nie jesteś gruba. Ci kości widać kobieto ! - krzyknęła z lekkimi pretensjami, a ja się zaśmiałam.
- Może ja się przebiorę.
- Nie ma tak łatwo. Będziesz w tym chodzić cały dzień. A tak w ogóle to idziemy gdzieś ?
- Może na zakupy.
- Myślałam bardziej o jakimś jeziorku.
- Ja nie pływam i nie założę bikini.
- No to nie musisz zakładać. - powiedziała z głupim uśmieszkiem.
- Goła się kąpać nie będę.
- Nie, ale albo założysz bikini, albo będziesz pływać w tym co masz na sobie. - kurwa, czemu ona mi to robi. Z obrażoną miną wzięłam czarne bikini z białymi gwiazdkami. Ubrałam je, na wierzch założyłam znów te same ciuchy. Na serio nie wiem czemu nie mogła powiedzieć mi tego wcześniej. Wtedy nie musiałabym dwa razy latać do kibla. Wróciłam do pokoju, gdzie Abby szperała w moich rzeczach.
- Już gotowa. A ty masz na sobie bikini ?
- Tak, przecież wiedziałam, że pojedziemy nad jezioro. - już mnie denerwuje bardziej niż Louis. Dobra, nikt mnie nie denerwuje bardziej niż on, ale jej nie dużo do jego poziomu. Wzięłyśmy rzeczy, wyszyłyśmy z mieszkania i wsiadłyśmy do samochodu. Jakieś 20 minut później byłyśmy już nad jeziorem. Szczerzę, to pierwszy raz tutaj jestem. Było sporo osób i gdyby nie było widać drugiego brzegu można by pomyśleć, że to może. Rozłożyłyśmy ręczniki i usiadłyśmy na nich. Abby rozebrała się tak, że zostało same bikini. Ja bardziej z przymusu, ale też to zrobiłam. Położyłyśmy się i zaczęłyśmy opalać. Kilku chłopaków gapiło się na nas, a jeden chyba się ślinił. Boże, na co oni tak reagują ?
- Chodź popływać. - powiedziała dziewczyna wstając.
- Ja nie umiem.
- No to tylko wejdziesz kawałek do wody. - nie chciałam się z nią kłócić, więc wstałam i ruszyłam za nią.
- Hejka śliczna, może pójdziemy na spacerek. - usłyszałam głos jakiegoś kolesia i obejrzałam się za siebie. Stał tam jakiś dziwny koleś, który przypominał Justina Biebera z tymi jego dawnymi włosami. Wyglądał trochę jak pedał (bez urazy).
- To do mnie ? - on tylko przytaknął - Ja idę się kąpać, więc może później. - poszłam nie czekając na odpowiedź.
- Pójdę z tobą. - ten koleś mnie dogonił i po chwili oboje znaleźliśmy się obok Abby. Posłałam przyjaciółce spojrzenie mówiące ' Pomóż. '.
- Sel, chodź idziemy się poopalać. - pociągnęła mnie za rękę w stronę naszych ręczników. - Same. - dodała, gdy ten dziwny koleś chciał iść z nami.
- Dziękuje. - powiedziałam, gdy leżałyśmy i rozkoszowałyśmy się letnim słońcem. Zamknęłam oczy i prawie odpłynęłam, ale ożywił mnie głos Abby.
- Czy to nie czasem Louis ? - zapytała. Obejrzałam się i zobaczyłam Tomlinsona wysiadającego z samochodu. Obok niego szedł jakiś niższy od niego szatyn. Podeszły do nich dziewczyny, które swoją drogą były bardzo ładne. Lou nawet nie zwrócił na mnie uwagi, bo był zbyt zajęty przyglądaniem się tyłkowi jednej blondynce.
- Tak to on.
- Czemu koło niego jest aż tyle ludzi ?
- A skąd ja mam wiedzieć i szczerze nie obchodzi mnie to.
- Nie jesteś zazdrosna, bo on właśnie klepnął w dupę jedną z blondynek.
- Nie mam o co, to nie mój chłopak. - odpowiedziałam bez wahania.
- Selena ? - usłyszałam znajomy mi głos. Spojrzałam za siebie i oniemiałam.
- Will ? - powiedziałam gdy się ocknęłam. Wstałam i przytuliłam chłopaka, który również się cieszył, że mnie zobaczył. - Co ty tutaj robisz ?
- Będę znów tu mieszkał. - Will kiedyś mieszkał obok mnie, tak dokładniej to był moim sąsiadem. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale potem on musiał się wyprowadzić.
- Ale super ! - krzyknęłam przykuwając tym uwagę kilku osób, w tym małego tłumu dziewczyn. Znów przytuliłam chłopaka. - Abby McClain to jest mój przyjaciel Will Jones.
- Cześć. - powiedzieli w równym czasie. Chłopak dosiadł się do nas, a ja postanowiłam iść do wody. Weszłam kawałek, żeby zamoczyć nogi, gdy nagle poczułam jak ktoś mnie łapię w pasie. Byłam przekonana, że to Will. Odwróciłam się szybko i wpadłam na gołą klatę.
- Louis ? - zapytałam zdziwiona.
- A kto inny ? A w ogóle kim jest ten przydupas co siedzi z tą twoją koleżanką ? - zapytał patrząc się na Jones'a.
- To nie żaden przydupas, tylko mój przyjaciel.
- Jedno i to samo.
- Nie prawda, ja nie obrażam twoich przyjaciół.
- Twoich przyjaciółek nie obrażam, ale przyjaciele to co innego.
- A jaka to różnica ?
- Płeć.
- Czyli mogę się zadawać tylko z dziewczynami, bo ty tak chcesz ?
- No, tak. - myślałam, że mu zajebię.
- No to ty zadawaj się tylko z chłopakami.
- To jest niewykonalne.
- No właśnie. - powiedziałam wymijając go i idąc w stronę mostu. Różni ludzie przychodzą tu skakać do wody lub po prostu posiedzieć. Ja wybrałam tą drugą opcje. Usiadłam, a stopy zanurzyłam w wodzie. Było tu trochę głęboko, ale nie za bardzo się tym przejmowałam. Usłyszałam śmiech jakiś dziewczyn, więc obróciłam się za siebie. Zobaczyłam grupkę lasek w skąpych strojach, a w oddali Willa, Abby i ... Louisa ? Po co on tu, niech się zajmie swoimi dziewczynami. Odwróciłam głowę w stronę wody. Poczułam uderzenie w plecy i wodę na całym cielę. Wystraszyłam się i nadaremnie próbowałam wypłynąć na powierzchnię. Czułam się strasznie bezradna. Opadałam na dno. Zobaczyłam białe światło, a potem ciemność.



Wybaczcie, że rozdział taki krótki i w ogóle, że dawno nie dodawałam, ale mam sporo nauki. Teraz koniec semestru i muszę się trochę postarać. Postaram się dodawać jak najwcześniej, ale nic nie obiecuję.
Gratuluję Teletubisqqqqa i zresztą wszystkim, ponieważ każdy zgadł odpowiedź. Chyba te pytania są za proste. Więc oto kolejne równie proste co poprzednie: Co się stanie z Selenom ? Utonie ? (dobra, to to wiadomo, że nie) Ktoś ją uratuje ? (to oczywiste, że tak) Jeśli tak to kto ?
Chciałabym również podziękować AnotherGirl za to, że mi pomogła w kilku szczegółach dotyczących tego rozdziału.
Tagi: xd
20.01.2014 o godz. 19:00
Rozdział dedykowany jest AnotherGirl.



- Tak, to jest David. - powiedziała. Mężczyzna ledwo podniósł się z ziemi i podbiegł do mnie. Myślałem, że mnie uderzy, ale wtedy podbiegła Selena. Dziewczyna upadła na podłogę z nożem wbitym w ramię. Wkurzony podszedłem do niego i walnąłem go tak mocno, że stracił przytomność. Upadł na podłogę, a ja podbiegłem do Seleny. Z jej ramienia płynęła krew, a ona była nieprzytomna. Po chili usłyszałem dźwięk kogutów policyjnych. Zawszę w tym momencie uciekałem, a David wciskał im kity. Tym razem to on uciekł. Nawet nie wiem kiedy odzyskał przytomność. Po chili obok mnie znalazła się grupka ludzi, którzy zabrali Sel do karetki, a mnie do radiowozu. Wiedziałem, że to nie skończy się dobrze.



Oczami Seleny.
Otworzyłam oczy i ujrzałam biały pokój. W rogu stała jakaś dziewczyna i coś układała. Rozejrzałam się dookoła i dopiero po chwili zrozumiałam, że jestem w szpitalu. Rękę mam zabandażowaną.
- O, już się obudziłaś. - powiedziała z uśmiechem.
- Co... co się stało ?
- Znaleźli cię policjanci, a obok ciebie mężczyznę.
- Co się z nim stało ?
- Jest tymczasowo w areszcie. Czeka na rozprawę.
- Co ? Czemu ?
- Tego to ja już nie wiem. Może chciałabyś porozmawiać z kimś z rodziny ? Oni od dłuższego czasu siedzą w korytarzu i czekają.
- Tak, zawołasz moją mamę. - powiedziałam, a ona opuściła pomieszczenie. Po chili w drzwiach ujrzałam moją rodzicielkę.
- Kochanie, tak się...
- Gdzie jest Louis ? - przerwałam jej, a ona spojrzała na mnie pytająco. - Ten chłopak co był przy mnie jak przyjechała policja.
- A on. Jest w areszcie. Jutro ma rozprawę, ponieważ cię porwał.
- Co ?! - byłam strasznie wkurzona. - Kto tak powiedział ?!
- Kochanie, my wiemy, że to on.
- Nie, on nie może trafić do więzienia. - powiedziałam prawie płacząc.
- Przecież on cię porwał.
- Nie ! - skłamałam. Może i to zrobił, ale nie chciałam, żeby poszedł siedzieć. Matka spojrzała na mnie dziwnie.
- Kochanie już nic się nie da zrobić. - powiedziała, a ja spojrzałam na nią jak na idiotkę. Wstałam i ruszyłam stronę drzwi. - Gdzie ty idziesz ? - zignorowałam jej pytanie i wyszłam. Nikt specjalnie nie zwracał na mnie uwagi, oprócz dziewczyny, która wcześniej była w moim pokoju.
- Dokąd się wybierasz ?
- Muszę jechać w pewno miejsce.
- Nie możesz.
- Nie rozumiesz, ja muszę.
- A czemu to tak musisz ?
- Bo pewien chłopak uratował mi życie, a teraz jest winiony za to, że tu jestem.
- No dobrze, ale coś musi jeszcze być. Podoba ci się ?
- Kto ? Co ?
- No ten chłopak.
- Yyyyy... - zająknęłam się, a ona się uśmiechnęła.
- Czyli tak. Znam to, więc ci pomogę. Idź się ubierz w tamte ciuchy, a ja załatwię, że cię stąd wypuszczą. - podziękowałam jej i wróciłam do sali, gdzie wcześniej zostawiłam moją mamę. Nie było jej tam. Na szafce znajdowały się moje ciuchy, które od razu na siebie ubrałam. Były to te same, co wczoraj kupił mi Louis. Gdy skończyłam, drzwi się otworzyły, a w nich stała dziewczyna.
- Chodź, zawiozę cię. - powiedziała z uśmiechem i razem poszłyśmy do jej samochodu.
- Tak w ogóle to jestem Abby. - przedstawiła się.
- Selena.
- Więc Selena, wyjaśnisz mi o co chodziło ? - zapytała, a ja powiedziałam jej z grubsza, pomijając fakt, że to właśnie Louis mnie porwał. Po jakimś czasie byłyśmy przed budynkiem więzienia. Weszłyśmy do środka, a policjant siedzący za biurkiem uśmiechnął się do mnie.
- Dobrze, że pani czuje się lepiej.
- Gdzie jest Louis ? - zapytałam, a mężczyzna spojrzał na mnie.
- Chodzi o Louisa Tomlinsona ?
- Tak.
- Jest w jednej z cel, a co jakiś problem ? - zapytał zaniepokojony.
- Mogłabym z nim porozmawiać ? - zapytałam, a mężczyzna przytaknął. Kazał mi poczekać, a po chwili podszedł do mnie inny policjant i zaprosił do pomieszczenia, gdzie przy metalowym stole siedział Louis. Usiadłam na przeciwko niego i spojrzałam na policjantów, którzy stali i obserwowali każdy nasz ruch.
- Selena, proszę powiedź im, że to nie ja ci to zrobiłem. - powiedział pokazując na moją ranę.
- Powiem im prawdę. - chłopak spojrzał na mnie dziwnie. Jakby się bał i martwił. Ja wstałam, podeszłam do policjantów, którzy gapili się na mnie jak na obrazek.
- Mogę wyjść ? - zapytałam, a oni się odsunęli, ponieważ zagradzali wejście do pomieszczenia. Podeszłam do mężczyzny, z którym rozmawiałam na początku.
- Mogę... mogę panu powiedzieć co się wydarzyło ? - zapytałam a on spojrzał na mnie pytająco. - Chodzi o to porwanie.
- Jeżeli chcesz, możesz złożyć zeznania.
- Chcę. - powiedziałam i po jakiś 15 minutach znajdywałam się w pomieszczeniu z dwoma mężczyznami. Podejrzewam, że to jakaś sala przesłuchań czy coś takiego.
- Więc co się wydarzyło ? - zapytał jeden z policjantów, ten, z którym wcześniej rozmawiałam.
- Porwał mnie ktoś. Z początku nie wiedziałam kto to, ale w tym... nie wiem gdzie to było, tam gdzie mnie znaleźliście, dowiedziałam się prawdy. Porwał mnie David Henrie, policjant. - powiedziałam, a ich oczy się powiększyły. - Louis przyszedł tam mi pomóc, ale David chciał go zabić tym nożem. Zamiast niego dostałam ja. - powiedziałam wskazując ramię.
- Pan Tomlinson też twierdzi, że to pan Henrie. - odezwał się ten drugi, który był o wiele niższy nawet ode mnie.
- Bo to był on. David był moim przyjacielem, a okazał się przestępcą. - mówiłam ze łzami w oczach.
- Dobrze, dziękuję. - powiedział niski i już chciał wyjść.
- A co będzie z Louisem ? - oni zignorowali moje pytanie i opuścili pomieszczenie. Ja po chwili zrobiłam to samo. Razem z Abby wyszłyśmy z budynku i usiadłyśmy na ławeczce. Schowałam twarz w dłonie i prawie płakałam.
- Muszę iść do łazienki. - powiedziałam wstając, a dziewczyna się uśmiechnęła.
- Poczekam. - poszłam w stronę budynku i weszłam do damskiej toalety. Przemyłam twarz wodą i starałam się uspokoić. Udało mi się to po jakiś 5 minutach. Opuściłam budynek i chciałam iść do Abby, ale mój wzrok zatrzymał się na Louise stojącym niedaleko i flirtującym z jakąś blondynką. Szłam dalej, ale niestety, żeby dojść do koleżanki musiałam ich minąć. Gdy byłam blisko, słyszałam jak gada do niej, że jest śliczna i tego typu rzeczy. Minęłam ich i podeszłam do Abby. Chyba mnie nie zauważył, bo nie zareagował. Może po prostu nie chciał ze mną gadać.
- Odwieziesz mnie do domu ? - zapytałam.
- Jasne. Chcesz to obejrzymy jakiś film, żeby ci humor poprawić.
- Chętnie, dziękuje. - dziewczyna się uśmiechnęła i ruszyłyśmy w stronę jej auta. Już chciałam wsiąść, ale zatrzymała mnie czyjaś ręka łapiąca mój nadgarstek. Odwróciłam się i ujrzałam Tomlinsona.
- Selena, chciałem ci powiedzieć, że to co mówiłem wtedy po pijaku to prawda. Na prawdę cię kocham. - powiedział, a mi zachciało się śmiać.
- Szkoda tylko, że ci nie wierzę. Nie wydałam cię Louis, nie powiedziałam, że to ty, więc odpuść już sobie i zostaw mnie w spokoju. Idź do tej laski i baw się dobrze.
- Selena... - chciał coś jeszcze powiedzieć, ale mu przerwałam.
- Pa Louis. - powiedziałam i wsiadłam do auta, które ruszyło. W milczeniu podjechałyśmy pod mój dom i wysiadłyśmy. Otworzyłam drzwi i puściłam dziewczynę przodem. Wszyscy podeszli do mnie i chcieli mnie przytulić. Spojrzałam na Abby, wzrokiem mówiącym ' Pomóż. '.
- Lepiej jej nie przytulajcie, ponieważ lekarz powiedział, że powinna uważać na ranę, bo może jej się pogorszyć. - powiedziała, a moi rodzice oraz siostra już nie chcieli tego robić.
- My idziemy do pokoju. Obejrzymy film. - powiedziałam i pociągnęłam dziewczynę za rękę. Weszłyśmy do pomieszczenia, za którym strasznie tęskniłam. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy gadać.
- Nieźle wykombinowałaś z tym lekarzem, dzięki.
- Nie ma sprawy.
- Dobra, to teraz opowiedz mi coś o sobie.
- Jestem Abigail McClain, ale wolę jak mówią do mnie Abby. Mam 18 lat i jestem wolontariuszką w szpitalu oraz w schronisku dla zwierząt. Mieszkałam z chłopakiem, ale miesiąc temu mnie zostawił i mieszkam sama. W sumie to mój dom jest kilka kroków stąd. Umiem gać na gitarze i pianinie. Czasami chodzę do domu dziecka i bawię się z nimi. Przy okazji gram im, ale śpiewać nie umiem. Teraz ty.
- Nazywam się Selena Gomez i mam 16 lat. Chodzę do szkoły i nie jestem zbyt lubiana. Nie mam zbyt ciekawego życia, ale ostatnio jak już chyba wiesz zostałam porwana. Nie chcę na razie o tym gadać, może kiedyś ci opowiem.
- Okej. Trzeba znaleźć ci jakieś ciekawe zajęcia. Umiesz śpiewać ?
- Nie.
- Zaśpiewaj coś.
- Ja strasznie fałszuje.
- Najwyżej stracę słuch. - powiedziała i obie się zaśmiałyśmy.
- No dobra, ale jaką ? - ona nic nie odpowiedziała, tylko podeszła do mojego laptopa i zaczęła coś w nim szukać. Po chwili zaczęła z niego lecieć piosenka Taylor Swift - 22. Abby wstała i pociągnęła mnie za rękę. Wcisnęła mi szczotkę do włosów i zaczęłam śpiewać. Tańczyłyśmy po całym pokoju i wygłupiałyśmy się. Gdy muzyka się skończyła, wręcz rzuciłyśmy się na łóżko. Śmiałyśmy się jak głupie, gdy nagle do pokoju weszła moja mama.
- Selena, ktoś do ciebie przyszedł. - powiedziała, a ja wstałam i ciągnąc Abby za sobą ruszyłam w stronę drzwi. Ujrzałam Louisa i miałam ochotę się wrócić.
- Ja nie chce z nim gadać. - szepnęłam dziewczynie do ucha.
- Selena, możemy pogadać ? - zapytał patrząc na Abigail.
- Nie mamy o czym.
- Owszem mamy.
- Abby, zostawisz nas na chwilę samych ?
- Na pewno ? - pokiwałam głową na ' tak ', a dziewczyna wróciła do pokoju. Wyszłam z mieszkania zamykając za sobą drzwi.
- Selena... - chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam, co go wkurzyło.
- Nic nie mów Louis. Daj mi spokój. Nie powiedziałam, że to ty, więc nie masz po co tu przychodzić. Po prostu zostaw mnie w spokoju i skończmy z tą znajomością.
- Ale ja nie chce tego kończyć.
- A po co ciągnąć to dalej ?
- Bo mi na tobie zależy.
- Ja już ci nie wierzę Louis. Najpierw po pijanemu mi mówisz, że mnie kochasz, potem podrywasz jakąś laskę, całujesz mnie, znów podrywasz jakąś laskę i mówisz, że mnie kochasz.
- Ale...
- Louis skończ już z tym. Nie mam ochoty więcej z tobą rozmawiać. - po tych słowach wróciłam do mieszkania zamykając chłopakowi drzwi przed nosem. Wróciłam do pokoju i razem z Abby zaczęłyśmy oglądać Titanica. Popłakałyśmy się podczas seansu. Gdy film się skończył, dziewczyna wróciła do domu mówiąc, że jutro też wpadnie. Ja przebrałam się w piżamę i poszłam spać.


Tydzień później.
Otworzyłam oczy i niechętnie wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czarne rurki i luźną koszulkę w czarno-białe paski. Gdy wyciągałam bieliznę, z szafki wypadła czarna bluzka na ramiączka od Louisa. Spojrzałam na nią i uśmiech wkradł się na moją twarz. Schowałam ją i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i wysuszyłam włosy. Spojrzałam na zegarek. Była 11:50, a za 10 minut byłam umówiona z Abby. Powiedziała, że wpadnie po mnie. Gdy usłyszałam dzwonek do drzwi, wzięłam torebkę do której spakowałam portfel i nowy telefon. Podeszłam do drzwi, otworzyłam je i ujrzałam dziewczynę z kluczykami w ręce.
- Idziemy ? - zapytała, a ja przytaknęłam. Ruszyłyśmy w stronę jej auta, wsiadłyśmy i pojechałyśmy do centrum handlowego. Wysiadłyśmy i ruszyłyśmy w stronę budynku.
- Gdzie idziemy najpierw ? - zapytałam.
- Tutaj. - powiedziała wskazując jakiś sklep z ciuchami. Nie za bardzo miałam ochotę dzisiaj na zakupy, ale jej nie warto się sprzeciwiać. Weszłyśmy do wskazanego miejsca i zaczęłyśmy szukać jakiś ciuchów. Moją uwagę przykuła dziewczyna klejąca się do jakiegoś chłopaka. Praktycznie go lizała po twarzy, a on ją odpychał. Kojarzyłam ją skądś. Dopiero po chwili zobaczyłam, że to kasjerka, do której zarywał Louis, a ten chłopak to on.
- Abby, chodźmy stąd. - szepnęłam jej do ucha.
- Czemu ?
- Louis tu jest. - powiedziałam wskazując na chłopaka.
- Ale ja chcę tą bluzkę. - powiedziała pokazując mi śliczny ciuch, który sama miałam ochotę przymierzyć.
- Przyjdziemy po nią później. - ona niechętnie przytaknęła i wyszłyśmy ze sklepu. Obeszłyśmy całe centrum handlowe i kupiłyśmy kilka rzeczy. Na szczęście nie spotkałam więcej Louisa. Wróciłyśmy do domu parę minut po szóstej i od razu weszłyśmy do mojego pokoju.
- Na prawdę tam był Louis ? - zapytała, gdy ja wpakowywałam ciuchy do szafki.
- Tak, a co ?
- Bo ja go tam nie widziałam.
- To może nie patrzyłaś tam gdzie ja.
- No może. A jak tam wasze kontakty ? Odzywał się ?
- My już w ogóle nie utrzymujemy kontaktu. Nie ma po co.
- Ale przecież ci tak na nim zależy.
- Nie prawda !
- Selena, ja to wiem. Cały czas o nim gadasz i wmawiasz sobie, że on się już dla ciebie nie liczy. Dobra, ja muszę mykać, do jutra. - powiedziała całując mnie w policzek i wychodząc. Usiadłam na łóżko i tępo gapiłam się w ścianę. Myślałam nad tym co powiedziała Abby. Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi, które po chwili się otworzyły. Ujrzałam mamę, która ubrana była troszkę elegancko.
- Selena, dzisiaj przyjeżdża Zac. Przygotuj się.
- Nie będę się dla niego stroić. - powiedziałam, a ona wyszła. Po jakiś piętnastu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi i głos, który dobrze znałam.
- Selena, chodź ! - krzyknęła moja rodzicielka, a ja niechętne poszłam do salonu, w którym siedzieli wszyscy. Usiadłam na fotelu i słuchałam ich rozmowy. Po jakimś czasie zaczęli gadać o moim porwaniu.
- A właśnie Selena, dzwonili z policji... - zaczęła moja mama. - i złapali Davida.
- To fajnie. - powiedziałam bez entuzjazmu.
- A ty masz jakiegoś chłopaka ? - zapytała Vanessa.
- Nie.
- Nie dziwie się, kto by cię chciał. - ja nic nie odpowiedziałam, tylko wybiegłam z pomieszczenia i wróciłam do siebie. Boże, czy tak trudno było dać mi milszą rodzinę ? Wzięłam z szafki piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i już ubrana wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżko i chciałam zasnąć. Nagle usłyszałam hałas dobiegający z balkonu. Postanowiłam udawać, że śpię i bacznie obserwowałam co się dzieję. Zobaczyłam jak ktoś otwiera drzwiczki, które nie wiem czemu były uchylone. Gdy je zamykał, po cichu podeszłam do włącznika światła i po chwili cały pokój był oświetlony. Moim oczom ukazał się...



Jakoś tak nie za bardzo wyszedł mi ten rozdział. Jest trochę dziwny i w ogóle.
Chciałabym pogratulować AnotherGirl i CarmenBlue za zgadnięcie odpowiedzi. Kolejne pytanie to: Kogo zobaczyła Selena ?
Tagi: xd
07.01.2014 o godz. 21:10
Rozdział dedykowany jest AnotherGirl.


Otworzyłam drzwi i ujrzałam Austina.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Louisa nie ma, więc postanowiłem wpaść. - chciałam powiedzieć, że Lou jest, ale nie było mi to dane. Chłopak złapał mnie w pasie i przysunął do siebie.
- Zostaw mnie.
- Nic ci nie zrobię. Chciałem cię tylko przeprosić. Wkurzyłem się, bo wiedziałem, że spławiasz mnie dla Louisa. On chcę cię wykorzystać, tak jak każdą inną przed tobą.
- A ty skąd to wiesz ?
- Znam go. Odbił mi kiedyś dziewczynę, którą kochałem nad życie. Wykorzystał ją i zostawił, a ona winiła mnie za to.
- Ja chcę iść spać. Dobranoc. - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. On poszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi. Wróciłam do sypialni, gdzie Lou leżał na łóżku i chyba spał. Położyłam się obok niego i nie mogłam zasnąć. Myślałam nad tym co mi powiedział Austin.



Następnego dnia.
Otworzyłam leniwie oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Louisa nie było. Wstałam i poszłam do salonu, gdzie chłopak siedział przed telewizorem.
- Cześć piękna. - powiedział z uśmiechem.
- Cześć. - powiedziałam ignorując fakt, że powiedział ' piękna '.
- Chodź. - wstał, złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę drzwi. Zjechaliśmy windą na parter i wsiedliśmy do auta.
- Gdzie jedziemy ? - on zignorował moje pytanie. Ruszył z piskiem opon i już po pięciu minutach parkowaliśmy pod centrum handlowym. Louis wysiadł, a ja zrobiłam to samo. Chłopak znów mnie złapał za rękę i poszliśmy do jednego ze sklepów z ciuchami.
- Po co my tu jesteśmy ? - zapytałam.
- Kupimy ci jakieś ciuchy. - powiedział, a ja wywróciłam oczami. Lou wybrał dla mnie jakieś ciuchy.
- Ja tego nie wezmę. - powiedziałam, a chłopak się zaśmiał.
- Czemu ?
- Nie lubię takich ciuchów.
- Chociaż przymierz. - powiedział, a ja niechętnie to zrobiłam. Wyszłam z przymierzalni, a chłopak otworzył szeroko oczy.
- Wolałabym już zwykłe dresy i koszulkę. - powiedziałam, a on podszedł do mnie, objął w tali i przyciągnął do siebie.
- Wyglądasz w tym ślicznie. - po tych słowach poszłam się przebrać. Gdy wyszłam, Louis flirtował z kasjerką. Nie zauważył mnie, więc chciałam podsłuchać jak on ją ' oczarowuje '.
- A tamta laska to nie twoja dziewczyna ? - zapytała.
- Nie, no coś ty. To... moja siostra. - powiedział, a mnie zamurowało. Miałam już pewność, że wczoraj robił sobie ze mnie jaja i tak na serio mnie nie ' kocha '. Chciałam odwiesić rzeczy na miejsce i wyjść stąd niezauważona, ale nie udało się. Chłopak mnie zauważył i z uśmiechem wziął ode mnie ciuchy. Zapłacił za zakupy i wyszliśmy. Jakoś specjalnie nie miałam ochoty z nim gadać, ani nic z tych rzeczy. Znów chciałam uciec. Nagle zobaczyłam dwóch policjantów idących w naszym kierunku. Przyśpieszyłam kroku, ale Lou był szybszy. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie tak, że staliśmy bardzo blisko. Myślałam, że będzie chciał uciekać, ale on mnie pocałował. Chciałam go odepchnąć, ale trzymał mnie w pasie tak mocno, że nie dałam rady. Gdy Louis w końcu mnie puścił, policjanci byli już daleko. Chłopak chciał coś powiedzieć, ale podeszła do nas ta kasjerka.
- Louis, skończyłam zmianę, więc możemy iść na ten obiad. - powiedziała z uśmiechem, ale gdy mnie zobaczyła, spoważniała. - A ona co tu robi ?
- Ja już idę. Nie będę wam przeszkadzać. - powiedziałam i miałam ochotę przywalić jej i jemu. Czułam się strasznie, ale nie wiem czemu. Dobra, lubię go, nawet bardzo, ale to nie ma sensu. On mnie porwał i wątpię, żeby zrobił to z innego powodu niż kasa. Nie ma po co sobie robić nadzieję.



Oczami Louisa
Selena odwróciła się do nas tyłem i zaczęła iść w stronę windy. Przecież ona się boi.
- Kochanie, co jest ? To tylko głupia, młodsza siostra. Nikt ważny.
- A właśnie, że ważny. - powiedziałem odpychając ją i idąc za Sel. Zobaczyłem jak stoi i czeka na windę z jakimś chłopakiem. Obstawiam, że jest w jej wieku, ewentualnie rok starszy. Automatyczne drzwi się odtworzyły, a oni weszli śmiejąc się. Podbiegłem i w ostatniej chwili zatrzymałem zamykające się prostokąty.
- Wynocha młody. - powiedziałem a on spojrzał na mnie wystraszony. Już chciał opuścić pomieszczenie, ale Selena go zatrzymała.
- Nie bój się go, to debil. - powiedziała do niego, czym mnie bardzo wkurzyła. Chciałem przywalić temu kolesiowi, ale jeszcze jakoś się powstrzymałem. - A ty czemu nie idziesz to tej swojej dziewczyny ? Dała ci kosza ? - zapytała z wymuszonym uśmiechem.
- Ja wolę pójść z tobą na ten obiad.
- Po co ? Przecież jestem twoją młodszą siostrą. - powiedziała sarkastycznie. Boże, jak ona mnie irytuje.
- Ja może pójdę schodami. Nie chcę, żebyście się przeze mnie kłócili. Pa Selena. - powiedział całując ją w policzek. Znów chciałem mu przywalić. Czułem się dziwnie, jakbym był zazdrosny. Zazdrosny o Selene ?


Oczami Seleny.
- Pa. - powiedziałam, a chłopak poszedł w stronę schodów. Louis wszedł do windy, która po chwili ruszyła.
- Jesteś na mnie zła ?
- Tak.
- A o co ?
- Mógłbyś na przyszłość nie mówić laską, które podrywasz, że jesteś moim bratem.
- To o to jesteś zła ?
- Nie.
- A o co ?
- Nie ważne. - nie chciałam mu mówić, że wczoraj po pijaku wyznał mi miłość. Pewnie i tak by się z tego śmiał, a ja już i tak miałam dość.
- Mów. - widziałam jak jego mięśnie się napinają.
- I tak tego nie pamiętasz.
- Czego ?
- Wczoraj wieczorem się napiłeś i powiedziałeś mi, że mnie kochasz. - zatkało go. O dziwo się nie śmiał, tylko patrzył na mnie. Winda się zatrzymała, a my wyszliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu. Louis chciał mi otworzyć drzwi, ale mu na to nie pozwoliłam. Podjechaliśmy pod hotel i już chciałam wysiąść, ale chłopak mnie zatrzymał.
- Selena, to co mówiłem po pijaku, to...
- Nie chce o tym gadać Louis. - powiedziałam i opuściłam pojazd. Nie chciałam usłyszeć, że to nie prawda. Weszłam do budynku i już chciałam biec do windy, ale wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok do góry i ujrzałam Austina.
- Uważaj... Selena, coś się stało ? - zapytał z troską w głosie.
- Nie, wszystko jest ok. Po prostu się zamyśliłam.
- Na pewno ?
- Tak.
- Pamiętaj mi możesz wszystko powiedzieć.
- Miałeś racje. - powiedziałam przytulając go.
- Ale kiedy ?
- Jak mówiłeś mi o Louise. - nie chciałam mu mówić więcej, bo się bałam. Gdy zobaczyłam Lou, odeszłam od chłopaka i podeszłam do windy. Drzwi się otworzyły, weszliśmy i pojechaliśmy na odpowiednie piętro. Louis nic nie mówił do czasu, aż byliśmy w mieszkaniu. On znów zamknął drzwi na klucz.
- Selena musimy pogadać i proszę nie przerywaj mi.
- Nie mamy o czym. Byłeś napity, gadałeś głupoty i tyle. Koniec tematu.
- Jak sobie chcesz. - powiedział i wręcz wybiegł z mieszkania trzaskając drzwiami. Miałam ochotę się popłakać i zresztą to zrobiłam. Usiadłam na kanapie przed telewizorem i ryczałam jak głupia.



Oczami Louisa.
Jechałem przed siebie. Nie ważne gdzie, ważne, żeby daleko od niej. Znów się zakochałem, a obiecałem sobie, że już nigdy to się nie stanie. Ostatni raz zakochałem się 4 lata temu w Emili. Ona była zupełnym przeciwieństwem Seleny. Była wredna, szalona, odważna i co najważniejsze, uwielbiała wykorzystywać ludzi. Z zamyśleń wyrwał mnie głos mojego telefonu. Zatrzymałem się i odebrałem.
- Halo ?
- Mamy pewien problem. - powiedział głos, który znałem bardzo dobrze.
- Jaki ?
- Rodzice tej panny nadal próbują ją znaleźć. Już nie myślą o okupię, bo według nich nic jej nie zrobimy. Musimy zacząć działać. Masz ją zgwałcić !
- Że co ? - nie mogłem uwierzyć w to co słyszę.
- Musisz to zrobić, albo ja to zrobię. Zależy mi na kasie, a ta laska to przeżyje.
- Nie tak się umawialiśmy !
- Trudno, bo wiesz, jeśli nie chcesz to...
- Nigdy tego nie zrobię !
- Więc ja się tym zajmę. - powiedział. Usłyszałem tylko pukanie do drzwi i dźwięk oznaczający, że się rozłączył. Przecież Selena została sama w hotelu, a ten pajac wie, gdzie mieszkamy. Z piskiem opon ruszyłem z powrotem do hotelu. Wbiegłem do pomieszczenia i już po chili znalazłem się przy drzwiach, które były otwarte. Wróciłem do samochodu i chciałem ich szukać, ale nie miałem pojęcia gdzie. Znów zadzwonił ten debil.
- Halo ?!
- Nie tak ostro. Dam ci jeszcze jedną szanse, bo wiem, że jesteś dobry. Więc mogę ci oddać dziewczynę, ale pod warunkiem, że zrobisz to co kazałem.
- Dobra, przyjadę po nią, ale gdzie ?
- Przyjedź na stare garaże. - nic nie odpowiedziałem, tylko się rozłączyłem. Dobrze znałem tamto miejsce. Często tam chodziłem i zabierałem części, żeby ulepszać samochód. On o tym nie wie, bo nigdy mu nie mówiłem. Pewnie myśli, że nie znam tego miejsca. Po jakiś 15 minutach byłem na miejscu. Wysiadłem z auta i wszedłem głównym wejściem.
- W końcu jesteś. Zaczynałem się niecierpliwić. - powiedział. Stał na środku, a obok niego była Selena, przywiązana do jakiegoś słupa.
- Jestem, szczęśliwy ?
- Oddam ci dziewczynę, ale dopiero po tym jak dostanę okup. - powiedział z dziwnym uśmiechem na twarzy. - Oczywiście dam ci twoją działkę, bardzo mi pomogłeś.
- Nie chce kasy !
- A co chcesz ?
- Żebyś ją puścił.
- Zapłacą okup, to puszczę. - powiedział śmiejąc się jak baran. Podszedłem do niego i przywaliłem mu w twarz. Zaczęliśmy się bić i to ostro. Jestem od niego młodszy, ale byłem tak wkurwiony, że wygrywałem. Chłopak przewrócił się, a ja kopałem go po całym ciele.
- Przestań ! - usłyszałem krzyk Seleny. Jakimś cudem zdjęła sobie opaskę z ust. - Rozwiąż mnie. - wykonałem jej polecenie, a mężczyzna zwijał się z bólu na ziemi. Znów go kopnąłem, a on pluł krwią.
- Selena, każ mu przestać.
- Louis przestań. Może i kazał tobie mnie porwać, ale nie chce, żebyś go zabił. - spojrzałem na nią i miałem ochotę ją przytulić. Wyglądała tak niewinnie.
- Dziękuję S...
- Nie wierzę, że taki jesteś. - przerwała mu.
- To wy się znacie ?
- Tak, to jest...



Chciałabym pogratulować AnotherGirl za zgadnięcie odpowiedzi. Rozdział trochę krótki i głupi, ale jest. Więc kolejne pytanie: Kim jest porywacz Seleny ?
Tagi: xd
05.01.2014 o godz. 21:32
Rozdział dedykowany jest MollyMorgan.


- Ja... - nie wiedziałam, czy powiedzieć mu prawdę. - Ja jestem z koleżanką. - powiedziałam pierwszą rzecz jaka mi przyszła do głowy.
- Jaką koleżanką.
- Nie ważne, muszę kończyć, pa. - powiedziałam rozłączając się.
- Grzeczna dziewczynka. - powiedział Louis i chciał mnie znowu objąć, ale ja mu na to nie pozwoliłam. Wstałam i poszłam do kuchni. Już wolę spać na tym dywanie, niż z nim. Usiadłam opierając się o ścianę. Podwinęłam nogi pod brodę i schowałam twarz w dłonie. Ja stąd ucieknę, nie wiem jak, ale ucieknę. Z tą myślą zasnęłam.


Następnego dnia.
Otworzyłam oczy i leniwie wstałam. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie znajdywałam się już w kuchni na dywanie, ale w sypialni na łóżku. Wyszłam z pomieszczenia zobaczyć, czy gdzieś jest Louis.
- Dobrze, że już wstałaś. Chodź. - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek. Miałam tyle szczęścia, że nie za ten posiniaczony. Szliśmy prosto do recepcji, wcześniej jadąc windą. Zaczynam się przyzwyczajać, ale nadal się trochę boję. Gdy doszliśmy, stała tam ta sama dziewczyna.
- Już wyjeżdżasz. Zostawiasz mnie tu samą ? - powiedziała ze łzami w oczach.
- Tak. - powiedział od niechcenia a jej policzki zrobiły się mokre. Nie przepadam za takimi osobami, ale było mi jej szkoda. Podeszłam do niej i przytuliłam.
- Taki dupek nie jest warty nawet jednej łzy. - powiedziałam jej do ucha, a ona się zaśmiała. Podziękowała mi ze szczerym uśmiechem i już nie płacząc.
- Chodź. - powiedział Lou, znów mnie ciągnąc. - Co ty jej powiedziałaś ? - zapytał, a ja go olałam. Chciałam otworzyć drzwi od samochodu, ale Louis mnie odwrócił i oparł ręce na dachu, tak, że ja stałam pomiędzy. - Mów !
- Że jesteś dupkiem. - powiedziałam, a jego mięśnie się napięły.
- Niby czemu ?
- Bo tylko wykorzystujesz dziewczyny. Masz w dupie ich uczucia i traktujesz jak zabawki. - zamurowało go. Chyba pierwszy raz Louis nie wie co powiedzieć. - Teraz możemy jechać, bo im szybciej wrócę do domu, tym lepiej. - chłopak nic nie powiedział, tylko wyciągnął telefon z kieszeni, coś w nim pogrzebał i zaczął dzwonić.
- Długo jeszcze muszę z nią wytrzymać ? Tak ! - ktoś po drugiej stronie coś jeszcze powiedział i Lou dał mi telefon.
- H.. Halo ? - powiedziałam niepewnie.
- Selena, prawda ? - zapytał jakiś mężczyzna.
- Tak, a pan ?
- Mojego imienia nie poznasz. Więc Selena, jeśli nie będziesz się zachowywać odpowiednio, to ja się tobą zajmę, a uwierz, nie chcesz mnie poznać. - odruchowo przygryzłam wargę.
- Ile jeszcze będziecie mnie tak wozić ?
- Dopóki twoi rodzice nie zapłacą okupu. Na razie zdecydowali, że będą cię szukać, razem z całą policją.
- Na pewno mnie znajdą.
- Wątpię, bo szukają mnie nie was. Teraz oddaj telefon Louisowi. - posłusznie wykonałam jego polecenie. Oni coś tam gadali, ale za bardzo nie wiedziałam, bo chłopak tylko przytakiwał.
- Masz zadzwonić do rodziców i powiedzieć, że bardzo się boisz. Poproś, żeby zapłacili ten okup. - rozkazał, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę. On tylko wepchał mi telefon do ręki i patrzył wyczekująco. Wykręciłam numer i zadzwoniłam.
- Halo ? Selena to ty ? - odezwał się głos mamy, a mi od razu zachciało się płakać.
- Mamo, oni mnie porwali... Błagam zapłać ten okup...
- Kochanie uspokój się. Powiedź gdzie jesteś.
- Jestem... - nie zdążyłam powiedzieć, bo Louis zabrał mi komórkę i wyrzucił gdzieś w krzaki.
- Wsiadaj. - nakazał otwierając drzwi. Zamknął je od zewnątrz i sam usiadł na miejscu kierowcy. Jak zwykle ruszył z piskiem opon, a ja zapięłam pasy. Jechaliśmy około pół godziny i zatrzymaliśmy się przed... powiedzmy, że hotelem, ale najwidoczniej trochę starym. Znajdował się przy drodze, a dookoła las. Fajne miejsce, tylko trudniej będzie uciec. Chłopak wysiadł, otworzył mi drzwi, złapał za nadgarstek i ruszył w stronę budynku. Tym razem na recepcji pracował młody koleś. Muszę przyznać, że całkiem ładny. Już chcę zostać tu dłużej.
- Cześć, jestem Austin. - powiedział uśmiechając się do mnie, co od razu odwzajemniłam.
- Selena.
- Będę tu do wieczora, ale potem może wybralibyśmy się na spacer ?
- Nie ma takiej opcji. - powiedział lekko poddenerwowany Louis.
- A ty co, jej chłopak ?
- Nie, ale ona nigdzie nie pójdzie. - powiedział łapiąc mnie za posiniaczony nadgarstek. Syknęłam z bólu.
- Zostaw ją.
- Że co ?
- Zostaw ją, bo pożałujesz.
- Tak, a co mi zrobisz ? - zapytał, a Austin walnął go z pięści w twarz. Widziałam, że Lou chce mu oddać.


Oczami Louisa.
Już chciałem przyjebać temu debilowi, ale Selena podbiegła do mnie. Spodziewałem się jakiś krzyków z jej strony, a ona podeszła i mnie przytuliła. Widziałem wściekłość na twarzy tego gościa. Objąłem ją i powoli zacząłem się uspokajać. Dziewczyna mnie puściła i ruszyliśmy do pokoju. Gdy zamknąłem drzwi na klucz, ona na mnie dziwnie spojrzała. Podeszła, wzięła moją rękę i zaciągnęła do łazienki. Namoczyła róg ręcznika i zaczęła wycierać coś po prawej stronie mojego czoła. Dopiero po chwili zobaczyłem, że to krew. Jak tylko go zobaczę, najebie mu.
- Obiecaj mi, że nie zrobisz nic Austinowi. - powiedziała nadal przemywając ranę.
- Nie będę obiecywać !
- Proszę... - powiedziała z lekkim uśmiechem.
- Dobra, ale jeśli jeszcze raz mnie wkurwi, to nie ręczę za siebie. - mówiąc to usiadłem na brzegu wanny. Ona ponownie zwilżyła brzeg ręcznika i podeszła do mnie. Stała między moimi nogami wycierając zranione miejsce. Robiła to bardzo delikatnie i powoli.
- Już. - powiedziała, odkładając ręcznik na szafkę. Złapałem ją w pasie i przyciągnąłem blisko siebie.


Oczami Seleny.
- Dziękuje. - powiedział, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.
- Nie ma za co.
- Chodź. - wstał i złapał mnie za lewą rękę.
- Gdzie ?
- Coś zjeść.
- Ja nie jestem głodna.
- Musisz coś zjeść. - powiedział ciągnąc mnie w stronę drzwi. Zamknął je za nami, po czym weszliśmy do windy. Zjechaliśmy na parter, gdzie jest restauracja i bar.
- Co wolisz, pizze czy sushi ?
- Mówiłam, że nie jestem głodna.
- I tak musisz zjeść.
- Pizze. - powiedziałam zrezygnowana. To było pewne, że nie odpuści.

Oczami Louisa.
Siedzieliśmy przy stole jedząc pizze. Widziałem, że z początku niechętnie pakowała sobie jedzenie do buzi, ale potem jej przeszło. Wiem, że ma anoreksje, dlatego zmusiłem ją, żeby coś zjadła. Jeszcze by zemdlała, a co gorsza umarła. Nie dlatego, że mi zależy, ale chodzi o kasę. Gdy skończyliśmy jeść, wyszliśmy. Na recepcji był znów ten debil.
- Cześć Selena, chcesz iść na ten spacer ? - byłem zdenerwowany. Nie dlatego, że zaprosił Sel na spacer, ale dlatego, że go w ogóle widzę.
- Chętnie, o ile Louis nie będzie miał z tym problemów.
- Sory, ale nie. - powiedziałem oschle.
- Jesteś o nią zazdrosny ?


Oczami Seleny.
W sumie ciekawiło mnie, czemu Louis się tak zachowuje jak ja z nim gadam. Nie możliwe, żeby był zazdrosny. Może po prostu nie lubi tego chłopaka. Wiedziałam, że mnie nie puści na ten spacer, bo mogłabym mu wszystko wygadać, albo uciec.
- Nie. - powiedział dziwnym tonem.
- Skoro nie, to czemu nie pozwalasz jej iść ?
- Bo on nie lubi jak jestem daleko od niego. - odpowiedziałam za chłopaka, bo wiedziałam, że ich rozmowa nie skończyła by się dobrze.
- To może ja przyjdę do ciebie i obejrzymy razem jakiś film. Skoro Louis nie jest zazdrosny to nie powinien mieć z tym problemu. - on nic nie odpowiedział tylko patrzył się na nas. - Więc będę o 7.
- Ok. - powiedziałam. Poszliśmy z Lou do windy, którą wjechaliśmy na 2 piętro. Weszliśmy do pokoju, a chłopak bez słowa wszedł do sypialni trzaskając drzwiami. Znów mieliśmy spać w jednym łóżku. Czy on to robi specjalnie ? Wracając do tematu. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła i znów trzaśnięcie drzwiami. Ja siedziałam w salonie, a on po chwili dosiadł się do mnie.
- Co ci ? - zapytałam.
- Nic.
- To czemu jesteś zły ?
- Bo ten fagas tu przyjdzie.
- No i ? Przecież nie musisz z nim gadać.
- Ale nie mogę znieść, że ty będziesz ! - wydarł się, a do mnie dopiero po chwili dotarło to co on powiedział.
- Czy ty jesteś zazdrosny ?
- Nie.
- To czemu jesteś zły ?
- Bo znam tego gościa ! - zamurowało mnie.
- Co ? Jak to znasz ?
- Tak. Kiedyś zaprosił moją przyjaciółkę tak samo jak ciebie na spacer. Rozkochał ją w sobie, a potem zostawił. Później chyba przez miesiąc płakała.
- Ty przecież robisz tak samo.
- Ja dziewczyną nie obiecuje nierealnych rzeczy.
- Nie spotkam się z nim. A tak chciałam pójść na ten spacer lub obejrzeć film.
- A czemu nie ? - powiedział uśmiechając się. Spojrzałam na niego pytająco, a on włączył telewizor.
- Czemu horror ?
- Bo tak.
- Ale ja nie cierpię horrorów.
- Czemu ?
- Bo się boję. - powiedziałam cicho, ale on to usłyszał. Objął mnie ramieniem tak, że głowę miałam opartą o jego tors. Gdzieś tak w połowie filmu zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ja się tym zajmę. - powiedział i już chciał wstawać.
- Dzięki, ale dam radę. - poszłam otworzyć. Austin miał w ręku kwiaty, a mianowicie różę, na które jestem uczulona.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział. Chciał mnie pocałować, ale odsunęłam się. Kichnęłam, a on spojrzał na mnie jakoś dziwacznie.
- Wyrzuć je. - mówiłam non stop kichając.
- Co ?
- Kwiaty. - chłopak wykonał moje polecenie. - A teraz sam idź tam gdzie te kwiaty.
- Przecież mieliśmy oglądać film.
- Podziękuje. - chciałam zamknąć drzwi, ale on mi na to nie pozwolił.
- Mnie się tak nie spławia. - powiedział łapiąc mnie za nadgarstki i uderzając moimi plecami o ścianę.


Oczami Louisa.
Usłyszałem, że coś się tam dzieję, więc postanowiłem to sprawdzić. Ten debil trzymał ją za nadgarstki przypartą do ściany. Podszedłem do niego i poklepałem po ramieniu.
- Zostaw ją. - powiedziałem puki co spokojnie. On się odwrócił.
- Bo co ? Wielki bohater się znalazł.
- Mam cię stąd siłą wyrzucić, czy wyjdziesz po dobroci ? - on nic nie odpowiedział tylko opuścił mieszkanie. Dziewczyna spojrzała na swój nadgarstek, który był siny i spuchnięty. Aż mi się jej szkoda zrobiło. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie... Chwila, co ? Nie, nie, nie. Nie mogę o niej tak myśleć. Nigdy, przenigdy się nie zakocham. Obiecałem to sobie i mam zamiar dotrzymać słowa. Znów wróciliśmy do oglądania filmu. Dziewczyna przy każdej straszniejszej scenie przytulała się coraz bardziej. Nie miałem nic przeciwko, w sumie to nawet mi się to podobało. Kurwa, znowu ?


Oczami Seleny.
- Jest już trochę późno. Jutro pójdziemy na ten spacer. - powiedział uśmiechając się. Poszliśmy do sypialni. Położyłam się na łóżku i tępo gapiłam w ścianę. Poczułam jak Louis mnie obejmuje w talii i przytula do siebie. W sumie to on nie jest taki zły, jest nawet słodki. Gdy się nie wkurza, umie się zachować w miarę normalnie. Dziwne było to, że z jednej strony się go bałam, a z drugiej miałam ochotę przytulić.


Następnego dnia.
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Louis nadal mnie obejmował, ale już nie spał.
- O, już wstałaś. - powiedział śmiejąc się.
- Co cię tak bawi ?
- Śniłem ci się ? - i tu mnie przyłapał. Śniło mi się, że mnie pocałował. Aż głupio się przyznać, bo to jest nierealne.
- Nie. - skłamałam.
- Serio ? Wiesz, że przez sen mówiłaś moje imię ? - o kurcze !
- Serio ? Nie przypominam sobie... - chłopak wstał i usiadł na mnie okrakiem. Zaczął mnie łaskotać, a ja śmiałam się jak głupia.
- No przyznaj, że ci się śniłem.
- No dobra. - mówiłam przez śmiech, a on w końcu przestał.
- Co ci się śniło ?
- Nic specjalnego.
- Skoro tak to powiedz. - ja nic nie powiedziałam tylko wywróciłam go tak, że to ja siedziałam na nim. Chłopak był zdziwiony i chyba myślał, że będę chciała z nim coś zrobić. Ja wstałam i wyszłam z sypialni, a on poszedł za mną.
- Masz. - powiedział podając mi reklamówkę z ciuchami. Wzięłam ją i weszłam do łazienki, zamykając drzwi na klucz. Wyjęłam z torby strój, wzięłam prysznic i ubrałam się. Wyszłam z jeszcze mokrymi włosami. Louis siedział przed telewizorem i coś oglądał. Usiadłam na sofie i wtedy zadzwonił jego telefon.
- Halo ? - powiedział do słuchawki.


Oczami Louisa.
- Udało się. - powiedział głos w komórce.
- Co się udało ?
- Zaczęli się zastanawiać, czy nie zapłacić okupu. Obstawiam, że za jakieś trzy góra cztery dni się zdecydują.
- A nadal ciebie szukają ?
- Próbowali, ale nie udało im się. Próbowali też namierzyć komórkę tej panny, ale też na marne. Wytrzymaj z nią jeszcze trochę, a na pewno nie pożałujesz.
- Na pewno wytrzymam. - powiedziałem i spojrzałem na Selene. Wyglądała bardzo ładnie w tym stroju.
- To dobrze. - po tych słowach się rozłączył, a ja usiadłem obok dziewczyny. Ona oglądała jakiś denny film romantyczny, w którym koleś wyznaje miłość dziewczynie i daje jej kwiaty. To jest żałosne.
- Też bym tak chciała. - powiedziała, a ja spojrzałem na nią pytająco.
- Żeby ci ten koleś miłość wyznał ? - zapytałem, a ona się zaśmiała.
- Nie. Chociaż nie miałabym nic przeciwko. Chciałabym, żeby chłopak tak się dla mnie postarał. Przyniósł kwiaty i w ogóle.
- Czyli mam rozumieć, że chciałabyś, żeby chłopak przyszedł do ciebie powiedział, że cię kocha i dał ci różę ?
- Nie. Na róże jestem uczulona. A w ogóle to on wszedł przez balkon, bo ona nie chciała go wpuścić do mieszkania. Potem zabrał ją na spacer. To takie słodkie.
- Ta, chyba żałosne.
- Według mnie romantyczne.
- Jak tam sobie chcesz.


Oczami Seleny.
- To co idziemy na ten spacer ? - zapytał.
- Po co ? Przecież spacery są żałosne. - widać było, że nie wie co powiedzieć. Nie chciało mi się już tego oglądać, więc poszłam do sypialni i walnęłam się na łóżko. Po chwili usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami i przekręcanie klucza. Znów mnie zamknął. Wróciłam do salonu i włączyłam jakąś kreskówkę. Louisa długo nie było, więc chciałam się już położyć spać. Gdy byłam już w progu, usłyszałam otwierające się drzwi. Spojrzałam na chłopaka, który ledwo się trzymał na nogach. Podeszłam do niego, wzięłam pod ramię i zaprowadziłam do sypialni. Kiedy Lou usiadł na łóżku, ukucnęłam obok, żeby spojrzeć mu w oczy.
- Louis po cholerę tyle piłeś tego alkoholu ? - zapytałam się pijanego chłopaka. Czuć było od niego ten okropny smród alkoholu, którego tak bardzo nie lubiłam.
- Bo dziewczyna, w której się zakochałem jest na mnie zła, bo jestem idiotą. - rzekł smutno.
- A ona wie, że ją kochasz ?
- Nie.
- To mogłeś jej powiedzieć, a nie pić ile popadnie.
- A jeżeli ona mnie odrzuci ? - zapytał.
- Skąd możesz wiedzieć czy cię odrzuci skoro nawet jej tego nie powiedziałeś ? Kiedy wyznasz jej swoje uczucia może przestanie być na ciebie zła.
- Więc to zrobię. - rzekł - I to jeszcze dziś. - dokończył.
- Louis dzisiaj to już trochę za późno. - rzekłam, ale chłopak nie posłuchał mojej prośby. Louis wstał, a ja uczyniłam to samo. Podszedł do mnie łapiąc mnie za rękę.
- Selena kocham cię! - rzekł. Doznałam szoku. Przecież on mnie porwał, jak mógłby się we mnie zakochać ? To jest nierealne. - Selena zakochałem się w Tobie. Uwielbiam twój uśmiech, twoje piękne oczy, twój śmiech, twój sposób bycia. Kocham Cię rozumiesz? Może i jestem pijany, ale myślę trzeźwo. I to co mówię to prawda. Chcesz mogę to wykrzyczeć. Mogę to ci mówić codziennie. I wiedz, że moje uczucia się nigdy nie zmienią. Jesteś dla mnie wszystkim. Nigdy nie pokochałem nikogo tak bardzo jak Ciebie. Kocham Cię. - zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć. - powiedziałam wymijając chłopaka. Otworzyłam drzwi i ujrzałam...




Chciałabym podziękować mojej kochanej BFF za pomoc w napisaniu końcówki. Aj Lof Ju < 3 Przedawkowałam Marsjanki. Są po prostu nieziemskie. Boże jaka ja jestem głupia. Dobra, gratuluję MollyMorgan za zgadnięcie odpowiedzi : d A oto dzisiejsze pytanie: Kogo zobaczyła Selena ?
Tagi: xdd
04.01.2014 o godz. 01:04
Rozdział dedykowany jest AnotherGirl : d



Gdy stanęłam obok ujrzałam mojego kuzyna. Co on ty robi ?
- Louis widzę, że masz koleżankę. - powiedział z dziwnym uśmiechem. Czyli mój porywacz ma na imię Louis. Brad (tak ma na imię mój kuzyn) otworzył szeroko oczy. Chyba dopiero mnie rozpoznał. - Selena ? Co ty tu robisz ? - dodał.
- To wy się znacie ? - zapytał brunet z miną ' WTF '.
- To mój kuzyn. - powiedziałam patrząc w oczy mężczyzny w drzwiach. Był łysy, umięśniony. Wyglądał inaczej niż jak go ostatnio widziałam. Zmienił się i to strasznie.
- Sel, jak ty możesz się zadawać z tym kimś. - powiedział wskazując na Louisa. Chciałam mu powiedzieć, że on mnie porwał, ale nie było mi to dane. - Przecież kiedyś mi obiecałaś, że nie będziesz się zadawać z takim towarzystwem ! Pasujecie do siebie. On to zwykły debil, skurwysyn... - widziałam jak mięśnie Lou się napinają - a ty to zwykła dziwka. - chłopak nie wytrzymał i przywalił Bradowi pięścią w twarz. Zaczął go bić, a mój kuzyn nie został mu dłużny. Chwile potem oboje okładali się pięściami. Louis był silniejszy, więc pewne było, że wygra. Bałam się o kuzyna, więc wbiegłam pomiędzy nich.
- Przestańcie ! - wydarłam się a oni na mnie spojrzeli. Karo złapał mnie za nadgarstek, wyminął Brada i ciągnął w stronę recepcji. Nic nie mówiąc wyszedł z budynku.
- Wsiadaj. - rozkazał, a ja stałam tam jak słup. Widziałam, że się zdenerwował, ale nic sobie z tego nie robiłam. On zaczął iść w moim kierunku, a ja cofałam się w tył, aż wpadłam na jego auto. Widziałam jak jego mięśnie się napinają i odruchowo zagryzłam wargę. Miałam wrażenie, że zaraz mi coś zrobi, a on tylko otworzył drzwi samochodu od strony pasażera. Nie chcąc go bardziej rozzłościć wsiadłam. On zajął miejsce kierowcy. Ruszył z piskiem opon. Ja od razu zapięłam pasy, a on się zaśmiał.
- Co cię tak kurwa bawi ? - zapytałam i już po chwili tego żałowałam. Chłopak gwałtownie się zatrzymał, że gdyby nie pasy to bym pewnie wypadła przez przednią szybę.
- Nie tym tonem gówniaro. - nic nie odpowiedziałam, tylko odpięłam pas i wysiadłam. Na szczęście drzwi były otwarte. Trzasnęłam z całej siły i zaczęłam iść przed siebie, nawet nie miałam pojęcia gdzie jestem.


Oczami Louisa.
Boże jak ona mnie denerwuje. Nigdy nie spotkałem takiej osoby. Normalnie dziewczyny słuchają się mnie i nigdy się nie sprzeciwiają. Spojrzałem na nią, była z trzy metry przede mną. Podjechałem do niej i otworzyłem okno.
- Wsiadasz czy nie, bo wiesz ja cię mogę tu zostawić i ...
- I zostaw ! - przerwała mi w pół zdania. Jak ja tego nie znoszę. Ruszyłem dalej i już po chwili byłem z kilometr od niej. Zatrzymałem się i wyciągnąłem telefon. Wykręciłem numer i po dwóch sygnałach usłyszałem znajomy głos.
- Co jest Louis ? - zapytał mężczyzna po drugiej stronie.
- Ja nie zniosę dłużej tej dziewczyny.
- Musisz, wiesz ile my dostaniemy za nią kasy.
- No dobra.
- A i bądź dla niej miły. Już i tak wiele osób się domyśla, że to my. Nie chcę mieć problemów, jeśli ona komuś wygada.
- Dobra, ale nic nie obiecuję.
- Pamiętaj, że nikt nie może się dowiedzieć, że ją porwałeś. Macie udawać jakąś parę na wakacjach czy coś.
- Tak, wiem. - powiedziałem rozłączając się. Z piskiem opon ruszyłem. Po chwili ujrzałem ją siedzącą samą na przystanku autobusowym. Wyglądała tak niewinnie i słodko. Słodko ? Boże Tomlinson co ty wygadujesz ! Podjechałem do niej i wysiadłem. Usiadłem obok, a ona się odsunęła.
- Jedziesz ze mną, czy wolisz tu zostać ? - zapytałem, a ona nawet na mnie nie spojrzała.
- Zostaję.
- Ale zdajesz sobie sprawę, że autobusy tędy nie jeżdżą.
- Dobra, wygrałeś. - powiedziała zrezygnowana. Wstała, otworzyła drzwi i wsiadła. Ja uczyniłem to samo.
- Zapniesz pasy ? - zapytała cichutko, a ja spojrzałem na nią jak na idiotkę. Ja nigdy nie zapinam pasów.
- Co ?
- Zapnij pasy. - tym razem rozkazała.
- Po co ?
- Proszę, zapnij pasy. - powiedziała z lekkim zmartwieniem w głosie. Niechętnie zrobiłem to o co poprosiła, a ona się uśmiechnęła. Ruszyłem z piskiem opon. Po jakiś piętnastu minutach zauważyłem, że przed nami jedzie jakiś najebany koleś. Jechał trochę slalomem, a potem wjechał na mój pas. Na liczniku miałem ponad 120km/h więc na pewno bym nie wyhamował. Szybko skręciłem, ale nie wyszło to na dobre, bo wpadliśmy w poślizg. Gwałtownie zahamowałem i dzięki temu nie spadliśmy z mostu. Wprawdzie był mały, ale szanse na przeżycie byłyby marne. W sumie gdyby nie pas, to wypadłbym przez przednią szybę. Dziewczyna siedziała z przerażoną miną i przygryzała wargę.
- Uspokój się, już po wszystkim. - powiedziałem poddenerwowany.



Oczami Seleny.
Chwile po tym wypadku ruszyliśmy dalej. Szczerze to miałam takie jakby przeczucie, że coś się wydarzy. Ale mniejsza z tym. Jechaliśmy jakąś godzinę i to w bardzo szybkim tępię. Zatrzymaliśmy się znów pod hotelem na jakimś odludziu. Wydawało się, że nikt tu nie mieszka, ale w środku było na odwrót. Masa osób kręciła się po budynku. Nie wyglądali za miło. Podeszliśmy do recepcji, gdzie stała jakaś laska w miniówce, staniku i skórzanej kurtce.
- Cześć przystojniaku. - powiedziała z zalotnym uśmiechem. - Ile tu zostaniesz ?
- Trzy dni.
- Może byś wpadł do mnie dziś wieczorkiem. Zabawilibyśmy się. - powiedziała podając mu klucz i kartkę z numerem jakiegoś pokoju. Chłopak wziął to, wyszczerzył się i ruszyliśmy w stronę windy. Znów to cholerne pomieszczenie. Stanęłam z boku patrząc się w podłogę. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje w pasie. Spojrzałam na chłopaka, który miał poważną minę. Gdy winda się zatrzymała, szybko wyszliśmy i ruszyliśmy do ' naszego ' pokoju. W środku była kuchnia, łazienka i jedna sypialnia. Salonu nie było, a w sypialni znajdował się telewizor.
- My będziemy spać razem ? - zapytałam niepewnie.
- Tak. A co nie chcesz ?
- Nie. - odpowiedziałam, a on się zaśmiał.
- Wiesz, masz cały dom, dużo miejsca, możesz spać gdzie chcesz. - wiedziałam, że nic nie wskóram, dlatego poszłam do sypialni i włączyłam telewizor. Usłyszałam tylko zamykające się drzwi i przekręcanie klucza. Debil mnie tu zamknął. Siedziałam oglądając jakiś głupi film przez ponad godzinę. Znów usłyszałam te same dźwięki, tylko w odwrotnej kolejności.
- Co tam śliczna ? - zapytał, a ja się zaśmiałam. Miał potargane włosy i koszulkę tył na przód, a w spodniach rozpięty rozporek.
- Nie mów do mnie śliczna. Nie jestem nawet ładna.
- Dla mnie jesteś cudowna. - powiedział zbliżając się do mnie. Poczułam alkohol, był wyraźnie napity. Wystraszyłam się i odruchowo zagryzłam wargę. Bałam się, że on coś mi zrobi. Złapał mnie w tali i przysunął bardzo blisko siebie. Zamknęłam oczy, bo bałam się że mnie zgwałci czy coś.
- Chodźmy już spać. - powiedział, a ja się zdziwiłam. Trochę mi ulżyło, ale myśl, że muszę spać z nim w jednym łóżku przerażała mnie. On ściągnął tylko koszulkę i położył się. Ja też chciałam się położyć, ale przerwał mi jego głos. - Chyba nie będziesz w tym spać ?
- Nie mam nic innego.
- Masz. - powiedział rzucając mi swoją koszulkę. Była biała z flagą Anglii. Ruszyłam w stronę łazienki, ale znów usłyszałam jego głos. - A ty dokąd ?
- Do łazienki.
- O nie. Będziesz się przebierać tu, przy mnie.
- Sorki, ale podziękuje. - powiedziałam wychodząc. Weszłam do toalety, ściągnęłam z siebie brudne ubrania i założyłam jego koszulkę. Była sporo za duża, ale bardzo wygodna. Wróciłam do sypialni, a on gapił się na mnie jak na obrazek.



Oczami Louisa.
Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Selena. Wyglądała strasznie pociągająco w mojej koszulce. Chwila, stop. Co ja w ogóle gadam ? Zaczyna mi chyba odbijać. Położyła swoje rzeczy na fotelu, ale koszulka spadła, więc schyliła się, żeby ją podnieść. Zobaczyłem, że ma na sobie koronkowe majtki, co mi się spodobało. Odłożyła rzecz na miejsce i spojrzała na mnie z miną mówiącą ' Nie gap się, bo pożałujesz. '. Położyła się obok mnie, zakrywając kołdrą. Leżała tyłem do mnie i chyba bawiła się swoimi włosami. Wyglądała tak, że aż.. Dobra, chyba serio mi odwala. Ona ma 16 lat, a ja prawie 20, więc nawet jakbym chciał, nie mógłbym nic z nią robić. W sumie mógłbym być jej chłopakiem, ale nie lubię zobowiązań. Zawsze jest tylko jedna noc i koniec znajomości. Kiedyś mój znajomy (obecnie ma żonę) powiedział, że spotkam taką dziewczynę, z którą będę chciał zostać na wieki. Taaa.. Chyba po moim trupie. Chwile potem zasnąłem.


Następnego dnia.
Oczami Seleny.
Obudziłam się, a Louisa nie było. Nie za bardzo chciało mi się wstawać, dlatego tego nie zrobiłam. Leżałam, gdy nagle otworzyły się drzwi. Postanowiłam udawać, że jeszcze śpię. Chciał chyba mnie obudzić, ale zadzwonił jego telefon.
- Halo... Alex ? - mówił do telefonu. - Dzisiaj ? Ok, to będę wieczorem... - po tych słowach się rozłączył, kucnął obok łóżka. - Wiem, że nie śpisz. - powiedział, tym razem do mnie. Otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz Lou. Po chwili wstał i wyszedł, a ja poszłam w jego ślady. - Jesteś głodna ?
- Nie.
- Od paru dni nic nie jadłaś. - ja już nic nie powiedziałam. W sumie to ja praktycznie nic nie jem. Ewentualnie raz na jakiś czas zjem coś, żeby rodzice się nie czepiali. On podał mi reklamówkę leżącą na stole. - Masz, przebierz się. Ja idę. - powiedział i zamknął za sobą drzwi. Weszłam do łazienki i zajrzałam do torby. Były tam krótkie, dżinsowe spodenki, luźna koszulka z napisem ' I'm sexy ' i do tego bielizna. Nie mam nic innego, więc ubrałam się w to. Nie wiem tylko skąd Louis znał mój rozmiar. Wyszłam z toalety i podeszłam do drzwi. O dziwo były otwarte, więc postanowiłam skorzystać z okazji i uciec. Jakoś udało mi się wyjść z budynku, ale potem było trochę trudniej. Jak się dowiedziałam od jednego z mieszkańców hotelu, przystanek był kilometr stąd. Zostało mi tylko iść piechotą.


Oczami Louisa.
Podszedłem do drzwi, które były otwarte. Czemu ja ich nie zamknąłem na klucz. Ona uciekła i Bóg wie, gdzie jest. Na chuj ona to robi, przecież i tak ją znajdę. Byłem strasznie wkurzony i walnąłem z pięści w ścianę. Został tam ślad moich kostek. Szybkim krokiem wyszedłem z budynku, wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę przystanku. Podejrzewałem, że tam będzie i się nie myliłem. Szła drogą ubrana w ciuchy, które jej dałem. Zatrzymałem się, wysiadłem i podbiegłem do niej. Złapałem ją mocno za nadgarstek i siłą zaciągnąłem do samochodu. Zamknąłem drzwi tak, żeby nie mogła uciec i wróciłem do hotelu. Przez całą drogę ją trzymałem, a ona co jakiś czas syczała z bólu. Uciekała, to niech teraz cierpi. Wszedłem do ' naszego ' pokoju i wręcz rzuciłem ją na łóżko. Zamknąłem drzwi i wyszedłem z domu. Byłem tak wkurwiony, że miałem ochotę najebać każdej przechodzącej osobie. Postanowiłem iść do Alex.


Oczami Seleny.
Siedziałam zapłakana w sypialni. Prawy nadgarstek miałam siny i strasznie bolał. Nie mogłam ruszać dłonią, bo każdy, nawet najmniejszy ruch sprawiał, że jeszcze więcej łez spływało po moich policzkach. Strasznie się bałam. Chciałam stąd zniknąć i nigdy więcej go nie zobaczyć. Położyłam się na łóżko, włączyłam telewizor i starałam się uspokoić. Udało mi się to po jakiejś godzinie. Dochodziła 22:00, a Louisa nadal nie było. Zdążyłam obejrzeć dwa filmy i zaczynałam trzeci. Mianowicie ' Trzy metry nad niebem '. Gdy doszło do momentu kiedy zakochana para leżała sobie na plaży na kocu z flagą Anglii, wszedł Lou. Znów miał roztrzepane włosy, ale tym razem nie miał w ogóle koszulki. Usiadł na łóżku, wcześniej wyłączając telewizje. Złapał mnie za nadgarstki i pociągnął tak, że ja też usiadłam. Zasyczałam z bólu, a on spojrzał na moje ręce. W jego spojrzeniu nie było widać ani trochę wyrzutów sumienia, a tym bardziej współczucia.
- Mógłbyś w końcu puścić ? - zapytałam przez zęby, ponieważ on cały czas trzymał moje ręce, a to strasznie bolało. On zostawił tylko jedną z moich rąk (lewą) a drugą pocałował. Potem cmoknął mnie w szyję, w policzek i już chciał w usta..
- Nie wystarczył ci sex z tą dziewczyną z recepcji. - powiedziałam, a go jakby zamurowało.
- A co zazdrosna jesteś ? - zapytał, gdy dotarło do niego to co powiedziałam.
- Nie, ale najpierw idziesz do niej i robicie Bóg wie co, a potem próbujesz mnie pocałować. Zdecyduj się. - powiedziałam, a go to trochę chyba wkurzyło. Złapał mój prawy nadgarstek tak mocno, że kilka łez spłynęło mi po policzkach.
- Nie tym tonem co ? - powiedział wstając. Chyba się wkurzył, bo wyszedł trzaskając drzwiami. Usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Z każdą chwilą coraz bardziej się go bałam. Po chwili wrócił, położył się na łóżko i chyba się uspokajał. Z trudem, ale jakoś zasnęłam.


Następnego dnia.
Była godzina 20:29, a Louisa od rana nie było w domu. Byłam zamknięta na klucz. Miałam telefon, ale chłopak mi go zabrał i gdzieś schował. Przeszukałam całe mieszkanie, ale nic nie znalazłam. Zrezygnowana siedziałam na łóżku, aż nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich Louis, a za nim ta laska z recepcji. Była bardzo skąpo ubrana.
- Wyjdź stąd. Śpij se gdzie chcesz, masz cały dom, ale tu masz nie wchodzić. - powiedział, a ja poczułam smród alkoholu. Chłopak był nieźle wstawiony i ledwo stał psoto. Wyszłam z pomieszczenia, weszłam do kuchni i siedziałam na jednym z krzeseł. Słyszałam krzyki z sypialni, które wskazywały, że oni bawią się w najlepsze. Pół godziny później drzwi od sypialni się otworzyły i Lou z tą laską wyszli. On odprowadził ją do drzwi, zakluczył je i podszedł do mnie.
- Możesz spać na łóżku. - powiedział od niechcenia.
- Podziękuję. - wstałam i chciałam się położyć na dywanie, bo wydawał się najwygodniejszym miejscem. Louis szybkim ruchem złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie. Odruchowo przygryzłam wargę.
- Nawet nie wiesz jak seksownie wyglądasz, gdy to robisz. - rzekł z cwaniackim uśmieszkiem. Podniósł mnie i zaniósł do sypialni. Położył na łóżku, a sam legł obok. Objął mnie w pasie, ale zadzwonił mój telefon. Chłopak wyjął go z kieszeni spodni. Spojrzał na wyświetlacz.
- Co to za David ? - zapytał, a jego mięśnie się napięły.
- Mój przyjaciel. - on nic nie odpowiedział, odrzucił połączenie, ale komórka znów zadzwoniła.
- Masz mu nic nie mówić o porwaniu, bo pożałujesz.. - powiedział podając mi urządzenie. Odebrałam.
- Halo ? - powiedziałam słabym głosem.
- Selena, gdzie ty jesteś ?
- Ja... - nie wiedziałam, czy powiedzieć mu prawdę. - Ja...


Kolejny rozdział dodany. Mam nadzieję, że wam się spodobał. Jak już wiadomo, odpowiedź zgadła AnotherGirl i chcę jej pogratulować : d No więc oto kolejne pytanie: Czy Selena powie Davidowi prawdę, czy go okłamię ?
Tagi: xd
01.01.2014 o godz. 13:01
statystyki
sekcja użytkownika